WŁaśnie wróciłam z usg. Napisano:
podwyższenie oporów przepływu w żyłach wspólnych szyjnych w pozycji leżącej.W pozycji siedzącej widoczne odwrócenie kierunku przepływu po stronie lewej oraz spadek do zera wartości przepływu w prawej żyle szyjnej wspólnej.
Bardzo intensywny przepływ żylny widoczny jest w splotach okołordzeniowych,nasila się w pozycji siedzącej.
I co dalej? Chyba napiszę do dr. Simki,bo z kliniki od dwóch tygodni czekam na maila i nic.
_________________ I tylko taką mnie ścieżką poprowadź.........
Odnośnie sportu, dzisiaj wreszcie zebrałem siły i poszedłem na siłownie. Po pół roku (2 miesiące od zabiegu) 5 kg do przodu, myślałem, że będzie tragicznie. Wstrzymałem się nawet z zakupem karnetu (o ile w ogóle bym się na niego zdecydował) do zakończenia treningu. Dr Kostecki powiedział, ż naczyniowcom nie wskazane ciężary więc tylko ćwiczenia kardio. I tak 30 minut bieżnia (4 km) 15 minut na ergo (3 km) i 10 minut na rowerze (3 km). Kondycja doskonała! Kupiłem karnet "bez ograniczeń" Samopoczucie cały dzień doskonałe. Teraz mam nadzieję, że będę miał wytrwałość, żeby systematycznie trenować i że SM się nie odezwie. Jak co to będę Was informował, pozdrawiam i trzymam za wszystkich kciuki!!!
Wiek: 36 Dołączył: 07 Gru 2009 Posty: 249 Skąd: Polska
Wysłany: 2010-02-15, 22:37
@mama kangurzyca - flebografie przeprowadza sie na stole i kosztuje 4800 tj. 1200 - 7800 - tyle zwracaja jeśli zabieg skonczy sie na flebografii ( takiego dostałem emaila z Katowic)
@szylkretowa - zabieg na oczy miałem w Wawie ( Lindleya ) na kase chorych . Wcześniej ze cztery wizyty - badanie kątów zeza.
U mnie wyszła stabilizacja i można było operować - chociaż neurolodzy róznili sie w kwestii opinii na temat operacji ( jedni mowili ze ok a inni że nie ) a ponieważ strasznie mi to przeszkadało w pracy i życiu to sie zdecydowałem i teraz nie żałuje. Juz 7 miesiecy i jest duuuzo lepiej niż było - także duża poprawa zaburzeń równowagi - to chyba dlatego ze wczesniej jak mi sie wszystko dwoiło to nie miałem odpowiedniego punktu odniesienia w przestrzeni
[quote="perso"]@mama kangurzyca - flebografie przeprowadza sie na stole i kosztuje 4800 tj. 1200 - 7800 - tyle zwracaja jeśli zabieg skonczy sie na flebografii ( takiego dostałem emaila z Katowic)
Przepraszam może już moje pytanie się powtarza, ale nie mogłam nigdzie odnaleźć. Czy może mi ktoś napisać na czym polega flebografia??
Wiek: 36 Dołączył: 07 Gru 2009 Posty: 249 Skąd: Polska
Wysłany: 2010-02-16, 17:10
Cytuje z emaila z Katowic "Jeżeli zabieg zakończy się na etapie flebografii - badania kontrastowego żył, zwrócone zostanie 7 800 zł" - domyślam się że polega to na podaniu kontrastu i badaniu przepływu tegoż środka i bardzo dokładne określenie ewentualnych zwężeń i/lub zaburzeń w przepływie .
Dostałam odpowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich na petycję ,którą wysyłaliśmy między innymi do niego.W skrócie -ma to gdzieś .Mam pisać do Ministra Zdrowia bo on się tym nie zajmuje..Szkoda tylko papieru i znaczka, Ale mam pamiątkę
_________________ "...nie piję wody ,bo rybki się w niej piep..ą..."
"Każdy problem ma rozwiązanie, jeśli rozwiązanie nie istnieje, nie istnieje też problem"
keyara ,mógłby nas odesłać do Pana Boga ,tylko adres zapodział im sie gdziś w trakcie tworzenia nowej komisji do spraw.....
_________________ "Naucz się z pogodą ducha przyjmować to, czego nie możesz zmienić, odważnie zmieniać to, co możesz, a przede wszystkim naucz się mądrze odróżniać te dwa stany.”
Post niżej zdecydowanie istotniejszy od pierwszego.
Wklejam też info na temat swojej pierwszej wizyty kontrolnej, o której pisałam w nocy na biegusach:
Wynik badania (16.02.2010, 26 dni po zabiegu):
Lewa żyła szyjna wewnętrzna – bez zmian
Prawa żyła szyjna wewnętrzna – patologiczna zastawka u ujścia żyły, z osłabieniem przepływu w żyle
Wykrakałam.
Sprawa wygląda generalnie tak: do lewej żyły też się można na siłę przyczepić, ale chyba nie ma co się mocować. W prawej jest już nieciekawie, bo żyła się zapada, a zastawka potrzebuje do pomocy stenta.
Doktor Simka powiedział, że póki się dobrze czuję, a objawy sprzed zabiegu nie wracają, nie ma co ingerować ze stentem. Jest on jednak w moim przypadku nieuchronny, co można stwierdzić już teraz.
Trudno mi powiedzieć, czy od razu sam balonik nie spełnił swojej funkcji, czy spełnił ją na bardzo krótki czas (pisałam o mojej wciąż „nieładnej” według mnie prawej żyle, już po angioplastyce balonowej).
Zastanawiam się też, do jakiego momentu powinnam czekać. Drugiego w życiu rzutu? Na pewno do przypływu gotówki (właściwie to nie ma co czekać, aż przypłynie, sama muszę po nią popłynąć – nie zaczęłam się wypłacać z jednej pożyczki, a tu się szykuje kolejna inwestycja).
Podnosi mnie na duchu świadomość, że przynajmniej lewa żyła szyjna w miarę prawidłowo spełnia swoją funkcję i mój mózg jest atakowany ze zdecydowanie mniejszą siłą, niż przed zabiegiem. Tylko co dwie żyły, to nie jedna... Myślę jednak, że te samurajkowe są wyjątkowo silne i póki co jedna jako tako (po japońsku) da radę
I czuję się spoko, choć utrzymują się drżenia, drętwienia, mrowienia.
I kwestia stenta – nawet, gdyby było mnie na niego stać, to nie wiem, czy chciałabym go już teraz, kiedy mam niecałe 24 lata... Budzą się wątpliwości i obawy.
Pytałam doktora o prawdopodobieństwo pojawienia się na rynku stentów rozpuszczalnych: oszacował trwanie procesu opracowania ich, zatwierdzenia i ostatecznie wprowadzenia do chirurgii naczyniowej na co najmniej 10 lat.
Kwestia terminu ewentualnego ponownego zabiegu nie byłaby problemem. Wystarczy, że zgłoszę nawrót dolegliwości sprzed zabiegu lub jeszcze wyraźniejsze pogorszenie samopoczucia i w miarę szybko idę pod nóż (jeśli mam pieniądze i jeśli tego chcę, oczywiście).
Moje żyły są tak samo uparte, jak ja
Jestem jednak dobrej myśli.
Jest przecież git i nie ma co biadolić
Natalia rano czytałam Twoją relację.... Szkoda, że tak wyszło, ale fajnie , że dobrze się czujesz i masz wiele optymizmu i energii w sobie.
Tak trzymaj!!!
Jesteś młodą, pełną szaleństw dziołchą i choroba Cię żywcem nie weźmie
Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę multum zdróweczka.
PS. Niedługo jadę na rehabiltację i mam nadzieję, że bardziej mi się poprawi.
czesc ... tak, tak, jestem zdecydowany i 1.marca jade na zabieg do Katowic ... nie ukrywam, ze boje sie ewent. komplikacji .... ale, jak czytam i rozmawiam, potrzeba cierpliwosci i pewna poprawe/ulge mozna odczuwac ...bardzo chcialbym byc silniejszy ... podpytuje jeszcze tych juz po zabiegu: balonikowanie a stentowanie - co robia oprerujacy lekarze zalezy wylacznie od nich, tak? niekiedy, bo pamietam i takie komentarze, podchodza tez do pacjenta w trakcie zabiegu i ustalaja wybor z nim? ... dzieki za troche rozjasnienia zakreconego umyslu ... pozdrawiam
podejrzewam ,ze lekarz decyduje sie założyc stent wtedy,kiedy uzna ze balonik nie wystarczy ,zależy od tego jakie są żyły ,jakie nieprawidłowości trzeba usunąć małe czy duże ,ale to tylko moje zdanie- moge nie mieć racji
_________________ "Naucz się z pogodą ducha przyjmować to, czego nie możesz zmienić, odważnie zmieniać to, co możesz, a przede wszystkim naucz się mądrze odróżniać te dwa stany.”
decyzja zapada na stole op. po wykonaniu flebografii,czyli podaniu kontrastu. wtedy na ekranie monitora, widac w czasie rzeczywistym, jak wyglada zaburzenie przeplywu krwi i co je faktycznie powoduje (membrana,zastawka,zwezenie,skrecenie, itd). sadze,ze dr simka i ludyga, nabywaja doswiadczenia i wiedza juz, jaki typ zwezenia pojdzie na balon a jaki na stent. zdaje sie,ze usg nie pokazuje tak dokladnie przyczyny co flebografia. poza tym, proba balonikowania, moze sie nie powiesc i wtedy pozostaje alternatywa w postaci stentowania.
Mnie próbowali 2x belonikować, po nieudanych próbach prof. Ziaja podszedł do mnie i zapytał czy wyrażam zgodę na stent. Zgodziłam się.
Jestem w grupie programu badawczego.
witam, z tego co mi wiadomo a jest to zdanie lekarzy, to najpierw się balonikuje jeśli po tym żyła wróci do stanu z przed zabiegu wtedy się ją stentuje. A jeśli nie to nie powinna się wrócić do poprzedniego stanu. Stenty wcale nie są takie fajne jak się wydaje, (też przed zabiegiem chciałem mieć stenty - wiadomo bezpieczniej Stent jest obcym ciałem w organiźmie po stentowaniu trzeba ciągle brać leki na obniżenie krzepliwości krwi, może się robić skrzeplina, wyczyścić stenta nie jest łatwo Tak to zrozumiałem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach