Forum dla ludzi chorych na stwardnienie rozsiane i nie tylko
Forum stworzone dla chorych na stwardnienie rozsiane -sm

Leczenie alternatywne - Dieta

Karusiap - 2009-07-29, 09:50
Temat postu: Dieta
Przegladajac internet wyczytałam, ze w sm nie ma zadnej skutecznej diety. Tzn. nie znaleziono powiazania zadnej diety ze spowolnieniem choroby czy zlagodzeniem rzutow. Tyle nauka.
Ale tez pojawiaja sie od czasu do czasu wzmianki o korzystnym wplywie kwasow nienasyconych na złagodzenie stanow zapalnych, ktore w sm maja miejsce.
Ciekawa jestem, czy stosujecie jakies specjalne diety i jak je ukladacie?
A moze znane sa jakies nowe wyniki badan nad dieta w sm?

Karusiap - 2009-07-30, 08:47

Znalazłam w necie taki atr., niestety skopiowałam go sobie bez linku do strony.
Co sądzicie?

---
Dieta w SM
Dr hab. n. med. Andrzej Potemkowski

DIETA W STWARDNIENIU ROZSIANYM

Choroby przewlekłe, a do takich zalicza się stwardnienie rozsiane,
wymagają wielostronnego leczenia. Tak więc obok leczenia
farmakologicznego i rehabilitacji również wiele uwagi poświęca się
znaczeniu diety.
Ocenie leczniczego znaczenia znajdujących się w diecie wielu różnych
elementów od lat poświęca się dużo zainteresowania. Stąd też w
piśmiennictwie naukowym spotyka się prace dotyczące oceny różnych
sposobów żywienia, a w literaturze popularnej, tygodnikach i
miesięcznikach zalecenia żywieniowe często bardzo się od siebie
różniące.
Dlatego też przygotowaliśmy dla chorych ze stwardnieniem rozsianym
pewne informacje, zasady żywieniowe, zwracając uwagę na szczególnie
korzystne, jak również niekorzystne formy żywienia. Ważne jest, żeby
wiedzieć, wbrew różnym poglądom, że nie istnieje specjalna dieta
lecznicza, która mogłaby wpłynąć na naturalny przebieg choroby.
Istnieją natomiast diety, które mogą wspomagać leczenie
farmakologiczne.

Krótka historia
Swank w roku 1950 na podstawie obserwacji, że wśród ludności
stosującej dietę wysokotłuszczową stwardnienie rozsiane jest częstsze,
zaczął zalecać chorym dietę ubogą, szczególnie w tłuszcze zwierzęce.
Dieta ta wykluczała np. masło, zalecała stosowanie tłuszczów
zwierzęcych w ilości nie większej niż 15g/dzień, a sugerowała
stosowanie 15 ml płynnych tłuszczów roślinnych (ok. 15 ml dziennie) i
tłuszczu rybiego (ok. 5 ml dziennie). Badania Altera z 1974r. i szereg
prac Lauera z lat 90. potwierdziły epidemiologiczny związek częstości
zachorowań na stwardnienie rozsiane z wysokim spożyciem produktów
zwierzęcych, jak również pewne ochronne znaczenie diety bogatej w
produkty rybne. Aczkolwiek spostrzeżenie to dotyczy większości chorób,
to jednak w stwardnieniu rozsianym rola znajdujących się w pokarmach
zwierzęcych nienasyconych kwasów tłuszczowych była szczególnie badana.
Prowadzone w Wielkiej Brytanii i Kanadzie badania wykazały szczególną
rolę w łagodzeniu rzutów w początkowym stadium choroby kwasu
linolowego, a badania Fratzera w Niemczech (1992) kwasu
arachidonowego. Szereg diet opiera się na roli hamującego procesy
zapalne znajdującego się w wiesiołku kwasu gamma-linolowego, czy
występującego w oleju z orzechów laskowych kwasu alfa-linolowego.
Coraz więcej uwagi poświęca się znaczeniu w stwardnieniu rozsianym
tzw. przeciwutleniaczy, których rola badana jest również w wielu
innych procesach chorobowych.
Chociaż nie udowodniona jest skuteczność w leczeniu stwardnienia
rozsianego, to nadal samodzielnie stosowane przez wielu chorych są
niżej wymienione diety:
- dieta bezglutenowa - z wyłączeniem głównie przetworów pszenicy i żyta,
- dieta naturalna Eversa - zawiera tylko składniki nie poddawane
procesom obróbki kulinarnej tj.: surowe warzywa korzeniowe, ser,
surowe jaja i nie przegotowane mleko, miód, masło, kiełki pszenicy. W
diecie tej niedozwolone były: sól, cukier, słodycze,
- dieta Mac Dougala - łączy dietę bezglutenową z niskotłuszczową,
- dieta Fratzera - zalecająca stosowanie tylko tłuszczów zwierzęcych,
wśród których podstawą miało być masło; dieta ta wykluczała olej
słonecznikowy i wiesiołkowy,
- dieta Cambridge - ubogokaloryczna i ubogobiałkowa dieta uzupełniana
potasem; przede wszystkim stosowana w leczeniu otyłości,
- dieta metanolowa Hentziego - z wykluczeniem fruktozy i pektyn
zawartych w nie obranych owocach, sokach owocowych,
- dieta bogatowitaminowa Klennerscha - z zaleceniem bardzo dużych
dawek witamin, szczególnie A, C, D, łącząca się jednak z ryzykiem
wywołania objawów związanych z nadmiarem witamin,
- dieta cerebrozydowa - z uzupełnianiem diety podstawowej przetworami
cielęcego i świńskiego móżdżku (szczególnie była popularna w Stanach
Zjednoczonych),
- dieta Agranoffa i Goldberga - z wykluczeniem z żywienia mleka i jego
produktów,
- dieta Lutza i Eckela - z całkowitym wyłączeniem węglowodanów.

Co warto wiedzieć o ważnych składnikach diety
Wielonienasycone kwasy tłuszczowe i ich znaczenie
Do kwasów tych zaliczamy kwas linolowy, linolenowy. Kwas
gamma-linolenowy jest substancją przejściową kwasu arachidonowego i
oddziaływuje w swoisty sposób na procesy zapalne. W większych
ilościach znajduje się w oleju z wiesiołka, słonecznikowym,
krokoszowym, oleju pestkowym z czarnej porzeczki.
Natomiast kwas alfa-linolenowy również oddziaływuje korzystnie na
hamowanie procesów zapalnych, znajduje się w olejach z orzechów
laskowych, sojowym i lnianym.
Kwas arachidonowy
Kwas ten wzmaga procesy zapalne, a dostarczany jest w produktach
pochodzenia wyłącznie zwierzęcego, m.in. w mięsie, żółtkach jaj,
mleku, maśle. Kwas ten powstaje z przemian kwasu linolenowego, które
są jednak dokładnie przez każdy organizm regulowane. Dlatego spożywane
w nadmiarze artykuły spożywcze pochodzenia zwierzęcego mogą z tego
punktu widzenia wzmagać procesy zapalne w stwardnieniu rozsianym.
Potwierdzają to badania przeprowadzone przez Adama (1994), w których
stwierdzono, że po wykluczeniu z diety produktów mięsnych po około 2
miesiącach dochodziło do wyraźnego obniżenia poziomu kwasu
arachidonowego.

Kwasy eicosapentonowy
Zauważono, że Eskimosi, którzy prawie nie chorują na stwardnienie
rozsiane, spożywają bardzo duże ilości ryb bogatych w oleje rybne,
zmniejszające procesy zapalne związane z przemianami kwasu
arachidonowego.
Czynny kwas tłuszczowy zawarty w olejach rybnych nazywa się kwasem
eicozapento-nowym (EPA).

Przeciwutleniacze
Zadaniem przeciwutleniaczy jest doprowadzenie aktywnego tlenu do
nieczynnego przy udziale całego łańcucha przemian, w którym szczególną
rolę odgrywają witaminy A, E i C oraz selen, miedź i cynk. Istotną
rolę odgrywa tu zwłaszcza witamina E, znajdująca się w błonie
komórkowej w bezpośredniej bliskości kwasu arachidonowego.

Witamina A - Retinol
Znajduje się ona przede wszystkim w mleku i produktach mlecznych, a w
produktach roślinnych jako prowitamina (beta-karoten), którą organizm
przetwarza w witaminę A. Jej wchłanianiu pomagają oleje roślinne i
tłuszcze, a światło, wysoka temperatura i kontakt z tlenem
doprowadzają do jej rozpadu. Z tego względu warzyw i owoców nie
powinno się gotować, a spożywać je np. utarte z kilkoma kroplami
oleju, np. z oliwek.

Witamina C - Kwas askorbinowy
W chorobach zapalnych, a więc również i stwardnieniu rozsianym
występuje wzmożone zapotrzebowanie na tę witaminę i aby je zapewnić
wystarczy około 200 mg dziennie (np. szklanka soku z czarnej porzeczki
co rano). Całkowite wchłanianie dokonuje się w jelitach, a nadmiar
witaminy C wydalany jest przez nerki. Witamina ta znajduje się w
owocach i warzywach, a pamiętać należy, że w największej ilości w
wierzchnich warstwach, tj. w skórce i tuż pod nią. Obierając więc
grubo owoce i warzywa, gotując je - w bardzo znacznym stopniu obniżamy
zawartość tej witaminy.

Witamina E - D-alfa-tokoferol
W stwardnieniu rozsianym występuje zwiększone zapotrzebowanie na tę
witaminę. Występuje ona przede wszystkim w nasionach i pochodzących z
nich olejach i tłuszczach. W aptekach witamina E dostępna jest w
kapsułkach, pamiętać jednak należy, że stosowanie jej w nadmiernych
dawkach może wywołać skutki niepożądane ze względu na to, że witamina
ta nasila proces tworzenia się globulin odpornościowych. Zalecana
dawka w stwardnieniu rozsianym nie powinna przekraczać 400 I.E.
alfa-tokoferolu dziennie.

Pierwiastki śladowe: selen, miedź, cynk
Ze względu na intensywną eksploatację gruntów rolnych ziemia zawiera
coraz mniejsze ilości selenu. Rośliny nie są więc w stanie
zabezpieczyć w pełni potrzebnych ilości tego pierwiastka. Ma on
znaczenie szczególne, bowiem uczestniczy w przemianie witaminy E,
dlatego też uzasadnione jest uzupełnianie dawki do 200 mcg dziennie.
Codzienna dieta zawierająca ziarna słonecznika, wiórki kokosowe,
ewentualnie pistacje zapewnia właściwe poziomy selenu, miedzi i cynku.


Wiadomości o czynnikach nasilających procesy zapalne
Czynniki wzmagające procesy zapalne to żelazo, alkohol, papierosy i
stres. Żelazo ma szczególne znaczenie w chorobach zapalnych i za
wysoki jego poziom może je nasilać. Jedna lampka czerwonego wina
podnosi nastrój, ale podnosi też ilość antyutleniaczy. Alkohol jest
szczególnie niebezpieczny, ponieważ nasila procesy zapalne poprzez
zwiększenie procesu oksydacji kwasu arachidonowego. Podobnie działa
palenie papierosów. Szczególnie szkodliwe działanie wywołuje stres,
wywierając niekorzystny wpływ na wszystkie procesy utleniania. Tak
więc zdrowy i higieniczny tryb życia jest dla pacjentów ze
stwardnieniem rozsianym szczególnie ważny.

Praktyczne wskazówki
W kontekście wyżej przedstawionych danych widać, że ważną zasadą jest
dieta uboga w kwasy arachidonowe. Kwasy te znajdują się we wszystkich
produktach pochodzenia zwierzęcego, czyli w wędlinach, jajkach, serze,
mleku. Jednocześnie znajdują się też w produktach pochodnych: m.in. w
makaronach, ciastach, pieczywie.
Ilość kwasów arachidonowych w mleku jest niewielka i jest jeszcze
obniżona w mlekach odchudzonych, tj. z zawartością 1,5-2% tłuszczu. Ze
względu na dostarczanie organizmowi potrzebnego wapnia nie należy
rezygnować z mleka. Całkowita rezygnacja z mięsa jest możliwa, ale
niewskazana, ponieważ mięso dostarcza wartościowego białka, żelaza i
pierwiastków śladowych. U chorych ze stwardnieniem rozsianym zaleca
się więc stosowanie tylko dwóch posiłków mięsnych w tygodniu.
Ryby, szczególnie tłuste, takie jak: makrela, śledź, łosoś, są jedynym
źródłem kwasu eicosapentonowego. Zaleca się w tygodniu dwa posiłki
rybne. Razem z rybą dostarczamy organizmowi wartościowego białka, jodu
i pierwiastków śladowych. Ryby można zastąpić częściowo daniami z soi.
Oleje: sojowy, lniany, rzepakowy zawierają kwas alfa-linolenowy, który
w organizmie zostaje przetworzony do kwasu eicosapetonowego.
W pozostałych dniach tygodnia zaleca się dietę wegetariańską, celem
utrzymania niskiego poziomu kwasu arachidonowego.
Należy zwracać uwagę na przyrządzanie posiłków, celem utrzymania w
pełnym składzie witamin i pierwiastków śladowych. Niewskazane jest
stosowanie pustych dostarczycieli energii typu alkohol, białe
pieczywo, cukier i słodycze.
Jednostronna dieta zawsze jest szkodliwa i zła. Szczególnie pamiętać
należy, że chory organizm potrzebuje wystarczającego i wyważonego
wyżywienia.

Podstawowe ograniczenia i zalecenia dietetyczne w SM
Ograniczenia:
1. Warto zrezygnować z tłuszczów zwierzęcych takich jak: masło, smalec
wieprzowy, gęsi i stosować margarynę dietetyczną oraz oleje roślinne.
2. Spożycie mięsa warto ograniczyć do 2 x w tygodniu. Uważać należy,
by porcje nie były zbyt duże, unikać wędlin i podrobów.
3. Bardzo ważne są produkty mleczne, ale muszą to być produkty ubogie
w tłuszcz: 1,5% świeże mleko, 1,5% jogurt, 10% kwaśna śmietana, 10%
śmietanka do kawy, chudy twaróg. Powinno się unikać wędlin i w zamian
stosować twardy ser o zawartości tłuszczu nie większej jak 45%. Unikać
pełnego mleka.
4. Nie należy jeść więcej niż dwa żółtka na tydzień, a zamiast żółtek
stosować roślinne środki wiążące. Warto spożywać makarony nie
zawierające jajek.

Zalecenia:
1. Dwa do trzech razy w tygodniu zaleca się dania z ryb.
2. W codziennej diecie powinny być owoce i warzywa: bogate w białko
owoce strączkowe i grzyby; bogate w wapń warzywa: sałaty, koper,
brokuły, szpinak, jarmuż, orzechy, nasiona, buraki.
3. Pamiętać należy, że dania z soji (tofu) zastępują mięso i mogą być
podawane 2-3 razy w tygodniu.
4. Codziennie powinno się jeść produkty pełnoziarniste np.: chleb
pełnoziarnisty, ryż, makaron (bez jaj), płatki owsiane, także z
orzechami.
---

brahmi - 2009-08-03, 20:29

Przede wszystkim należy się odżywiać w taki sposób, aby układ pokarmowy zaczął poprawnie funkcjonować. I nie może tu być mowy o występowaniu wzdęć, gazów, zaparć itp. Jeśli tu zaglądasz i jesteś chory na stwardnienie rozsiane, to Twój układ pokarmowy na pewno źle fukncjonuje!!! Możecie sobie pomyśleć, że to jakieś bzdury. Zapewniam Was, jak sobie wyleczycie jelita, Wasze zdrowie zacznie się poprawiać.
Karusiap - 2010-04-05, 11:49

Dzis na stronie Gazety Wyborczej znalazłam artykuł o kwasach tłuszczowych Omega-3 i ich roli w diecie.
http://wyborcza.pl/1,7524...?as=1&startsz=x

Od tyg. stosujemy z mężem olej lniany wg. zaleceń dr Budwig. Od poł roku nie jemy mięsa, ograniczamy tluszcze zwierzęce. W diecie wegetariańskiej pozostawiliśmy tylko ryby i jak tak sobie czytam to koniecznie musimy zwiększyć ich ilość .

A jakie jest Wasze zdanie? Macie jakieś doświadczenia w komponowaniu diety?

Beata:) - 2010-04-05, 18:43

Karusiap, przyznam szczerze, żadnej specjalnej diety nie stosuję :oops: Kieruję się tylko i wyłącznie zdrowym rozsądkiem, ale nie zauważyłam bym na jakikolwiek posiłek zareagowała "nie mogę, bo mam SM". Nie jestem też zwolennikiem "cudownych diet". Ryby lubiłam zawsze, więc jem je systematycznie.
Podsumowując, po diagnozie niczego w diecie nie zmieniałam, może też dlatego, że i przedtem nie było się do czego przyczepić ;-)

renia1286 - 2010-04-05, 19:02

Ja ,podobnie jak Beatka, nie stosuję żadnej diety, z tym że u mnie było by się do czego przyczepić ;-)
Karusiap - 2010-04-05, 19:39

No do naszej diety sprzed dniagnozy można się bylo przyczepić niestety :9 Często kolacje po godz. 20-tej, czipsy popijane colą :(
Na wegetarianizm przeszłam dobre pół roku temu, również z przekonań etycznych. Ale do tego trzeba dojrzeć, mnie nie przekonało kiedyś to co widziałam pracując w zakładach mięsnych. A teraz wszystko się pozmieniało jakoś.
Nie twierdze, że dieta wyleczy SM, ale może złagodzi chociaż stan, wspomoże samoregenerację organizmu (która przecież nieustannie zachodzi, ale przy braku składników w pozywieniu jest utrudniona).
Z tymi kwasami omega-3 to jest dość ciekawe, szczególnie własnie w kontekście SM.

Beata:) - 2010-04-05, 19:50

Tutaj pisaliśmy kiedyś o tym, może znajdziesz coś ciekawego dla siebie :-)

http://stwardnieniesmrozs...highlight=omega

http://stwardnieniesmrozs...highlight=omega

Kwasy Omega są rzeczywiście istotne, niektórzy korzystają z różnego rodzaju suplementów.

aisza - 2010-04-05, 22:45

A na co mi dieta???Obywam się bez niej, jak mam dobry dzień to jadam tłusto i jest mi z tym dobrze.... :-) Ostatnio mąż ma dojście do "swojskich" ryb to jadam ich nieco więcej niż przed chorobą, ale to tylko dlatego, że wiem ,iz pochodza z pewnego źródła a nie ze sklepu :-)
Karusiap - 2010-04-05, 22:47

Dzięki. za linki. Ja się nie potrafie odnaleść na tym forum. Nie ogarniam tej ilości wątków :)
Karusiap - 2010-04-05, 22:57

aisza - dieta to nic strasznego i wcale nie musi się opierać na wyrzeczenaich :) W sumie cokolwiek jesz - to jest już dieta ;)
Zdrowym odżywianiem zainteresowałam się jakieś pół roku temu i dochodze do pewnych wniosków - jeść świeże, jak najmniej przetworzone, jak się da to surowe :) Odwiedzając sklepy ekologiczne można dostać zawrotu glowy (i myśle glównie o cenach), dlatego sama szukam produktów u "producentow". Jak się rozejrzeć, to się okaże że koleżanki rodzice mają kurnik, a sąsiedzi rodziców mają krowę itd. :)
Niestety bogatej diety nie zastąpią suplementy, w których witaminy i inne składniki mają dużo mniejszą przyswajalność. Bo niby ten sam skład chemiczny, ale np. izomeria niezgodna z "biologiczną". Nie do końca wiem jeszcze na czym polega to rzekome "przyzwyczajanie się do suplementów" - jak ktoś ma wiedze, to chętnie posłucham :)

lilianka - 2010-04-06, 10:14

Karusiap ja zrobiłam sobie podobną dietę :)
Jakiś czas było to lekkim szaleństwem: tylko zdrowa żywność, zero cukrów, białego pieczywa, czy czegokolwiek w czym można znaleźć nasycone kwasy tłuszczowe itp itd. Potem został mi tylko wegetarianizm, zamiłowanie do ciemnego pieczywa i rybek.
Co mogę powiedzieć? Na pewno w tym czasie rzutu nie miałam :) czułam się dobrze, choć czasem trochę słabo, schudłam, a gdy przestałam mieć czas i pieniądze na dobre wegetariańskie odżywianie to wyglądałam jak półtora nieszczęścia (naprawdę mało wtedy jadłam). Rzuciłam wegetarianizm. :/ Trzeba było przytyć i odbudować żelazo, bo lekka anemia mi się zaczynała....

primosz - 2010-04-06, 10:42

'Dieta (z gr. δίαιτα diaita – "styl życia" [1]) – racjonalny sposób odżywiania.' i chyba wszystko jasne ;-)
( http://pl.wikipedia.org/wiki/Dieta )

Karusiap,ten sam artykul ktos wkleil tu -> http://www.biegusy.zgora....ticle.php?id=20 ale podane tam jego zrodlo niestety nie dziala.z tym 'przyzwyczajaniem sie' do supli,to moze chodzi o cos na zasadzie uzaleznienia,hehe. przyzwyczajasz sie do lykania i tyle :lol: sam jestem ciekaw o co chodzi w tym stwierdzeniu i chetnie poczytam

lilianka,czytaj wyzej ale ze szczegolnym uwzglednieniem racjonalny,bo zabraklo tego u ciebie i stad anemia ;-)

no i co do samego stosowania/ukladania diety: kazda diete powinno ustalac sie indywidualnie,okrslajac np.przemiane materii,bo nie jest tak,ze kazda dieta jest doskonala dla wszystkich.sa jakies tam ogolne zasady zywienia ale poszczegolne przypadki rozpatruje sie indywidualnie.pod uwage bierze sie conajmniej kilka czynnikow,wiec bez sensu (delikatnie piszac) jest rzucanie sie na jakas diete opisana np.w gazecie. 'bo komus pomogla' :roll:

co do ryb morskich (i nie tylko), warto zastanowic sie nad tym a to ze wzgledu na jakosc.powszechnie wiadomo,ze bywaja one zatrute metalami ciezkimi a juz taki tunczyk w puszce,to masakra (rtec!!) i nie jest taki zdrowy,jakby sie wydawalo.dlatego tak wazny w kazdej diecie jest umiar :-)

Beata:) - 2010-04-06, 10:52

Dużo jest tematów na forum, które są poświęcone diecie.Znalazłam jeszcze ten, więc Karusiap może i tam znajdziesz coś dla siebie

http://stwardnieniesmrozs...highlight=dieta

anula;) - 2010-04-06, 12:44

Hm...no to napiszę coś w tym temacie -z pewną taką nieśmiałością...
Zawsze jadłam byle co,byle gdzie i byle jak-teraz żałuję...

Ogólnie od paru lat żyję zgodnie z zasadą"Sami kopiemy sobie grób własnymi zębami"-i nie obżeram się po prostu.Mięso jem,ale mało-tylko indyk,wędliny mogą nie istnieć.Ryby...taaak,ale też nie za dużo-obecnie zawierają dużo metali ciężkich,chleb pełnoziarnisty.Warzywa i owoce-tak!Surówki kropię sporą iloscią cytryny.Cieciorka-fajna sprawa,kasze,mało ziemniaków.Olej do przyrządzania potraw-słonecznikowy.Słonecznik,dynia,migdały,orzechy[uwielbiam włoskie ale muszę uważać-nadmiar od razu powoduje uaktywnienie się u mnie nawracającego półpasca-to prawie ten sam wirus co opryszczka(herpes)] -to do przegryzania zamiast.
Woda mineralna-żadnych gazowanych.Orzechówka -mały kieliszeczek :mrgreen: -uwielbiam.
Piję też różniste zioła-zawierają wszystkie potrzebne nam witaminy,makro,mikro bla bla-ale niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania i odżywienia na poziomie komórkowym...I kawa-szatan,na rozruch,ale nie na pusty żołądek.Herbata zielona.Cukier trzcinowy,czekolada-pewnie-jak mnie najdzie to jak najbardziej!Na kolację talerz jabłek-w lecie co popadnie ;-) Tak-olej lniany wrzucam,ale nie nachalnie-bardzo źle się czułam po miksowanym z serem,więc teraz po prostu zalewam nim kiszoną kapuchę.Zdaję sobie sprawę że jedzony w ten sposób jest gorzej przyswajalny,bo jelita dostają"tłustą plamę"której kosmki nie są w stanie wchłonąć-ale trudno-lepszy rydz...
Jak zaczęłam?-kiedyś po prostu wyżarłam w domu wszystkie zapasy,i zaczęłam kupować co innego-banał,ale proste jak drut...
Gotuję przeważnie na parze,i zawsze do wszystkiego dodaję szczyptę serca :-) Zupy są gęste-miksuję je.
Wiadomo-boli mnie czasami głowa,pojawia się wredna spastyka jak zły duch-ale teraz robiłam sobie badania,m/innymi zelaza które kiedyś były zawyżone-i wszystko wzorcowo...No to dlaczego mnie łeb boli?Ha-nie wiem..mam też przepukliny w kręgosłupie,i częsciowo zwalam część dolegliwości na nie.W ciągu ostatniego roku miałam 3 rzuty-jeden 2 miesieczny,ale wygląda na to ,że wszystko pięknie minęło.Chodzę pomalutku,ale chodzę-już bez laski :mrgreen: .Obyło się bez szpitala..gdzie jak ostatnio byłam zleciały się doktórki zapytać co ja robię że jeszcze chodzę...Staż-15 lat.Powodem ostatnich rzutów był stres,sny i depresja związane ze śmiercią kochanej osoby....Takie rzeczy trzeba przeżyć po prostu-tylko czas leczy.Dla mnie to dowód że psychika i nastawienie odgrywają ogromną rolę.
Mam bardzo niziutkie ciśnienie,ale było takie nawet po wysiłku jak grałam zawodowo w kosza,i myślę że dlatego żyję teraz jakby na zwolnionych obrotach.
Widzę że Primosz napisał w między czasie :-)
Tak każdy jest inny,i dieta powinna być zawsze dobierana indywidualnie!
cyt. z wikipedii -dieta (fragment):
"....Najlepszymi pokarmami minimalizującymi ryzyko próchnicy są pokarmy twarde (sery, orzechy, warzywa), oraz nie zawierające sacharozy - zamiast tego lepsze są zastępcze słodziki... " :roll:
To wrzucę o tych słodzikach bo mi włosy dęba stanęły.. http://magicsport.pl/news...owanym,N26.html Wiem że już był ten temat na forum,ale a nóż ktoś by sie zasugerował!
Na zimę tran,ale tylko jedna buteleczka-1 łyżeczka co 2 dzień,i vitabuerlecithin-wit.b z lecytyną-oj to codziennie bo na spiryciku :-P I padma...ale z dużymi przerwami -tylko wiosna i jesień.Nie jestem milionerką..
Życzę wszystkim smacznego-niezależnie od tego co jecie..,nie sugerujcie się tym co napisałam-ten zestaw jest dobry dla mnie!Każdy musi znaleźć swoją drogę...
Acha-dodam jeszcze że od jakiegoś czasu śpię z głową wyżej,i ...jakby fajniej ogólnie sie czuję :-) Polecam!

primosz - 2010-04-06, 20:19

do wspomnianych 'lepszych' slodzikow dorzuce jeszcze ten watek:
http://stwardnieniesmrozs...p?p=63679#63679

prawda jest,ze nalezy 'sluchac' organizmu i np.gdy ktos ma ochote na czekolade,to moze sobie zjesc ale nie cala tabliczke :-P


anula;) napisał/a:
Życzę wszystkim smacznego-niezależnie od tego co jecie..,nie sugerujcie się tym co napisałam-ten zestaw jest dobry dla mnie!Każdy musi znaleźć swoją drogę...
Acha-dodam jeszcze że od jakiegoś czasu śpię z głową wyżej,i ...jakby fajniej ogólnie sie czuję Polecam!
dzieki - wzajemnie :-) i rowniez polecam takie chocby lezakowanie ale dodatkowo odrobine podniesione nogi (np.jakas twarda poduszka)
lilianka - 2010-04-07, 16:02

primosz napisał/a:
gdy ktos ma ochote na czekolade,to moze sobie zjesc ale nie cala tabliczke :-P


:lol:
To się uśmiałam :P Lecę po zajączka z czekolady, zjem CAŁEGO, SAMA :P

o - 2010-04-07, 22:18

jak ja uwie :oops: lbiam czekolade, dla mnie nic innego nie moze istniec, ale jak zjem poł, nie często, to mam straszne wyrzuty sumienia...
inka - 2010-06-05, 23:21

Ja żadnych drakońskich diet nie stosuję i nigdy nie stosowałam,chyba organizm sam mówi mi czego chce a ja staram się go słuchać. Ostatnio żywię się po króliczemu czyli z przewagą warzyw i owoców, ale rybką czy kurczakiem w grilla od czasu do czasu nie pogardzę. Mam czasem wrażenie że wyłączył mi się apetyt, bo np. nie miewam ochoty na chipsy, czekoladę czy czerwone mięso, które kiedyś uwielbiałam, za to ciągnie mnie do zielonego, ostatnio nawet szpinaku. Chyba trafiłam na dobrze zbilansowaną dietę bo schudłam z 8kg i czuję się świetnie, jedyny mój grzeszek to smażone ziemniaki z majonezem od których się chyba uzależniłam :-P
katarzyna1974 - 2010-10-22, 15:08

WITAM
bardzo mnie interesuje czy stosujecie jakieś diety i jakie, co jecie a czego nie
bo podobno takie racjonalne żywienie wpływa na chorobe
ja osobiście lubie słodycze i jem ich chyba sporo a jeszcze większym moim nałogiem jest kawa i pije jej bardzo dużo a wiem że kawa wypłukuje magnez z organizmu i tak dalej
ale co zrobić jak lubię
bardzo was proszę o odpowiedz
pozdrawiam :21:

marta-k8 - 2010-10-22, 16:06

Obilo mi się kiedyś o uszy,że dieta bogata w jajka ma pozytywny wpływ na chorobę.Słyszałam o tym, gdy ktoś opowiadal o kobiecie , która nie leczyła się wogóle ale jadła duzo jajek i bardzo jej to pomagało.
renia1286 - 2010-10-22, 16:39

katarzyna1974 napisał/a:
lubie słodycze i jem ich chyba sporo a jeszcze większym moim nałogiem jest kawa i pije jej bardzo dużo a wiem że kawa wypłukuje magnez z organizmu


ja też lubię kawę i słodycze i żadnego z nich sobie nie odmawiam.
Słodycze powodują zaparcia, więc należało by wzbogacić dietę w otręby,
kawa wypłukuje magnez,więc uzupełniam suplementami .
Jajek nie lubię [chodzi mi o nabiał ;-) ], więc nt. nic mi nie wiadomo. :-)

perso - 2010-10-22, 21:18

Ja napiszę, niestety jeszcze nie mojej diecie ale o tym, co uważam że warto zastosować.
Uważam że w SM warto zastosować zalecenia stosowane w przypadku chorób kardiologicznych. Chodzi mi o dietę ogrniaczającą poziom cholesterolu LDL i podnoszącej poziom frakcji HDL.
Uważam że ta dieta broni się zarówno w świetle teorii CCSVI ( poprawa kondycji naczyń krwionośnych) - ale też w świetle obecnie znanych badań. Udowodniony jest pozytywny wpływ witaminy D na przebieg SM. A niski poziom dobrego cholesterolu HDL odpowiada za obniżone wytwarzanie i wchłanianie właśnie tej witaminy. Zresztą na konferencji ECTRIMS też chyba coś było o związku cholesterolu z SM - ale słyszałem tylko jakieś krótkie podsumowanie.
Nawet już zacząłem ją stosować - ale niestety awaria rowerka stacjonarnego spowodowała rozbicie mojego rytmu dnia. Mam nadzieje ze jak odzyskam rowerek to uda mi się ponownie złapać odpowiedni rytm :| . Ćwiczenia są bardzo ważne miedzy innymi dlatego że pomagają podnieść poziom dobrego cholesterolu ( który ja mam w tej chwili dosyć niski :| ).
Za dwa miesiące planuje ( od odzyskania rowerka ) zweryfikować poziom HDL.

kujaw - 2010-10-22, 21:36

Generalnie to to TRZEBA się zdrowo odżywiać. Nie lubię określenia dieta... po prostu - zdrowe odżywianie. Nawet dla zachowania sylwetki, dobrego samopoczucia i codziennej energii do życia.
U mnie samo odstawienie słodyczy (chociaż miód wpierniczam ostro, bo można), chleba, cukru spowodowało spadek wagi o 5 kg w tydzień, czy dwa. Nie robiłem nic! Dodatkowo odstawiłem też smażone rzeczy. Jem dużo rybek, warzyw i owoców. Wydaję więcej na jedzenie, niż przedtem. Ale zauważyłem kolosalną poprawę w samopoczuciu i 100x więcej energii każdego dnia. Kiedyś spałem po 8,9h i byłem niewyspany, teraz śpię po 6 i wstaję jak nowo narodzony. Także polecam zdrowe odżywianie - portfel troszkę się uszczupli, ale niekoniecznie - więcej energii w pracy też daje efekt materialny.

katarzyna1974 - 2010-10-23, 15:51

Czyli rozumiem że mam odstawić słodycze.
Nie jeść pieczywa, mięso gotowane, i dużo warzyw i owoców.
pozdrawiam

__Ewa__ - 2010-10-27, 12:28

Każdy organizm jest inny i każdy ma inne spalanie i takie tam.

Ale faktem jest, że tłuszcze nasycone (słodycze) są szkodliwe. Ja też się staram zdrowo odżywiać. Dużo warzyw, warzyw i jeszce raz warzyw. Jaka pyszna jest surowa marchewka!!! Dużo owoców. Tylko chude mięso i ryby, chudy nabiał. Zero pieczywa, mało mąki.
No i oczywiście tłuszce wielonienasycone (np. olej lniany).
Co prawda lubie używki :) Dużo kawy ( z chudym mlekiem) i zielonej herbaty.

Ja na takej diecie tez sie czuje świetnie i mam wiecej energii, a mniej dokucza mi zmęczenie i ospałość.

PS1 Ale jak jest ochota na cukierka no nigdy nie można sobie odmówić (oczywiście tego pierwszego)!!!

PS2 Jeżeli chodzi o jajka to we wszystkich dietach dla sm-ków zaleca się nie więcej niż 2 jaja tygodniowo. Poza tym jaja to bomba cholesterolowa i generalnie jaja i jajecznica to danie raczej dla Pudziana.

katarzyna1974 - 2010-10-27, 17:10

EWA
super że napisałaś co jesz - dzięki

__Ewa__ - 2010-10-28, 17:01

Mnie naprawde wciagnelo zdrowe odzywianie,
mam male dziecko i tak czy inaqczej musze gotowac tak zeby on jadl zdrowo.

Ostatnio kupilam ksiazke Dieta Malucha ( z gatety Dziecko) jest tam dużo suuuuper, prostych !!!! z malej ilości składników!!!! przepisów. Bez tłustego mięcha i wywarów i takich tam...Dla mnie i dla dziecka:)
Mąż się czasej buntuje, ale wrazie co mamy pod blokiem chinczyka :P

PS jak ktoś lubi słodycze to polecam kakao, miód, sezamki i batoniki z musli, oczywiściwe bez czekolady!!! Dodatkowo zamiast chipsów wsuwam z dzieckiem chrupki kukurydziane :)

kujaw - 2010-10-28, 22:39

Odstaw chrupki kukurydziane, puste kalorie! Tak samo bezwartościowe jak biały chleb, czy mąka. Cukier idzie na maxa w górę, kalorii trochę mają, żadnych witamin itp., generalnie kolejny bezwartościowy zapychacz. Same węglowodany..
Zamiast chipsów dobrym wyborem (ale droższym, jak już napisałem wcześniej zdrowe odżywianie = droższe odżywianie) są orzechy! Włoskie, laskowe, migdały. Świetne źródło zdrowego tłuszczu i wcale tak nie tuczą - jedząc po pół kg dziennie laskowych o dziwo schudłem! Może to związane z ogólną zmianą żywienia, ale mimo wszystko nie utuczyły mnie. Albo musli - ale robione przez siebie. Można kupować w sklepie rodzynki, żurawinę, orzechy, jakieś płatki z bananów, czy jabłek itp., ale one mają jakieś dziwne dwutlenki siarki itp., ja jestem antychemiczny i omijam to wielkim łukiem :P

katarzyna1974 - 2010-10-29, 06:37

DZIĘKI :10:
__Ewa__ - 2010-10-29, 12:28

Faktycznie! Paczka chrupków 100g ma ok 300 kalorii!!!

Trochę dużo, ale przynajmniej można zaspokoic odruch sięgania po coś np na filmie.
To faktycznie same weglowodany ale chociaż złożone (chyba tak na moja wiedze, nie było napisane na opakowaniu), a najgorsze sa cukry proste.

Natomiast moje dziecko jak wszystkie dzieci w tym wieku je uwielbia!!

A orzechy, owszem baaardzo zdrowe, też kaloryczne, ale wybaczcie cena nieprównywalna!!!
Oczywiście polecam orzechy, ale mój portfel woli chrupki kukurydziane...:)

A chipsy z bananów?!? One są wg mnie smażone i bardzo tłuste, ale moge się mylić...

gam - 2010-10-29, 16:45

http://prawda2.info/viewtopic.php?t=6846
Beata:) - 2010-10-29, 18:24

gam, sam link?? I? Trochę mało jak na forum dyskusyjne. Wystarczyło napisać- polecam, przeczytajcie, czy obojętnie jaki, ale Twój komentarz. Minimalistka z Ciebie jeśli chodzi o sposób przekazania Nam informacji. Niby treść jest, ale nie Twoja i jakby ..rzucona na odwal ;-)
Do wstawiania samych linków ( choć i tam każdy z nas stara się cokolwiek samodzielnie napisać) służy inny temat.
Pozdrawiam serdecznie :-)

gam - 2010-10-30, 23:14

Oto co na temat diety pisze Biochemia Harpera:

W żywieniu człowieka najwyższą wartość ma białko pochodzenia zwierzęcego. Białka, to główny składnik naszych komórek i tkanek. Określa się je też mianem protein, wywodzącym się od słowa "proteios" czyli pierwszy, najważniejszy. Białka pełnią w naszym organizmie zadziwiająco wiele różnorodnych funkcji.

Białkami są: enzymy, przeciwciała, hormony, cząsteczki transportujące, wchodzą też one w skład naszego szkieletu.
Na różne rodzaje białek składają się 22 aminokwasy. To z nich są zbudowane mięśnie i wszystkie niezbędne do życia narządy i tkanki, np: krew, skóra, tkanki łączne.
Dziewięć aminokwasów spośród 22 to aminokwasy NIEZBĘDNE, co oznacza, że muszą one być przyjmowane w pokarmie [w danym posiłku] ponieważ nasz organizm nie może ich syntetyzować [wyprodukować].
Znaczna część składników odżywczych może być syntetyzowana wewnątrz komórek z dostarczonych do nich prostszych elementów, ale składniki niezbędne MUSZĄ wchodzić w skład pożywienia.
Badania wykazały, że do regularnej syntezy niezbędnych białek potrzeba wszystkich niezbędnych aminokwasów, a spożycie posiłku, który zawiera tylko kilka z nich sprawia, że są one rozkładane i usuwane, ponieważ organizm nie gromadzi ich aż do chwili, gdy otrzyma wszystkie w komplecie. Jest to jedna z przyczyn, dla których pokarmy zwierzęce odgrywają tak ważną rolę w żywieniu człowieka.

Niezbędne aminokwasy o których mowa to: Histydyna, Izoleucyna, Leucyna, Lizyna, Metionina, Fenyloalanina, Treonina, Tryptofan, Walina.
Pokrótce omówię działanie poszczególnych aminokwasów.
HISTYDYNA - występuje przede wszystkim w mięsie, jajach, drobiu, niektórych serach żółtych i jest nieodzowna w procesie powstawania krwinek czerwonych i białych. Pokrywanie zapotrzebowania na histydynę sprzyja procesom regeneracji i naprawy uszkodzonych tkanek. Histydyna jest substancją wyjściową do produkcji ważnego neuroprzekaznika- histaminy, która odgrywa ważną rolę w reakcjach odpornościowych organizmu.
IZOLEUCYNA- występuje w dużych ilościach w mięsie, jajach, drobiu, serach żółtych i niektórych rybach. Jest jednym z trzech aminokwasów ważnych w stresie, niezbędna jest też w procesie wytwarzania hemoglobiny i uwalniania energii.
LEUCYNA- znakomitym źródłem tego aminokwasu są: mięso, drób, sery żółte, Ten kolejny "aminokwas stresowy" szczególnie obficie występuje w chudym mięsie. Poprzez umożliwienie syntezy odpowiednich białek, ma fundamentalne znaczenie w procesach wzrostowych, jak: rozwój kości, mięśni i skóry.
LIZYNA- występuje w dużej ilości w mięsie, jajach, drobiu, rybach, serach żółtych, a także w warzywach strączkowych. Lizyna ma szczególne znaczenie dla zdrowia skóry i kości, sprzyja tworzeniu się zdrowego kolagenu, oraz umożliwia skuteczne wykorzystywanie wapnia.
METIONINA- zdrowe ilości metioniny zawiera mięso, jaja, sery żółte wiele nasion i orzechów. W skład metioniny wchodzi siarka. Aminokwas ten jest ważny dla przemian metabolicznych i tłuszczów i pełni w organizmie funkcję przeciwutleniacza.
FENYLOALANINA- to aminokwas niezwykle ważny dla zdrowego funkcjonowania mózgu. Występuje w mięsie, jajach, niektórych serach żółtych, jest bardzo istotna w wytwarzaniu niektórych neuroprzekazników. Badania wykazały, że jest naturalną substancją przeciwdepresyjną, zmniejsza też odczuwanie bólu.
TREONINA- w którą obfitują jaja, mięso i fasola. Jest to aminokwas niezbędny dla prawidłowego układu odpornościowego, sprzyja też dobrej kondycji zdrowotnej skóry, kości i prawidłowemu wykształcaniu szkliwa zębów, wspiera funkcjonowanie tarczycy.
TRYPTOFAN- występuje przede wszystkim w mięsie, szczególnie w mięsie indyka, oraz niektórych serach żółtych i orzechach. Tryptofan to prekursor serotoniny, neuroprzekaźnika, który jest w dużej mierze odpowiedzialny za nastrój i dobry sen.
WALINA- występuje w mięsie, jajach, drobiu, serach żółtych. Jest to trzeci z aminokwasów ważnych w okresach zwiększonego stresu. Walina ma wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu i jego metabolizm. Jest niezbędna w procesach wytwarzania energii.

Białko pochodzenia zwierzęcego określa się mianem KOMPLETNEGO bowiem każda jego porcja zawiera komplet niezbędnych aminokwasów. Białko pochodzenia roślinnego nie zasługuje na to miano, ponieważ nie ma takiego warzywa czy zboża, które zawierałoby wszystkie dziewięć aminokwasów.
Gdyby w diecie zabrakło któregokolwiek z niezbędnych aminokwasów, nasz organizm w ogóle nie byłby w stanie funkcjonować.
Jeśli spożywamy za mało któregoś z pozostałych aminokwasów, wówczas nasz organizm po prostu sam go syntetyzuje. Jeśli jednak brak nam jest któregoś z dziewięciu niezbędnych aminokwasów, to dla jego uzyskania organizm zaczyna pożerać własną tkankę mięśniową. Z całą pewnością taki obrót rzeczy jest niekorzystny dla organizmu.
Białka wzmacniają układ odpornościowy, sprzyjają wytwarzaniu przeciwciał, które stanowią armię chroniącą organizm przed chorobami. Przeciwciała są nieodzowne do zwalczania chorób wywołanych zakażeniem, wirusami i bakteriami. Białka są też niezbędne do prawidłowego działania układu immunologicznego, do rozwoju tkanek do ich gojenia i procesów naprawy, odgrywają też niezwykle istotną rolę w tworzeniu się neuroprzekaźników w mózgu. To dzięki białkom w naszym organizmie mogą powstawać nowe komórki potrzebne do zastąpienia tych niezliczonych, które giną każdego dnia. Białka krwi zatrzymują wodę, od nich zależy ilość wody w komórkach, a także odpowiadają za gęstość krwi w naszych tętnicach i żyłach. Białko działa jako substancja, która odwraca działanie insuliny. Kiedy dany człowiek zjada wystarczające ilości białka - trzustka zaczyna wytwarzać glukagon w ilości wystarczającej do tego, by uruchomić zasoby zgromadzonego tłuszczu, dzięki temu organizm zaczyna spalać własną tkankę tłuszczową i czerpać z tego procesu energię do życia.
Nie można określić ilości zapotrzebowania na białka w organizmie. Objawy braku białka są odczuwalne dopiero w późniejszym okresie, 2-4 lat, a wtedy niektóre zaniedbania mogą być nieodwracalne. Światowa Organizacja Zdrowia w swoich opracowaniach przyjęła najmniejszą ilość białka dla człowieka zdrowego: 50 g na dobę, jako podtrzymanie funkcji życiowych. Każdy z nas ma inne potrzeby, są one zależne od warunków w jakich żyjemy i jakie białko zjadamy.
Zapotrzebowanie na białko u każdego człowieka jest inne i zależy od różnych czynników: klimat, rodzaj pracy, wiek, choroby, nie można z góry podać, że człowiek potrzebuje tyle a tyle białka, organizm bezbłędnie ustali to zapotrzebowanie. Unikanie spożycia mięsa, jaj, żółtych serów, które są tak doskonałym źródłem białka, nie jest ani dobrym sposobem na obniżenie poziomu cholesterolu, ani drogą do uniknięcia choroby serca i otyłości.
Wielu osobom wydaje się, że robią dobrze, gdy zmniejszają spożycie pokarmów białkowych- często mają przekonanie, że przyczyni się u nich do poprawy stanu zdrowia. Nic bardziej mylnego. Osoba cierpiąca na niedobór białka może mieć poważne zaburzenia fizyczne i psychiczne: zmęczenie, dezorientacja, drażliwość, zaniki pamięci, osłabiony popęd seksualny, problemy z przesuszoną cerą, łamliwymi paznokciami, wypadaniem włosów, zatrzymaniem wody w organizmie/opuchnięcia nóg/. To najczęściej spotykane objawy niedoboru białka w pożywieniu.
Jeśli zaobserwowałeś już u siebie któryś z wymienionych objawów, zastanów się, czy ilość białka, które spożywasz jest wystarczająca i kompletna.

Życzę wszystkim dużo zdrowia ]
Opracowałem to na podstawie:
Biochemi Harpera i fachowej literatury.

rob - 2010-10-31, 17:57

Z tym mięsem to bym jednak uważał, gatunek ludzi nigdy nie był głównie mięsożerny i póki co nie jest. Głównym składnikiem naszej diety był i powinien być pokarm roślinny. Nasi przodkowie nie jedli mięsa codziennie także i my nie powinniśmy. Duże ilości mięsa wpędzają nas tylko w zdrowotne kłopoty np. nowotwory. Oczywiście powinniśmy jeść gatunki roślin rodzime a nie egzotyczne. A to najnowszy przykład :) :

Jadłospis rodem z jaskini

kujaw - 2010-10-31, 22:22

Bam, swoją teorię musisz poprzeć konkretnymi badaniami naukowymi. Bo wgłębiając się tak bardzo w temat roli białe i zasad całego mechanizmu białek powinno się to zrobić popierając fachową wiedzą. Chodzi mi o konkretne przykłady, badania itp.
Moim skromnym kontrargumentem jest fakt, iż dużo jest na świecie wegetarian, wegan, witarian, którzy wbrew temu, co napisałeś o białkach, żyją i czują się świetnie :)
Poza tym nasi podobno najbliżsi kuzyni, szympansy, odżywiają się głównie roślinami, małpki zabijają tylko z braku roślinek (wg NGC, ktorego oglądam od x lat, po prostu lubię zwierzaki). A one nawet mają normalne kły, nie takie przykurcze, jak nasze. Także co do tego jedzenia mięsa to coraz bardziej sceptycznie podchodzę. Ale jeszcze wiele muszę poczytać, nauczyć się oraz sprawdzić na sobie, żeby móc coś konkretnego powiedzieć.

__Ewa__ - 2010-11-02, 12:46

Prawdą jest ze są białka pełnowartoścowe i niepełnowartościowe. Te pierswze zawierają wszystkie aminokway, w przeciwieństwie do tych drugich. Białka pełnowartościowe są tylko i wyłącznie pochodzenia zwierzęcego.

Nie wiem ile potrzebuje dorosły ale np dzieci ( do końca podstawówki) potrzebują od 45 do 65 gram białka dziennie. A zapotrzebowanie na białko chyba z wiekiem maleje.
I tak szklanka mleka to 6 g białka, 100g chudego mięsa lub ryby to 20g białka. Więc nie potrzebujemy az tak zawrotnych ilości!!!
Nie zapominajmy że wg piramidy żywieniwej czerwone mięso należy jeść zaledwie raz, 2x w tyg.
Nie jedzący mięsa a jedzący ryby, jaja i pijący mleko dostarczają sobie wszystkich aminokwasów, gorzej w weganami :/

Ja bym jeszcze raz podkreśliła rolę niezbędnych kwasów tłuszczowych, które też budują komórki (osłonki).

Podsumowując ważna jest zbilansowana dieta.

Co do cholesterolu się nie wypowiadam, bo tego tematu nie zgłębiłam :)
wiem ze jest dobry i zly, i mowienie ze ten zly jest dobry to wg mnie bzdura, bo choroby serca, choroby naczyniowe, otyłość, tu wszędzie występuje nadmiar złego cholesterolu, wiec on nie moze być dobry, tak na chłopski rozum :P

A margaryna to faktyczne dla nas nie jest dobra, to utwardzone tłuszcze roślinne, czyli tłuszcze trans, generalnie nie wskazane. Masło jako tłuszce zwierzęce też nie wskazane więc zostaje suchy chlebek, pumpernikiel najlepiej hehe :P

Karusiap - 2010-11-02, 14:42

kujaw napisał/a:
Moim skromnym kontrargumentem jest fakt, iż dużo jest na świecie wegetarian, wegan, witarian, którzy wbrew temu, co napisałeś o białkach, żyją i czują się świetnie


Dokładnie to miałam napisać ;)
Mam wielu znajomych wegetarian i wegan, powiedziałabym nawet, że więcej niż mięsożernych. I to mięsożerni częściej borykają się z problemami zdrowotnymi. Gdyby wieżyć wikipedii, wegetarianie z dobrze zbilansowaną dietą żyją średnio 10 lat dłużej niż osoby jedzące mięso. Gdzieś czytałam, że nie ma już tak dużej różnicy w kwestii długości życia jeśli chodzi o porównanie wegetarian z osobami jedzącymi mięso nieczęściej niż 2 razy w tygodniu. Wegetarianizm i jego odmiany to często nie tylko dieta, ale cały styl życia - zdrowego życia. Ekologiczne kosmetyki, żywność z upraw ekologicznych, regularne, nieforsowne ćwiczenia fizyczne (np. joga), życie w harmonii ducha i ciała ;) To wszystko razem wzięte może by ć przyczyną takich statystyk.
Przykładem ludzi, którzy nie jedzą mięsa są hindusi - zwierzęta są tam święte, dusza krąży w różnych wcieleniach (reinkarnacja), a wiadomo - babci się nie je. ;)
Moi znajomi weganie też mają się dobrze, są wege od niepamiętnych czasów, co jakiś czas kontrolują swoje zdrowie robiąc różne badania i wszystko jest OK. Są całe rodziny, które żyją wege, dzieci od małego nie jedzą żadnych produktów pochodzzenia zwierzęcego (również mleka, jajek) - i wyrastają na zdrowych ludzi. Zgadzam się z Ewą - zdrowa dieta, to zbilansowana dieta - niekoniecznie zawierająca mięso czy inne produkty pochodzenia zwierzęcego.
Jestem wegetarianką od roku i oprócz stałych dolegliwości nic więcej mi nie dolega ;) Nie chce nikogo namawiać, zachęcać, reklamować. To jest decyzja indywidualna. Tylko prawdziwa motywacja utrzyma w podjętej decyzji a tym samym pozwoli podejść do bilansowania diety w sposób prawidłowy.

gam - 2010-11-02, 17:12

kujaw napisał/a:
Bam, swoją teorię musisz poprzeć konkretnymi badaniami naukowymi. .

Badania naukowe... tyle ich przeprowadzono.
Herodot (484-426 p.n.e.),
Anthelme Brillat SavarinWilliam, BantingWeston ,
A. PriceVilhjalmur, StefanssonHerman ,Taller, Wolfgang Lutz, Robert C. AtkinsJan Kwaśniewski, Włodzimierz Ponomarenko, Content
William Banting (1796-1878) i... słynna Biohamia Harpera gdzie WSZYSCY lekarze mają wykłady na III roku studiów.
I co?
'Tupiemy w miejscu', rola lekarza polega na ... wypisaniu recepty.
Jednym słowem 'nabija kasę' firmom farmaceutycznym.

kujaw - 2010-11-02, 23:16

__Ewa__ napisał/a:
Prawdą jest ze są białka pełnowartoścowe i niepełnowartościowe. Te pierswze zawierają wszystkie aminokway, w przeciwieństwie do tych drugich. Białka pełnowartościowe są tylko i wyłącznie pochodzenia zwierzęcego.


Ojojoj, nie oszukuj.
To, że białka pełnowartościowe są tylko i wyłącznie pochodzenia zwierzęcego to zwyczajna ściema! Zamiast czytać wypowiedzi na forach i różne strony internetowe wystarczy spojrzeć na tabele. Polecam "Nutrition Almanac". A jeśli ktoś woli pogrzebać w necie to: http://www.nal.usda.gov/fnic/foodcomp/search/
Zobaczcie rzeczy typu fasola, groch, soja, soczewica, ciecierzyca. Mają wszystkie niezbędne aminokwasy! Nawet jabłko je ma, z tym, że o wiele za mało!

Co do ilości białka, to zgadzam się. Przecież w podstawówce nawet na biologii uczyliśmy się, że białko potrzebne jest do powstawania nowych komórek. Myśląc tym tokiem, im jesteśmy młodsi, tym więcej białka potrzebujemy. Gdy przejdziemy okres dojrzewania to nie musimy jeść takich niezliczonych ilości białka. To tylko moja refleksja. No i z dala od margaryny!

Tutaj posortowane wg ilości białka produkty:
http://www.ars.usda.gov/S...st/sr23w203.pdf
Fakt - mięso ma go najwięcej, ale czy smażone/pieczone/gotowane mięso ma nadal tak dobrze przyswajalne białko? I czy potrzeba nam go aż tak dużo?

gam (sorry za bam :P ), dałeś mi kolejne lektury do przeczytania, co zrobię. Także do zobaczenia za rok :) Swoją drogą kiedyś pójdę na medycynę, także te wykłady z III roku mnie nie ominą, szczególnie, że w planach mam dietetykę.

No i, co najważniejsze, od połowy listopada zacznę swój własny eksperyment/badanie/doświadczenie na własnym ciele. I to będzie dla mnie argument nie do przebicia przez nikogo (jeśli się uda).

gam - 2010-11-03, 08:32

kujaw napisał/a:
[za mało!
... w planach mam dietetykę.

No i, co najważniejsze, od połowy listopada zacznę swój własny eksperyment/badanie/doświadczenie na własnym ciele. I to będzie dla mnie argument nie do przebicia przez nikogo (jeśli się uda).

Mam nadzieję, że będziesz WIEDZĄCYM dietetykiem, bo takowych nam brakuje.
WHO mówi , że dorosły człowiek potrzebuje ok 50 g pełnowartościowego białka na dobę
(nie z fasoli i soi-jest to b. dobra pasza ale dla zwierząt).

My jesteśmy oostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, więc dlaczego każą nam się odżywiać jak zwierzęęta? mamy jeść dużo roślinnośći. :shock:

__Ewa__ - 2010-11-03, 12:29

Hmm, proszę mi nie zarzucać oszustwa,
dzielę się tylko swoją wiedzą, która oczywiście nie każdemu musi odpowiadać,
ale za to jest zgodna z woedzą ogólną!!!

Białka dzielimy również ze względu na właściwości odżywcze – wyróżnia się białka doborowe i niedoborowe.

BIAŁKA DOBOROWE (Pełnowartościowe) – te które w swoim składzie zawierają wszystkie aminokwasy egzogenne. Do takich białek zaliczamy np. albuminę, białko jaja kurzego, białko mleka i mięsa.
BIAŁKA NIEDOBOROWE (Niepełnowartościowe) – te w których brakuje choćby jednego aminokwasu egzogennego. Przykładem takiego białka jest kolagen, żelatyna.

żródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82ka

Jak czytamy białka niepełnowartościowe to te w których brakuje choć jednego aminokwasu egzogennego. Nie mówię że poszczególnych aminokwasów egzogennych nie można znależć w rożlinach!!!


Rośliny – Źródła Aminokwasów

Ważną dla codziennego odżywiania zawartość aminokwasów egzogennych, niezbędnych znajdziemy:



•fenyloalanina - w większości produktów zbożowych, warzywach i owocach;
•izoleucyna - w kukurydzy, ziemniakach, kaszach, ryżu, owsie;
•leucyna - w kukurydzy, ziemniakach, kaszach, ryżu;
•lizyna - w soi, komosie ryżowej, amarantusie (szarłat);
•metionina - w brukselce, brokułach, szpinaku, grochu, fasoli i soi , komosie ryżowej, amarantusie;
•treonina - w ziarnach pszenicy, owsa, orzechach, innych ziarnach i roślinach strączkowych;
•tryptofan - w bananach, kaszy jaglanej, soi (ma więcej tryptofanu niż mleko), amarantusie;
•walina - w ryżu, orzeszkach ziemnych, ziarnie sezamu, migdałach i siemieniu lnianym.


Wiecej: http://www.eioba.pl/a1196...h#ixzz14DXJvDmC


Białko soi, amarantusa i roślin strączkowych oraz orzechów ma zbliżoną od wzorcowej zawartość poszczególnych aminokwasów - łącząc je dodatkowo z produktami zbożowymi będziemy mogli bez problemu dostarczyć organizmowi odpowiednie ilości wszystkich aminokwasów niezbędnych do utrzymania zdrowia o dobrej formy.

Wiecej: http://www.eioba.pl/a1196...h#ixzz14DXgeEyh

Zgadzam się zatem że aminokwasy egzogenne są także w roślinach, jednak w niepełnycm składzie. Watpliwości budzi w przytoczonej wypowiedzi słowo "zbliżoną". A co za tym idzie nie podchodzą chyba pod definicję białek pełnowartościowych.

PS Proszę nie sugerować się ta wiedzą, gdyż nie jest ona pełnowartościową :) wiedzą specjalisty, ale proszę też nie zarzucać oszustwa!!!

A tak dla potwierdzenia jescze coś mam :P
http://pl.wikipedia.org/w...arto%C5%9Bciowe

http://pl.wikipedia.org/w...arto%C5%9Bciowe

o ile oczywiście można polegać na wikipedii

gam - 2010-11-03, 16:51

Ewo, bardzo trafny i mądry wykład.

Jednym słowem - człowiek ma inne białko i fasola też ma inne białko.
My ludzie 'już zeszliśmy z drzewa' i wiemy, że z fasolą nie mamy nis wspólnego.

Karusiap - 2010-11-03, 19:35

gam napisał/a:
Jednym słowem - człowiek ma inne białko i fasola też ma inne białko.
My ludzie 'już zeszliśmy z drzewa' i wiemy, że z fasolą nie mamy nis wspólnego.


Tak, tak - potwierdzają to rzesze wegetarian i wegan, z całą armią hindusów na czele ;-)

kujaw - 2010-11-04, 00:56

Co do WHO to już mam wyrobiony pogląd na tę "instytucję", wolę wypowiedzi i badania sprawdzonych lekarzy :) I nie kapuję "My jesteśmy oostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, więc dlaczego każą nam się odżywiać jak zwierzęęta? mamy jeść dużo roślinnośći." - napisałeś z ironią, czy faktycznie tak myślisz? :P

Ewa - wikipedia to NIE jest dobre źródło wiedzy, już wiele razy się o tym przekonałem. Jeszcze raz odsyłam do tabel żywieniowych (tak to się nazywa?). Przeleć sobie po kolei mięska i różne rośliny (szczególnie strączkowe). Zapewniam, że mają WSZYSTKIE egzogenne aminokwasy. Może nie w takich proporcjach, jakie ktoś sobie obliczył, ale sądzę, że to nie robi dużej różnicy. A co do przyswajalności białka to już każdy sam niech przemyśli.. naturalne warzywka, czy gotowane/pieczone/smażone mięso. Ciekawostką jest, że odkąd jem na obiad warzywa (czasem jakaś ryba się trafi, ciężko jest nie jeść mięsa:P ) to nie czuję się zmęczony, nie muszę chwili odpocząć, "żeby strawić", a wcześniej po grubym obiedzie musiałem na pół godziny przed TV poleżeć.

Również nie jestem specjalistą, lubię po prostu doszukiwać się wielu rzeczy. No i nie namawiam nikogo do roślinek, wystarczy, że sam się tym zajmę.

diana73 - 2010-11-04, 10:22

Witam mam pytanko wlaśnie na temat wegetarianizmu i odżywiana na wege przeszlam 2 tygodnie temu można powiedzieć ze jestem jeszcze zielona w tym temacie i interesuje mnie jak komponować danie zeby nie nastąpily jakies braki czy naprzyklad wystarczy daję przyklad ,zupka jarzynowa a na 2 danie ziemniaczki z kotletem sojowym w panierce i do tego suroweczka czy to jest z bilansowany obiad czy jednak coś trzeba dodac do tego jakiś witaminy lub mikroelementy ?
kujaw - 2010-11-04, 20:43

Diana - najpierw dowiedz się dużo o tym weganizmie/wegetarianizmie, a potem przechodź, nigdy odwrotnie ;o A co do pytania to myślę, że na forum wegetarian znajdziesz odpowiedź :)
Beata:) - 2010-11-05, 07:40

diana73, zerknij też może tutaj, bo mamy taki temat :arrow: http://stwardnieniesmrozs...opic.php?t=1853
Pozdrawiam

diana73 - 2010-11-07, 15:11

Poczytalam troszkę szkopul w tym że ja niejako dostalam dziwny wstręt do mięsa na sam zapach już mnie mdli i niejako to tylko przyspieszylo moje przejscie na wege jak narazie jem wszystko oprocz mięsa i ryb może tylko owoców jem więcej niż kiedyś no i bez zbędnego wysilku 1,5 kg w doł a niestety tych mam o wiele zadużo .
gam - 2010-11-25, 15:48

.......... Czy jemy zdrowo, czyli 10 mitów o polskiej żywności

http://www.newsweek.pl/ar...nosci--,67674,1

ewka1 - 2010-11-25, 20:33

Kochani czytam Wasze wpisy i chcialabym cos wyciagnac z nich dla siebie ale jakos nie potrafie nic skleic :-x nie musze miec diety odchudzajacej mysle,ze jest ok chociaz jakby cos ubylo byloby milo :-P ale powaznie to mam problem bo moje choroby to kazda ma swoj zwestaw zakazu i nakazu.choruje na podwyzszony cholesterol,na zespol jelita wrazliwego,nadcisnienie,i na AMD to przypadlosc okulistyczna no i rzecz jasna sm :-x mam silne wzdecia bole jelita choc staram sie uwazac co jem to jednak czesto boli.wedlug mojego jelita i specjalisty nie powinnam prawie nic jesc :roll: czy mozecie mi pomoc chociaz wiem,ze sama powinnam wiedziec co wolno a co nie ale moze :oops: ????gdybym chciala sluchac swojego organizmu jadlabym wszystko :10: pozdrawiam
kujaw - 2010-11-25, 23:24

Na wzdęcia polecam siemię lniane - od dwóch dni stosuję i żadnych bąków :P
A ogólnie to jak najmniej smażonych rzeczy, wykluczenie margaryny i olejów roślinnych rafinowanych, zero słodyczy, białego chleba.. Unikać jakichkolwiek wędlin, szynek, czy kiełbas - chyba, że znajomy jest myśliwym i czasem jakąś dziczyznę, czy sarninkę podrzuci.

gam - 2010-11-25, 23:40

Unikaj przedewszystkim produktów zbożowych i cukrów prostych, a po ok 1-2 miesiący będziesz walczyła tylko z SMem.
gam - 2010-11-25, 23:57

Co jeszcze znalazłam? U nas jeszcze o tym się nie mówi.

http://www.bild.de/BILD/r...erper-fett.html

Pisza ze maslo smietana i ges (masło klarowane) sa lepsze niz do tej pory ludzie mysleli.Ludzie jedza coraz mniej tlusczu a coraz wiecej grubasow. Pisza rowniez ze tluszcze nasycone podwyzszaja Hdl czyli dobry Cholesterol a Weglowodany go obniżają. Ze nikt do tej pory nie udowodnil ze margaryna jest lepsza od masla itd.
Cieszy mnie, ze wreszcie glosno zaczyna sie o tym mowic

Halina - 2010-11-26, 07:35

kujaw napisał/a:
Na wzdęcia polecam siemię lniane - od dwóch dni stosuję i żadnych bąków :P
A ogólnie to jak najmniej smażonych rzeczy, wykluczenie margaryny i olejów roślinnych rafinowanych, zero słodyczy, białego chleba.. Unikać jakichkolwiek wędlin, szynek, czy kiełbas - chyba, że znajomy jest myśliwym i czasem jakąś dziczyznę, czy sarninkę podrzuci.

Wiesz, tak na moje oko to żyjesz na wodzie kranówce i otrębach :-D Jak dożywasz od sarninki do sarninki?

kujaw - 2010-11-26, 10:32

Ryby jem na obiad średnio 3 razy w tygodniu :P I to chyba całe moje mięso. Przestawiam się na surową żywność, ale jeszcze nie mam warunków ku temu, szczególnie u nas w PL. Ale powoli, powoli idzie do przodu :) Jem dużo kiełków, od nast. tygodnia sam sobie je zacznę uprawiać. Do tego warzywka i owoce, nie mam jeszcze taniego dostępu do warzyw ekologicznych oprócz marchewek, ale na to samo wychodzi jakbym zjadał napchane sterydami piersi kurczaka :P Nie wyobrażałem sobie kiedyś życia bez chleba, przecież zapiekanki z mikrofali to było moje główne danie rano i wieczorem, ale jakoś poszło. Zacząłem od ciemnego chleba i tak powoli ucząc się o jedzeniu, czytając składniki doszedłem do tego, żeby wcale go nie jeść :) A co do masła to fakt - jest o wiele lepsze niż margaryna, której jedyna pozytywna właściwość to chyba fakt, że jest tania do wyprodukowania, przez co mniej kosztuje. Dlatego tyle reklam odnośnie margaryny i ogólnie tłuszczów roślinnych, że nie mają cholesterolu itp. itd. - bo ktoś ma w tym interes.
gam - 2010-11-26, 17:18

Naukowcy: owoce i warzywa raczej słabo chronią przed rakiem

http://wiadomosci.gazeta....onia_przed.html

Surowe produkty na SM też nie są najlepsze.
Chodzi o to aby produty do jedzenia były nadtrawione poza organizmem - gotowanie, pieczenie , duszenie itd.

ewka1 - 2010-11-26, 19:52

oj Halinka nie jest tak zle :-? od kilkunastu tyg.jem biale mieso i tylko na parze,jem warzywa i tylko na perze pije tylko mineralna niegazowana.czsami skusze sie na slodycz (bo mam slodka firme :-P )ryby na parze chleb pelnoziarnisty zupy warzywne jablka tylko pieczone herbaty tylko ziolowe bo owocowek mi nie wolno.robie rozne salatki warzywne na jogurcie naturalnym itd.ale kużwa jak najdzie mnie ochota na cos zakazanego to jem z apetytem no i pozniej cierpie,no nie zawsze ale czesto.no i uwielbiam wytrawne czerwone wino :6: ciesz sie,ze nie zostalam Wam wszystkim obojetna i dziekuje za pomoc,za pomysly napewno z nich cos wybiore.Kujaw o tym lnie to tez mi lekarz powiedzial ale jakos mi to przez przelyk nie przechodzi :-/ Poki co dziekuje z serca i buziaki zostawiam
kujaw - 2010-11-28, 16:42

Musisz zmieszać z czymś, same ziarenka są ohydne :P Ja sobie mielę, do tego jakieś płatki owsiane czy coś w tym stylu, trochę ciepłej wody, łyżkę miodu i robię z tego słodką papkę, trochę podobne do kakao :P Mojej dziewczynie to nie smakowało, ale wzięła sobie z jogurtem naturalnym i było ok :)

A autorzy badania chyba zapomnieli, że różne części owoców i warzyw zawierają różne substancje. I nie zawsze dwie osoby jedzące te same jabłka będą dostarczały organizmowi tych samych substancji :)

gam - 2010-11-28, 21:56

Lniane sezamki

SKŁAD:

20 dkg sezamu
20 dkg siemienia lnianego
10 dkg miodu

Siemię i sezam wsypać na dużą suchą patelnie i wyprażać pod przykryciem do momentu aż ziarna zaczną mocno \"strzelać\"- mieszać. Odstawić na moment z palnika i jak się \"uspokoją\" dodać miód . Całość idealnie wymieszać , podgrzewając.
Wyłożyć na pergamin lub w innych formach /kwestia gustu/, jako cienką warstewkę. Pozostawić do wystygnięcia - pokroić i do \"dzieła\".
Całość potrawy to 50 dkg

Chciałam również dodać ,że w/w potrawa bogata jest kwasy omega 3 i omega 6 oraz cynk , tak niezbędny dla naszych włosów i paznokci.

Polecam, pychota.

ewka1 - 2010-11-29, 20:51

Kujaw, Gam dziekuje ,ze tu jestescie .bardzo to smaczne. zrobilam dzisiaj cos co ma bogactwa na te dodatkowa moja przypadlosc oczna i powiem,ze smaczna sprawa. ugotowalam brokuly(na pol twardo)2 jajka,2 platki lososia wedzonego ,pol puszki kukurydzy i jogurt naturalny(daja majonez ale ja wole jogurt)polecam
gam - 2010-12-01, 18:37

CIASTECZKA MAGNEZOWE
Napisze jeszcze raz skład i wykonanie ciasteczek magnezowych z Limarick.Tylko i wyłącznie dlatego ,ze są naprawde pyszne i doskonałe dla dzieci -do szkoły /.sezon się zaczyna,więc proszę swoim pociechom robić ich wiecej,aby i im starczyło/Ania to zrobiła tak:
4 jaja10 dkg rodzynek10 dkg orzechow włoskich,mogą być inne lub migdały15 dkg słonecznika lub dyni lub inne ziarno np siemie lniane pół łyżeczki proszku do pieczenia

Orzechy rozdrobnic np wałkiem na stole,wbić jaja do garnka i wymieszać-połączyć wszystkie w/w składniki-my to robimy robotem do ubijania piany-bardzo krótko /nie może być płynnych jajek/Na wysmarowane masłem brytfanki wykładać łyżką masę formując nieduże okrągłe ciasteczka. Piec w temp ok. 160 st. C 20-30 min.



Ten przepis dostałam od zaprzyjaźnionego interauty z Irlandii, ciasteczka są pyszne i łatwe w wykonaniu.
Moje dzieci za nimi przepadają

Myślę, że i Wam przypadną do gustu.

Bziomek - 2010-12-19, 23:58

Witam. Z góry przepraszam że post jest tak długi i sam po sobie wiem że nie każdemu będzie się chciało go czytać lecz zachęcam i muszę napisać co mnie dręczy. Od razu powiem że mam 19 lat i jestem w ostatniej klasie maturalnej, choruje na sm od 5 lat, obecnie przyjmuje od 3 miesięcy Rebif.
Mam bardzo dużego ''bzika'' na punkcie zdrowego jedzenia i zdrowego trybu życia ale w dobrym słowa znaczeniu. Jestem zupełnym wrogiem wszelkiego rodzaju używek od alkoholu po papierosy. Mam 19 lat i nigdy nie spróbowałem jak smakuje papieros i nigdy go nie spróbuje, podobnie z alkoholem - spróbowałem lecz nie pije go od dawien dawna. Gdy zachorowałem 5 lat temu tym bardziej zacząłem wykreślać tego typu nawyki zupełnie z głowy. Dokładnie jest tak samo ze słodyczami, sztucznymi napojami czy produktami zawierającymi jakiekolwiek sztuczne konserwanty. Minęły lata od kiedy wypiłem sztuczny napój czy też zjadłem jakieś chipsy. Co śmieszne, w klasie uważają mnie za jakiegoś dziwaka który tylko je te swoje owoce i się wymądrza żeby nie jedli żadnych świństw (nikt nie wie że jestem chory). Naprawdę mnie dziwią niektóre osoby , które nie jedząc w domu śniadania przychodzą z paczką chipsów czy też inną pierdołą i wkładają te świństwa do żołądka, ja wiem że to nie moja sprawa co kto je, lecz po co tak truć organizm. Kiedyś jeszcze długo przed chorobą ja także byłem taki, lecz miałem swoje postanowienia- chciałem być inny niż wszyscy i robiłem sobie takie postanowienia jeszcze to w wieku szkoły podstawowej czy też gimnazjum że np. nie jadłem słodyczy, mój rekord to 2,5 roku, miałem naprawdę bardzo dużą satysfakcję że jestem w stanie "zapanować nad sobą" po takich kilku postanowieniach moja silna wola jest jakby wyjątkowa. Do czego dążę... Obecnie także nie widzą mi się żądne używki cz y coś w tym stylu, to jeszcze przed chorobą miałem te swoje postanowienia, a choroba?" tylko jeszcze bardziej mnie zmobilizowała do tego żeby zdrowo się odżywiać. Nie ma co się załamywać, tylko trzeba żyć i cieszyć się życiem. Bardzo ważna jest psychika która w moim przypadku jest moją najsilniejszą stroną. więcej już nie będę ględził bo potem i tak okaże się że i tak nikt tego nie przeczyta. Potrzebuję jeśli ktoś posiada jakieś menu na cały tydzień które zawierało by wszystkie potrzebne nam produkty. Moja mama zarzeka na brak pomysłów ze strony domowników, więc coś takiego ułatwiło by nam posiłek. Szukałem w Google lecz nie ma czegoś podobnego, potrzebuje także bo nie wszystko znalazłem odnośnie co najlepiej jeść - jakie warzywa, owoce, ryby, nabiał itd. podane są tak ogólnie chodź nie wszystko. Będę bardzo wdzięczny za wszelką pomoc.

Pozdrawiam i zachęcam do zdrowego trybu życia.

kujaw - 2010-12-20, 01:18

Pierwsza rada: idź do dietetyka! On pomoże Ci dobrać produkty tak, abyś nie narzekał na niedobory. Ja np. tego nie zrobiłem, sam się doszukiwałem różnych rzeczy, po prostu chcę trochę na sobie poeksperymentować. Muszę jeszcze zrobić badania krwi i popatrzeć czego mi tam brakuje, co ograniczyć a co dodać do szamaństwa. No i trzeba ogarnąć działeczkę, tj. warzywka i owoce bez pestycydów. I ciotki na wsi obdzwonić, coby pomogły wiedzą i swoimi produktami. Mój priorytet póki co, to mieć tyle owoców bez syfów, żeby pić tylko soki z nich robione.
Oprócz ilości składników, patrz też na jakość - tłuszcz w rosole to nie to samo co tłuszcz z orzechów itp.
Mnie też choroba zmobilizowała do zdrowego jedzenia, jeszcze niech mnie tylko zmusi do jakiegoś sportu :)

Co do białego sera to patrz na zawartość białka, im więcej tym lepiej. Szkoda tylko, że wyroby nabiałowe produkowane są z mleka pasteryzowanego.. Dlatego omijam szerokim łukiem :)
Nikt nie ogarnia np. mojej diety, bo ludzie po prostu nie są do tego przyzwyczajeni, często będziesz nierozumiany przez innych. Ale są wyjątki, np. rodzina mojej drugiej połówki je maxymalnie tłusto + masa słodyczy i w ogóle aktualnie to dla mnie nie do przyjęcia, ale nawet oni zrozumieli i zawsze coś tam mam dla siebie na spotkaniach rodzinnych. Ale jak widzę kiedy Ona bierze biały chlebek, smaruje "masłem" roślinnym i wrzuca na to jakąś badziewiastą szynkę to mnie zalewa :P Ale obiecała mi, że jak już za rok będziemy razem mieszkać to będzie zdrowo.

Bziomek - 2010-12-20, 12:14

kujaw napisał/a:
Na wzdęcia polecam siemię lniane - od dwóch dni stosuję i żadnych bąków :P
A ogólnie to jak najmniej smażonych rzeczy, wykluczenie margaryny i olejów roślinnych rafinowanych, zero słodyczy, białego chleba.. Unikać jakichkolwiek wędlin, szynek, czy kiełbas - chyba, że znajomy jest myśliwym i czasem jakąś dziczyznę, czy sarninkę podrzuci.


więc jeśli nie wędliny więc co na najlepiej kanapkę ?
*********************************************
Co byście jeszcze dodali do tego ?

ZALECENIA:

1. Ryby- wędzone , suszone, nie smażone 3 razy w tygodniu.
2. Warzywa - bogate w wapń warzywa: sałaty, koper, brokuły, szpinak, jarmuż, orzechy, nasiona, buraki, bób, brukselka, buraki (także ćwikłowe), brukiew, cebula, czosnek, fasola, groch, grzyby, ogórki, kalafior, kapusta(także czerwona), marchew, pomidory, pietruszka, rzeżucha, rzodkiewka, szpinak, seler, sałata, szparagi, ziemniaki ( zwłaszcza gotowane w "mundurkach"), porzeczki, jabłka, czereśnie, gruszki, śliwki, truskawki, agrest, maliny, orzechy, cytryny, pomarańcze, morele, winogrona, mandarynki, ananasy, grapefruity, owoce suszone.
3. Owoce - porzeczki, jabłka, czereśnie, gruszki, śliwki, truskawki, agrest, maliny, cytryny, pomarańcze, morele, winogrona, mandarynki, ananasy, grapefruity, owoce suszone.
4. Napoje- herbata zielona, soki własnej roboty, woda niegazowana ( 3 litry dziennie)
5. Dodatki – orzechy, ser biały jak najwięcej tłuszczu,


OGRANICZENIA:

1. Mięsa - wieprzowina i wołowina , słonina, smalec, kaczki, gęsi.
2. Produkty mleczne o dużej zawartości tłuszczu – masło, śmietana, tłuste żółte sery
3. Słodycze- chrupki, czekolada, cukier rafinowany i produkty oparte na nim, ciastka, torty, czekolada, cukierki, lody, dżemy, marmolada.
4. Napoje- herbata zwykła, kawa
5. Używki- Papierosy, alkohol itd.
6. Owoce , warzywa z puszek, mrożonki z warzyw, jarzyn i owoców,
7. Oleje: kokosowy i palmowy.

gam - 2010-12-20, 17:00

To co wymieniłeś powyżej to mały galimatias.
1. Nasz organizm potrzebuje głównie białka, tłuszczu i węglowodanów.
2. Jakie białko? najwartościowsze, takie, które zawiera najwięcej enzymów czyli: podroby, mięso (nie hodowlane), jaja (nie fermowe), ryby, sery-najlepsze twarde.
3. Tłszcze; masło (margaryna fuj) oliwa z oliwek.
4. Węglowdany - najlepsze z warzyw, oprócz strączkowych.
Owoce owszem ale te, które nie zawierają fruktozy (cukier owocowy) tj. jabłka, gruszki, winogrona, banany.

anula;) - 2010-12-20, 17:47

gam napisał/a:
Owoce owszem ale te, które nie zawierają fruktozy (cukier owocowy) tj. jabłka, gruszki, winogrona, banany.


Przepraszam ,ale wkradła się w tą wypowiedź mała nieścisłość..wymienione owoce zawierają oczywiscie fruktozę...
:arrow: http://www.thepaleodiet.c...uits_table.html
Jest jej miej niż w słodyczach oczywiście! ...ale jest ;-)
Pozdrawiam! :-)

gam - 2010-12-21, 14:45

W słodyczach są cukry proste, kóre z oczywistych względów są niejadalne. Do nich dodaje się jakieś E, żeby nie traciły ważności spożycia przez miesiące, a nawet lata.

Natomiast fruktoza to dwucukry i w niewielkich ilościach nie wyrządzają szkód.

Halina - 2010-12-22, 10:42

gam napisał/a:
Do nich dodaje się jakieś E,

No proszę cię, przecież "E + liczba" to tylko skrót na użytek urzędnika dotyczący przydługiej nazwy chemicznej dodatku do żywności, często naturalnego np. kwasu cytrynowego, karmelu, witaminy B2 czy wyciągu z buraka. Całą listę dopuszczonych w Polsce E znajdziesz wDzienniku Ustaw albo w Monitorze Polskim.Wzbudzasz jakies paniczne nastroje.
To o cukrach prostych pominę :shock:

rob - 2010-12-22, 12:05

Halina ma rację, ja napiszę o cukrach prostych bo jeszcze ktoś to co napisała jedna osoba ( w sprawie fruktozy deczko się myli ! ;-) ) przyjmie za prawdę.
Fruktoza czyli cukier owocowy (z łac. fructus - owoc), jest to monosacharyd (cukier prosty) występujący w owocach i miodzie, ale i zwykły cukier (to jest dwucukier sacharoza - czyli glukoza i fruktoza) ją też zawiera. Znaczne ilości fruktozy mogą powodować biegunkę i bóle żołądkowo-jelitowe. Powoduje też wyraźne podniesienie cholesterolu. W wątrobie fruktoza zostaje przetworzona w glukozę i w tej postaci wykorzystywana jest przez organizm. Dlatego nadmierne spożywanie słodkich owoców, nie jest dla zdrowia najlepsze, szczególnie dla dzieci !.

gam - 2010-12-22, 22:39

Halina napisał/a:
gam napisał/a:
Do nich dodaje się jakieś E,

No proszę cię, przecież "E + liczba" to tylko skrót na użytek urzędnika dotyczący przydługiej nazwy chemicznej dodatku do żywności, często naturalnego np. kwasu cytrynowego, karmelu, witaminy B2 czy wyciągu z buraka. Całą listę dopuszczonych w Polsce E znajdziesz wDzienniku Ustaw albo w Monitorze Polskim.Wzbudzasz jakies paniczne nastroje.
To o cukrach prostych pominę :shock:


Nie masz czego się bać. ZAWSZE wybór należy do Ciebie 8-)

Na temat E- 'coś tam' wyszukałam w necie tyle;
Witam, być może ta informacja się komuś przyda, wybierając produkty w sklepie
E 211; szkodliwe

E 210 rakotwórczy (benzoesan, syntetyczny, dodatek do napoi gazowanych, majonezów, marynat, konserw owocowych i warzywnych, sałatek)

E 211 rakotwórczy (benzoesan sodu, syntetyczny)

E 212 rakotwórczy (benzoesan potasu, syntetyczny)

E 213 rakotwórczy (benzoesan wapnia, syntetyczny)

E 214 rakotwórczy (benzoesan etylu, p-hydroksybenzoesan etylu i pochodne, syntetyczny)

E 215 rakotwórczy (benzoesan estru etylowego, p-hydroksybenzoesan etylu i pochodne, syntetyczny)

E 216 rakotwórczy (benzoesan propylu, p-hydroksybenzoesan propylu i pochodne, Propylparaben, Nipasol, Solbrol P - syntetyczny)

E 217 rakotwórczy (benzoesan estru propylu, p-hydroksybenzoesan propylu i pochodne, Propylparaben, Nipasol, Solbrol P - syntetyczny)

E 218 rakotwórczy (benzoesan metylu, p-hydroksybenzoesan metylu i pochodne, syntetyczny)

E 219 rakotwórczy (benzoesan estru metylu, p-hydroksybenzoesan metylu i pochodne, syntetyczny)

E 220 niszczy witaminę B 12 (bezwodnik siarki, dwutlenek siarki, syntetyczny; w sokach owocowych i koncentratach, winie, suszonych owocach)

E 221 zakłóca czynności jelit (siarczyn sodu, syntetyczny)

E 222 zakłóca czynności jelit (dwusiarczyn sodu, syntetyczny)

E 223 zakłóca czynności jelit (meta-dwusiarczyn sodu, syntetyczny)

E 224 zakłóca czynności jelit (meta-dwusiarczyn potasu, syntetyczny)

E 226 zakłóca czynności jelit (siarczyn wapnia, syntetyczny)

E 227 zakłóca czynności jelit (dwusiarczyn wapnia, syntetyczny)

E 230 zakłóca czynności skóry (dwufenyl, 1,1'-difenyl, Bifenyl, Diphenyl, syntetyczny; dodawany do owoców cytrusowych (zabezpieczenie skórek przed owadami)

E 231 zakłóca czynności skóry (ortofenylofenol, Dowicide, syntetyczny; dodawany do owoców cytrusowych)

E 232 zakłóca czynności skóry (ortofenyl sodu, syntetyczny, dodawany do owoców cytrusowych)

E 233 zakłóca czynności skóry (2,4-thiaxolyl, Thiabendazol, MK-360, Omnizole, Bovizole, Eprofil, Equizole, Tecto, syntetyczny, dodawany do owoców cytrusowych)

E 239 rakotwórczy (heksamina, heksametylenotetraamina, urotropina, syntetyczny)

E 249 szkodzi przy nadciśnieniu (azotyn potasu, syntetyczny, dodatek do wędlin)

E 250 szkodzi przy nadciśnieniu (azotyn sodu, syntetyczny, dodatek do wędlin)

E 251 szkodzi przy nadciśnieniu (azotan sodu, syntetyczny, dodatek do wędlin, serów podpuszczkowych i topionych)

E 252 szkodzi przy nadciśnieniu (azotan potasu, syntetyczny, dodatek do wędlin, serów podpuszczkowych i topionych))

gam - 2010-12-22, 22:51

rob napisał/a:
Fruktoza czyli cukier owocowy (z łac. fructus - owoc), jest to monosacharyd (cukier prosty) występujący w owocach i miodzie, ale i zwykły cukier (to jest dwucukier sacharoza - czyli glukoza i fruktoza) ją też zawiera. Znaczne ilości fruktozy mogą powodować biegunkę i bóle żołądkowo-jelitowe...!.



Rob masz rację. Dawno nie czytałam nt. cukrów.
Po prostu nie ma ich w moim jadłospisie. A oto link- tylko dla ciekawych.

http://www.myfit.pl/fruktoza-a-tkanka-tluszczowa/

kujaw - 2010-12-23, 00:52

Bziomek, tych orzechów to sporo :) A z rybami wędzonymi nie przesadzaj, w końcu wędzenie = dym = dużo szkodliwych substancji. Ryby można też w parowarze gotować, albo w piekarniku przy niedużej temperaturze (nawet 100 stopni C).
Mam nadzieję, że nie chcesz zastępować masła margaryną?
Czekoladę można czasem zjeść, byle gorzką i z jak największą zawartością kakao.
Jak ktoś już wspomniał, uważaj na mięso hodowlane (w sensie napakowane sterydami).
Czemu olej kokosowy wykreślasz? I gdzie masz zboża?

Co do fruktozy, to ja akurat jestem zwolennikiem owoców, których jem dosyć sporo. Myślę, że wszystko, nie tylko fruktoza jest szkodliwe w nadmiarze. Chociaż ja jedząc też masę owoców schudłem prawie 10kg w bardzo krótkim czasie, a nie przytyłem .. :?:
I wydaje mi się, że jeśli jestem aktywnie fizyczny, to spalę kalorie z tej fruktozy i nic mi się nie stanie. Trzeba też wziąć pod uwagę JAKOŚĆ tych owoców, bo cały czas tylko o ilości się mówi. Dzisiejsze owoce, czy to w hipermarkecie, czy na rynku są przeładowane cukrami. Te wszystkie hybrydyowe odmiany itp. itd. posiadają o wiele więcej cukru, niż normalne owoce. I nie powinno się też jeść owoców, które powinny mieć pestki, a ich nie znajdujemy, np. dużo pomarańczy.

A jeśli chodzi o E - nawet jeśli to jest dodatek naturalny, to wolałbym przeczytać jego nazwę, a nie jakieś dziwne oznaczenie pt "E", dlatego nie ufam takim rzeczom. Szczególnie, że już ktoś wyżej opisał niektóre z tych E.

Halina - 2010-12-23, 06:49

gam napisał/a:
Nie masz czego się bać. ZAWSZE wybór należy do Ciebie


Ja akurat zupełnie się E nie boję, mam po prostu swiadomość, ze wszystko co jest dodane do moich zakupów spożywczych jest znane; ciekawość co do nazwy, wzoru chemicznego zaspokoję posługując sie odpowiednim dokumentem i ew. katalogiem odczynników. Większe obawy budzi we mnie brak takich symboli na opakowaniach.


kujaw napisał/a:
A jeśli chodzi o E - nawet jeśli to jest dodatek naturalny, to wolałbym przeczytać jego nazwę, a nie jakieś dziwne oznaczenie pt "E", dlatego nie ufam takim rzeczom. Szczególnie, że już ktoś wyżej opisał niektóre z tych E.

Proponuję Ci oswoić "E". Bardzo przydaje sie w zyciu codziennym. :mrgreen:

kujaw - 2010-12-23, 11:19

http://www.eioba.pl/a7816...czym_si_trujemy

Dość obszerny artykuł, faktycznie wychodzi na to, że wiele z tych dodatków to naturalne rzeczy. Głównie należałoby chyba unikać chemii, czyli E 200 - E 282 i środków słodzących. Ja jednak wolę naturalne warzywka i owoce :)

gam - 2010-12-23, 18:38

Dlatego wciąż budujemy nowe szpitale, coraz wspanialsze, nowocześniejsze i coraz liczniej zapełniane chorymi. Bo ciągle za mało dbamy o swoje zdrowie!
Sofokles powiedział 2 tysiące lat temu "nie umieramy, ale popełniamy powolne samobójstwo".
Medycyna jest tak zajęta leczeniem, :shock: że niemal w ogóle nie zwraca uwagi na profilaktykę. Jesteśmy zdani sami na siebie i tylko od nas zależy stan naszego organizmu. Odpowiednim żywieniem nie tylko można utrzymać zdrowie i wyleczyć z wielu chorób. Racjonalne odżywianie pomaga nie poddawać się stresom i skutkom skażonego środowiska.

Marciuchna - 2011-01-04, 11:52

Jakiś czas temu moja znajoma zainteresowała się kuchnią pięciu przemian. Jest to sztuka gotowania wykorzystywana w Chinach i oparta o filozofię jing i jang. Więcej o tym temacie nie wiem. Kilka razy miałam okazję rozmawiać z tą znajomą i dowiedziałam się, że kurkuma, imbir, tymianek i lukrecja mają działanie przeciwzapalne. Zaczełam stosować te przyprawy: pierwsze trzy dodaję do wszystkiego co gotowane ale na tyle żeby nie zmieniało smaku potraw a ostatnią można kupić w gotowych mieszankach herbacianych bo jest naturalnie słodka.
Jako skutek uboczny stosowania takich przypraw występuje zupełny brak problemów trawiennych.

dorman - 2011-01-20, 10:28

Witam mam pytanie czy ktoś z was stosował dietę Dunkana? :lol:
zofija - 2011-01-20, 12:43

dorman, -czy chodzi o dietę Dr.Pierre Dukana?
Jeżeli tak to ja jestem w trakcie (4 fazy)

Łukasz - 2011-01-20, 17:39

Moja znajoma stosuje dietę Dukana i muszę powiedziec, że faktycznie jest efekt i to nawet w niedługim czasie.
zofija - 2011-01-20, 18:00

To prawda .Ja w przeciągu 2 miesięcy schudłam 8 kilogramów,ale jestem zadowolona. :lol:
dorman - 2011-01-21, 17:47

zofija czy mogłabyś napisac jak się czujesz (czy nie ma przeciwwskazań przy sm).Czy mogłabyś mi napisac na pw jakie produkty jadłaś w 1 fazie i w jakich ilościach?Byłabym ci wdzięczna.Podzielisz się ze mną twoim doświadczeniem,bo już chwilę ją stosujesz?
Beata:) - 2011-01-21, 18:29

dorman napisał/a:
Czy mogłabyś mi napisac na pw jakie produkty jadłaś w 1 fazie i w jakich ilościach?

Może nie tylko na pw?
Zosiu, może napiszesz nam wszystkim coś więcej?

Ania W. - 2011-01-21, 19:10

zofija napisał/a:
Ja w przeciągu 2 miesięcy schudłam 8 kilogramów,ale jestem zadowolona. :lol:


No właśnie, Zosiu napisz coś więcej... Mnie również temat zainteresował.

Gratuluję zrzucenia zbędnych kilogramów. :-)

perso - 2011-01-21, 22:07

To ja dołożę swoje 5 groszy - swego czasu przymierzałem się do tej diety. Ale doszedłem do wniosku, czytając możliwe oddziaływanie na organizm w I fazie, że nie jest to najlepsze rozwiązanie przy SM- ie . W tej diecie totalnie eliminuje się węglowodany - a głównym składnikiem odżywczym mózgu jest zdaje się glukoza. Domyślam się że w dłuższej perspektywie organizm potrafi dostarczać odpowiedniej ilości glukozy z innych źródeł niż tylko z węglowodanów. Natomiast obawiam się o skutki I fazy - czyli tego uderzenia. Gdzieś doczytałem że w tej fazie mogą pojawić się między innymi zawroty głowy.
To mnie zniechęciło do tej diety i skupiłem się na ćwiczeniach.

Acha - niezależnie od tego uważam że ograniczanie węglowodanów jest raczej krokiem w dobrym kierunku.

dorman - 2011-01-22, 08:08

Chyba nie glukoza tylko białko.Ja dzisiaj zaczynam 3 dzień diety,nie jest lekko bo ja bez chleba,słodyczy i ziemniaków życ nie mogę.Można jeśc jogurty 0%,serki homogenizowane,mleko,otręby,wędliny chude,mięso ,kawa,herbata,słodzik,najmniej 1.5 l wody niegazowanej.To w 1 fazie która nie może trawc dłużej niż 10 dni.Czytałam różne wypowiedzi i wszystkie są dobre.Jestem dopiero w trakcie czytania na internecie,bo książki jeszcze nie mam,i dlatego o nią pytam.Ja jeszcze dodatkowo biorę witaminy.
Ania W. - 2011-01-22, 13:24

Dorman dzięki, że podzieliłaś się z nami swoimi przemyśleniami . :-)

O diecie Dukana już dawno czytałam, wiedziałam, ale na tym się kończyło. :7: Niestety leń ze mnie. :8: Jak czytam, że ludziki gubią 18, nawet 30 kilo, to szczerzę zazdroszczę. ;-)
Ale powiedziałam sobie dość !. Muszę zgubić zbędne kilosy, nogom będzie lżej, przynajmniej znowu spróbuję. Koniec z węglowodanami!

A tu dla chętnych blog do poczytania: :arrow: http://protal.wordpress.com/
Jeszcze znalazłam: :arrow: http://www.dietadukana.net.pl/
:arrow: http://www.uroda-wdziek.p...owa-dukana.html

zofija - 2011-01-22, 13:39

Ja rozpoczełam dietę po kilkakrotnym przeczytaniu książki"Nie potrafię schudnąć"
Znalazłam forum http://forum.dieta-dukan....php?f=27&t=1020
które czytam do dzisiejszego dnia.Zrobiła test,i strażnika diety.
Pierwsza faza trwała 3 dni-zgubiłam 4 kg.(czyste proteiny)
Druga-2 tygodnie-następne 4 kg.(proteiny naprzemiennie z warzywami 1 dzień na 1)Trzecia fazautrwalająca wage również trwała tylko 2 tygodnie,chociaż powinna 10 dni na kazdy utracony kilogram.Ja przeszłam na faze ostatecznej stabilizacji,bo zmuszona byłam brać antybiotyk.
Mam wiele przepisów na każdą z faz,więc moje menu było fajne.
Nie chciałam więcej chudnąć.Waga stoi od ponad 2-mcy.
Dziewczyny czułam się wspaniale,no może ciężkie były pierwsze dni(zaparcia)
ale i na to jest na forum wiele rad.
Podjęłam to ryzyko chociaż mam swoje latka i nie żałuję.
Służę pomocą-gdyby ktoś chciał.

Ania W. - 2011-01-22, 13:50

Zosiu jak wspominałam....zaczynam tą dietę.... Czy mogłabyś napisać co mogłabym jeść przez pierwsze trzy dni?....Proszę o rady, przepisy, sugestie. :-D

Dzięki za namiar na forum...Biorę się zaraz za czytanie i przeglądanie. :-)

zofija - 2011-01-22, 14:41

Pewnie ze podam,ale na tym forum jest właściwie wszystko co potrzeba,aby bezpiecznie przejść .
Ps:Dietę zaczełam z przyjaciólką ktora chce zgubić ok.30 kg,i muszę przyznać idzie jej super.
Ania W., -najpierw jezeli mogę coś zasugerowac to zrób test.

Wyjdzie ci wtedy ile optymalnie możesz zgubic i w jakim czasie,ile mogą trwać poszczególne fazy.
Powodzenia :-)
:564: -zabronione

Ania W. - 2011-01-22, 15:06

Tak, masz rację i jeszcze trzeba zakupić książkę, by się dokładnie z tą dietą zapoznać.
I tak właśnie zrobię... :-) Przepisy na forum i blogu również podane, jak na tacy. :-)
Najlepiej to z kimś przejść na dietę... Niestety wokół mnie wszyscy chudzi. :lol:

Już i tak od paru dni wyeliminowałam słodycze, makarony i chleb. Piję więcej wody.
Najgorsze, że jestem osłabiona, ale dam radę, bo muszę. :-)

zofija - 2011-01-22, 15:24

Ania W., -ksiązka to podstawa.A masz nadwagę? Ta dieta to właściwie dla tych co mają sporą nadwagę,jeżeli parę kilo chcesz zgubić to wystarczy wyeliminować tak jak piszesz słodycze,jasny chleb dużo pic no i nie jeśc po 18.
Ta dieta to uczy właśnie takich nawyków(dużo pic,otręby codziennie i niezbyt póżna kolacja)
Ja mam tylko dukanowe czwartki,a i tak chudnę.
Życzę powodzenia.....i na zakupy :568:

antea - 2011-01-22, 18:34

ja się kiedyś nad tą dietą zastanawiałam i nawet parę dni się poodchudzałam ;-) efekt był natychmiastowy
ale przyszło mi do głowy coś takiego, że według teorii dr Budwig brakuje nam kwasów omega 3, a ograniczać powinniśmy omega 6 i 9
a nabiał i mięso zawierają niestety większość 6 i 9 :-?

dorman - 2011-01-23, 08:23

Ja dzisiaj zaczynam 4 dzień i jest 1.5 kg mniej,zobaczymy co będzie dalej :!:
Ania W. - 2011-01-23, 14:45

Zosiu niestety mam nadwagę. :-/ Jak dla mnie to dość sporą. Chciałabym też i sporo schudnąć.
Jutro rozejrzę się za książką, a jak nie będzie to pozostaje alledrogo. ;-)

Dziś mam lekki kryzys, zjadałbym coś kalorycznego, a najlepiej jakieś dobre ciasto. :7:
Ale....Nie....muszę, dla swojego zdrowia wytrwać.

Już wielokrotnie bywałam na diecie i nawet były efekty. Najdłużej 4 miesiące, ale święta, słodycze i inne frykasy, a później człowiek się zapuścił. :evil:

Niedługo wiosna, a później lato, chcę dobrze wyglądać, a przede wszystkim odciążyć nogi.

No nic jak powiedziałam a to musi być i be, :lol:

kujaw - 2011-01-23, 18:10

Ech, co Wy wszyscy w te dziwne diety się bawicie? :/
Nie lepiej po prostu się zdrowo odżywiać? To chyba lepsze, niż jakaś magiczna dieta. Szczególnie te wysokobiałkowe, po których dużo dziewczyn w szpitalu ląduje.. Nie ma czegoś takiego jak "dieta cud", po której schudniesz i zachowasz tę wagę. Cały czas powinno się zdrowo odżywiać, a nie stosować jakieś wymyślne diety, jakieś fazy i nie wiadomo co jeszcze. No i sport - sama dieta to tylko zrzucone kilogramy, nie oznacza wcale, że zachowacie ładną sylwetkę.
I jeszcze te fazy! Pytania typu "co jeść w fazie 2?" - z krzesła można spaść! :D
dorman Słodycze, ziemniaki i chleb to kalectwo dla organizmu - musisz wytrzymać. Do tego dorzuć jeszcze sól, cukier i SŁODZIK! To jest czysta chemia, już wolałbym wodę z kranu pić.
No i jeszcze raz - nie jedzcie dużo białka bo to jest idiotyzm - poczytajcie o możliwościach naszego organizmu. Mamy próg ilościowy, jeśli zjemy za dużo białka to to nie zostanie w ogóle wchłonięte przez organizm. Jakby wziąć książkę i po kolei zjadać jej kartki.. No i aminokwasy mocno obciążają nasz układ trawienny.

dorman - 2011-01-23, 20:30

Och kujaw to ty nie wiesz,że kobieta się całe życie odchudza :!: :!: :!:
Ja muszę tylko ze 4 kg zrzucic :mrgreen: dla własnego dobrego samopoczucia :lol:

A tak na poważnie ja chciałam sprubowac tej diety bo wcześniej nie jadłam wcale nabiału i prawie wcale nie piłam może nie uwierzysz ale były takie dni że dziennie wypijałam tylko kawę,po prostu nie chce mi się pic.To nie jest tak że jesz sam nabiał ja jem mięso ryby tylko pieczone albo gotowane,za 2 dni będą też warzywa i owoce a potem pomału wprowadza się inne produkty.Mam nadzieję że już na stałe przejdzie mi ochota na słodkie, chleb i smażone :10:

zofija - 2011-01-23, 20:44

Ania W., -podaj adres na pw. to jeżeli nie kupisz książki odstąpię swoją.
Najlepsze efekty uzyskuje się jedząc nie serki i jogurty,a chude mięsko i duuużo ryb.
No i bardzo wazna jest ta woda.To jak mój"kochanek"-stoi nawet przy moim łózku :lol: :lol: :lol:

forsycja - 2011-01-24, 00:14

Drogie Panie,
jestem tu nowa i nie chcę się mądrzyć tak od razu ale chciałabym delikatnie przestrzec przed dietą Dukana.
Sama zaczęłam ją w sieprniu i robiłam do listopada. Efekty były rewelacyjne, czułam sie cudownie, schudłam 18 kilo i chciałam jeszcze;) (Miała gigantyczną nadwagę) Niestety w listopadzie dostałam rzutu. Gdy w szpitalu dowiedziano się co zrobiłam (w sensie, że schudłam) panie doktor zmieszały mnie z błotem i stwierdziły, że to dieta wywołała rzut. Co prawda ordynator nie był tak surowy, nawet mi pogratulował wyniku a badania krwi i moczu były w normie, zastanawiając się nad tym doszłam do wniosku, że coś w tym może być. I to chyba skuteczność tej diety stała się moim największym wrogiem. Organizm przeżył szok, zrzucając zbędne kilogramy podjął zbyt duży wysiłek. Dlatego przestrzegam przed szybkim chudnięciem.

anula;) - 2011-01-24, 09:12

Witanko w temacie :-D Czytam czytam...diety Panie dziejku-a ja chcę przytyć :lol:

Do rzeczy-będąc w szpitalu,pani doktor poleciła mi...karczochy :shock: Pierwsze słyszę,w życiu nie jadłam,ale w lecie zacznę. Podobno zawierają "coś" ważnego dla nas...
Z jakimś dobrym sosikiem powinny być zjadliwe.
Pzdr!

kujaw - 2011-01-26, 23:25

dorman napisał/a:
Och kujaw to ty nie wiesz,że kobieta się całe życie odchudza :!: :!: :!:
Ja muszę tylko ze 4 kg zrzucic :mrgreen: dla własnego dobrego samopoczucia :lol:

A tak na poważnie ja chciałam sprubowac tej diety bo wcześniej nie jadłam wcale nabiału i prawie wcale nie piłam może nie uwierzysz ale były takie dni że dziennie wypijałam tylko kawę,po prostu nie chce mi się pic.To nie jest tak że jesz sam nabiał ja jem mięso ryby tylko pieczone albo gotowane,za 2 dni będą też warzywa i owoce a potem pomału wprowadza się inne produkty.(...)


No wiem, wiem, ale to bez sensu, staram się każdą koleżankę wyprowadzić z tego nadmiernego odchudzania się - chyba, że faktycznie ma co zrzucać.
Jeszcze jedna rada - waga to nie wszystko, najlepiej sobie zrobić takie badania na zawartość (masę) tłuszczu w ciele. Możemy ważyć 60kg, ale w tym będzie za dużo tłuszczu, albo 80, ale bez tłuszczu. I co jest lepsze? Waga jest skłonna do kłamstwa.
Oprócz tego mierzenie obwodów w talii, biodrach, na udach - to też jest dobry wyznacznik.

No ja w poprzednim tygodniu tyle owoców jadłem, że z kupionego sześciopaka Cisowianki wypiłem zaledwie pół butelki. Po prostu nie chciało mi się pic :) Może to i nie zdrowe, ale tak naprawdę nikt tego nie wie.

dorman napisał/a:
(...) Mam nadzieję że już na stałe przejdzie mi ochota na słodkie, chleb i smażone :10:

To już zależy tylko i wyłącznie od Twojej psychiki - jeśli jesteś wytrzymała to sobie poradzisz.

krowa - 2011-05-19, 13:43

Słyszeliście coś na temat szkodliwości psiankowatych (pomidory, papryka) przy sm? Wiem że zdecydowanie odradza się je przy chorych stawach, ale ostanio przeczytalam ze chrzy na sm tez powinni je ograniczyc. Szkoda by mi bylo... Wiecie cos?
kropla - 2011-10-21, 23:24

witam wszystkich serdecznie ;-) dużo tego o tych dietach jest ja ostatnio przechodziłam jakis kryzys emocjonalny i co mi pomogło dieta cukrowa wciągałam co tylko miałam słodkiego pod ręką ha ha to zawsze mi poprawia humor :) nie ma związku z powyższymi dietami ale człowiek zadowolny zaraz lepiej sie czuje
zibide - 2011-11-24, 14:18
Temat postu: hm?
http://www.youtube.com/wa...feature=related
tipi - 2011-11-24, 15:15

fajny filmik- ja tez wierze ze dieta ma duzy wplyw na nasze zdrowie-odstawilam gluten za namowa znajomego (tez z SM) i nie budze juz w nocy dlatego ze rece mi zdretwialy
Marta30 - 2012-01-24, 19:07

Jako , że zainteresowałam się dietą Terry Wahls, mam do Was takie pytanie . Czy orientujecie się może gdzie można kupić trawę morską oraz jarmuż?
Zapewne jarmuż w okresie letnim gdzies uda mi sie dostać, tak o trawie morskiej niewiele jest nawet na internecie , chyba ze ktoś szuka obicia do mebli o dokladnie tej samej nazwie:)))

Marciuchna - 2012-01-24, 19:38

Dziewczyny uważajcie na dietę Dukana. Mam kilka koleżanek które tak się odchudzały. Niestety potem wracały do swojej wagi. A jedna miała grzybicę całego układu trawiennego. Ostatnio na TVN style usłyszałam, że dieta ta jest kompletnie skompromitowana.
Nest - 2012-01-25, 10:13

a ja drugi rok nie jem mięcha (z wyjątkiem ryb) i nigdy się tak dobrze nie czułem
Ania W. - 2012-01-25, 13:20

Nest napisał/a:
a ja drugi rok nie jem mięcha (z wyjątkiem ryb) i nigdy się tak dobrze nie czułem


A robisz badania krwi?

Ja z kolei jak zaczęłam jadać chude, gotowane mięsko zaczęłam mieć więcej energii i wyniki się poprawiły, a w szczególności poziom żelaza. :-)

dareczek705 - 2012-01-25, 13:41

Ja jem wszystko na co mam ochotę i ciągle żyję i czuję się świetnie
sikor - 2012-01-31, 17:52

Ja od 15-tego przeszedłem po konsultacji z neurologiem na dietę Kwaśniewski/Budwig. Taki eksperyment z uwagi na moje wyniki z RMI i reszty. Doszliśmy do wniosku że z Kwacha jem tylko i wyłącznie móżdżek, nerki i wątróbkę, min/max. 200g-300g dziennie, tylko gotowane, pieczone, a reszta to dieta Budiwg. Zobaczymy :) Podrobów pełna zamrażarka i tylko z dziczyzny, Budwig to co mniej więcej pisze w swojej diecie, uzupełniane w niewielkim stopniu przez suplementy. Póki co jest ok. żadnych perturbacji żołądkowych za 2 m-ce kolejne RMI, krew, siki, itd...
Marciuchna - 2012-02-02, 19:29

Próbowałam diety Budwig ale nie daję rady jeść tyle oleju. Szwankowała mi trzustka niestety i po kilku dniach miałam odrazę do tego serka z olejem.
M_x_c - 2012-02-02, 20:23

Ja tylko dodam, że sam nie zaczynałem nigdy diety a zmieniłem stale sposób żywienia. Efekt? 35 kilogramów w ciągu roku, po czym jedząc wciąż to samo waga się ustabilizowała i dzisiaj mam niewielką nadwagę, której przy moim wzroście jakoś bardzo nie widać.

Dodam też, że mój pierwszy rzut choroby był podobno spowodowany tą utratą wagi. Lekarze wmawiali mi anoreksje (może dlatego, że dietetyczce podałem wagę z dokładnością do gramów :1: co pokazało jej jak kontroluję moją wagę) i to, że przez odchudzanie się moja choroba przejmuje nade mną kontrolę.

Głównie żywię się teraz białkiem i tłuszczami, węglowodany jem złożone a nie proste. Jem sporo warzyw, jeśli mam możliwość. Do mięsa nie używam tłuszczu, ale jadam awokado, oliwe z oliwek do sałatek i ryby (to są moje źródła tłuszczów zdrowych). Kupiłem też sobie grill elektryczny żeby bez zbędnego tłuszczu piec mięso i ryby (ba, nawet ich własne tłuszcze wyciekają). Nie muszę brać vitaminerów i innych specyfików do nadrabiania witamin a czuję się bardzo dobrze.
Wyniki badań zawsze mam w normie odkąd pamiętam. Czasami tylko cholesterol za niski, ale to podobno nie jest bardzo złe.

Fenixs88 - 2012-05-05, 17:03

Witam serdecznie, mam do Was następujące pytanie czy ktoś z Was może wie jak skutecznie przytyć. Mam 24 lata 189cm wzrostu i ważę 70kg i jem naprawdę bardzo bardzo dużo i nic mi to nie daje bo cały czas moja waga stoi w miejscu albo nawet czasami chudnę. Chyba najrozsądniej było by się wybrać do dietetyka, ale najpierw chciałem się zapytać tutaj może ktoś z Was ma jakiś super "przepis" jak przytyć :) Aa i na marginesie z wagą był problem przed stwierdzeniem u mnie stwardnienia. Pozdrawiam Serdecznie i z góry dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź.
arronia - 2012-05-07, 13:52

Może przyplątała ci się jakaś nietolerancja pokarmowa?
Takie paskudztwa potrafią chodzić grupami, choroby autoimmunologiczne, nietolerancje pokarmowe itd.
Taki ślepy strzał.

Fenixs88 - 2012-05-08, 16:34

Jeżeli chodzi o różne takie "paskudztwa" jak to trafnie napisałaś byłem przebadany i wszystko jest ok... Więc myślę dalej cóż z tym zrobić ??..
Halina - 2012-05-08, 17:03

Fenixs88 napisał/a:
Mam 24 lata 189cm wzrostu i ważę 70kg i jem naprawdę bardzo bardzo dużo i nic mi to nie daje bo cały czas moja waga stoi w miejscu albo nawet czasami chudnę. Chyba najrozsądniej było by się wybrać do dietetyka

A może do jakiegoś speca od chorób metabolicznych?
Może to problem z przyswajaniem składników zjadanego pożywienia?

Fenixs88 - 2012-05-10, 14:32

Halina napisał/a:
Fenixs88 napisał/a:
Mam 24 lata 189cm wzrostu i ważę 70kg i jem naprawdę bardzo bardzo dużo i nic mi to nie daje bo cały czas moja waga stoi w miejscu albo nawet czasami chudnę. Chyba najrozsądniej było by się wybrać do dietetyka

A może do jakiegoś speca od chorób metabolicznych?
Może to problem z przyswajaniem składników zjadanego pożywienia?


No chyba takie konsultacje z takim specjalistą będą najlepszym rozwiązaniem. Bo niestety bardzo mnie irytuje moja waga...

sikor - 2012-10-04, 10:01

c.d diety dziczyźniano Budwigowo suplementowej, właśnie odebrałem wyniki z RMI, po 8 m-cach od ostatniego badania RMI na tym samym aparacie. No i dwa małe skupienia demielinizacyjne śr 2-3 mm zniknęły, a pozostałe nie powiększyły się... poza tym zdrowie, samopoczucie bez zmian czyli wszystko gra. Teraz wizyta u mojego neuro, co on na to wszystko.
malina :/ - 2012-10-06, 11:18

Fenixs88 napisał/a:
Mam 24 lata 189cm wzrostu i ważę 70kg i jem naprawdę bardzo bardzo dużo i nic mi to nie daje bo cały czas moja waga stoi w miejscu albo nawet czasami chudnę.


Proponowałabym Ci zrobić gastroskopię pod kątem Helicobacter pylori.

leonardo - 2012-10-07, 21:49

sikor napisał/a:
c.d diety dziczyźniano Budwigowo suplementowej, właśnie odebrałem wyniki z RMI, po 8 m-cach od ostatniego badania RMI na tym samym aparacie. No i dwa małe skupienia demielinizacyjne śr 2-3 mm zniknęły, a pozostałe nie powiększyły się... poza tym zdrowie, samopoczucie bez zmian czyli wszystko gra. Teraz wizyta u mojego neuro, co on na to wszystko.


Naprawdę miło czytać takie wiadomości!!

Nie jestem pewny tylko czy jedzenie podrobów to dobry pomysł, bo one przeważnie zawierają dużo tłuszczy nasyconych - chyba że u dziczyzny jest inaczej.

Jak długo chorujesz? Bo z tego co czytałem to na początku choroba postępuje, ale też cofa się sama ( także na MRI ).

sikor - 2012-10-08, 11:40

Choruję chyba od 2-3 lat, SM mam stwierdzone od stycznia tego roku. Ogólnie jest wszystko ok., co do podrobów to właśnie tylko dziczyzna, nie ma możliwości kupić teraz podrobów bez chemii w sklepach, a w tych podrobach te wszystkie syfy kumulują się jeszcze bardziej. Sam staram się te podroby - narogi pozyskiwać.
Z obrazem nowego MRI czekam na wizytę u mojego neuro, zobaczymy.

kropka_85 - 2013-02-26, 12:13

Mam jeszcze pytanie,czy ktoś z was stosuje jakąś diete,albo odżywia się jakoś inaczej ? słyszałam że przy sm dobrze działa spożywanie większej ilości tłuszczów.
renia1286 - 2013-02-26, 13:47

kropka_85 jeśli chodzi o dietę, to nie stosuję żadnej ale niedawno ( ok. 3tyg.) zaczęłam unikać wieprzowiny, białego chleba, z nabiału to już dawno zrezygnowałam (nasilał mi nietrzymanie moczu).Jem więcej tłustych ryb i o dziwo dużo lepiej się czuję , czyli coś jest na rzeczy. :-) W sobotę podjadłam sobie wędlinki, zjadłam też pizzę i czuję różnicę :13:
kropka_85 napisał/a:
słyszałam że przy sm dobrze działa spożywanie większej ilości tłuszczów.

też słyszalam dlatego nie unikam i zakupiłam olej z wiesiołka, oliwy do potraw też dodaję więcej, niż dawniej :-)

Jaga2013 - 2013-02-26, 21:50

Dieta bez glutenu, pszenicy, przetworów mlecznych, wieprzowiny, kurczaków z zamianą na kasze, rosliny strączkowe, oleiste to wielka i dobra zmiana dla organizmu.
Oleje są super np. lniany, z lnianki (zawiera najwięcej Omega 3), wiesiołek, ogórecznik są bardzo wskazane w wielu chorobach.
Najlepiej w postaci płynnej i np. w formie koktajlu. Ja nie jestem chora na SM, ale wspomagam sobie organizm, bo mam problem ze stawami.
Można zemleć naraz siemię lniane, ostropest, słonecznik, dynię, orzechy, sezam, dodać do blendera natke pietruszki i kefir, znowu zemleć, dodać łyżke oleju, jakiś kawałek owocu (banan, jabłko) i dodac wody i miodu na koniec znowu zemleć i jak nie jest płynne dolać wody. Ja dodaje jeszcze pyłek pszczeli. Kefiru daje mało. To jest taki np. podwieczorek a w większej ilości kolacja. Jest pycha jak dobrze zrobione, tzn. wg. smaku. :-)

Koktajle można robić wedle uznania. Możena je pic raz a można i 3 razy dziennie.
Dostarczacie mnóstwo witamin, minerałów, wszystko łatwo przyswajalne.

quba - 2013-02-27, 22:01

Wchodzę w diete paleo. niskotłuszczową, bez cukru. Warzywa i owoce wg dr t. Wahls. Dr Frey uważa, że najlepsza jest ultra low fat diet. Zero tłuszczu, bo tłuszcz konieczny jest do budowy biofilmu pewnych drobnoustrojów, które wykrywa u chorych. Ale na to przyjdzie czas. Teraz odstawiam nabiał i gluten, co już jest wyzwaniem. Czytam fora zagraniczne i wydaje się, że dieta to nowy kierunek w leczeniu.
Jukka - 2013-02-27, 22:17

Tłuszcz konieczny jest do przyswajania niektórych witamin. Więc z pewnością na dietę beztłuszczową bym się nie pisała.
A tak naprawdę to uważam, że najlepiej to zrobić sobie testy alergiczne, zrezygnować z tego, na co się ma alergię i ze śmieci (czyli żywności wysoko przetworzonej). Nie, sama tego nie zrobiłam i nie wiem czy kiedykolwiek do tego dojrzeję, ale po prostu o zbyt wielu "jedynie słusznych" dietach czytałam, żeby wierzyć, że takowa w ogóle może istnieć. Za to całkiem sporo zubaża organizm w składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

arronia - 2013-02-28, 00:20

O ile się orientuję, te diety zwane "niskotłuszczowymi" (dieta według dr Swanka) nie eliminują tłuszczu całkowicie, tylko ten "niedobry". U niego są oliwy, oleje, awokado, orzechy (w określonych ilościach) - ale nie ma tłustych nabiałów czy mięs, margaryn, masła itd. (On w ogóle chyba stopniowo poszedł w stronę odstawienia produktów odzwierzęcych?)

Jak się badać, to i alergie, i nietolerancje...

Swoją drogą pewnie wielu osobom wyjdzie z tego lekkie paleo ;) Nietolerancje laktozy i glutenu są częste... A jak jeszcze ograniczyć przetworzone jedzenie i cukry proste...

Coś w tym jest, Jukka, co piszesz o dojrzewaniu do zgłębieniu tematu. Przebadałam się na szczęście / niestety (niepotrzebne skreślić :lol: ). I odpadło mleko, gluten, papryka (kilka rzeczy musiało się zacząć pojawiać rzadziej). Jak do tego dochodzi bezmięsność... Da radę, ale "na mieście" bywa gimnastyka :9: Nie wiem, czy polecam ;)

Jukka - 2013-02-28, 11:44

Co do szkodliwości tłuszczów to są i twierdzenia, że zwierzęce tłuszcze są OK, a z olejów to tylko: oliwa z oliwek, olej z kokosa i olej lniany - a i to tylko tłoczone na zimno i takoż spożywane. A wszystkie oleje rafinowane, margaryny etc. to samo zuo i prosta droga do chorób nowotworowych. (dieta optymalna+"Od lekarza do grabarza" J. Maslanky'ego - to w temacie źródeł wiedzy).

A sama to od dziecka wiem, że nie toleruję mleka (ale to chyba bardziej nietolerancja niż alergia), co nie przeszkadza mi spożywać produktów mlecznych w ilościach chyba za dużych. No i masło uwielbiam.

AlicjaXYZ - 2013-02-28, 13:26

Jukka napisał/a:
A wszystkie oleje rafinowane, margaryny etc. to samo zuo i prosta droga do chorób nowotworowych. (dieta optymalna+"Od lekarza do grabarza"


Dieta optymalna wlaśnie opiera się na tłuszczach zwierzęcach (tylko i wyłącznie) ale i o tym niektórzy zapominają, czyli zmniejszeniu ilości węglowodanów, bo tłuszcze+weglowodany+białko w dużych ilościach = udar, zawał, i tam inne do wyboru.

AlicjaXYZ - 2013-02-28, 17:54

renia1286 napisał/a:
Jem więcej tłustych ryb i o dziwo dużo lepiej się czuję , czyli coś jest na rzeczy

O tłustym jedzeniu też jest napisane w "Nieznanej medycynie", czyli w w związku z ldn ;)
Jeszcze w sumie do tego rozdziału nie doszłam bo rozpoczęłam od końca, czyli ldn. Ale dieta optymalna mówi o tłustym=zdrowym jedzeniu (w sm). Oby węglowodanów nie podjadać (ciasteczko, cukierek,itd)

Jukka - 2013-02-28, 18:24

I to mnie właśnie gubi - z tych węglowodanów nie potrafię zrezygnować.
No i co do tłustych ryb - z tym też trzeba ostrożnie, bo z uwagi na zanieczyszczenie środowiska niektóre (łosoś, tuńczyk i parę innych) zawierają rtęć.
Generalnie im więcej czytam o zdrowym żywieniu tym bardziej skłaniam się ku breatharianizmowi (nie pamiętam czy tak się to pisze, w każdym razie chodzi o odżywianie się kosmiczną energią) :mrgreen:

AlicjaXYZ - 2013-02-28, 18:39

Jukka co Ty ;)
Spokojnie to może stopniowo ją zmieniać; ja kiedyś też jadlam slodycze, ale zamienilam na kakao. Piję je bez cukru z mlekiem choć w tej chwili nie codziennie.
Ryby owszem najlepiej oceaniczne ale wg diety optymalnej nie przesadzać bo to dość dużo białka mają.
Faktem jest, że od kiedy jadam bardziej tłuste mięso lub rybę+np.ziemniak maly+kiszona kapusta, czuję się bdb. Na slodycze prawie nie mam ochoty. A jak mam to piję kakao ;) bez cukru.

Jukka - 2013-02-28, 18:48

No u mnie to o tyle może być problem, że ja nałogowa kawowa jestem. Co więcej, kawa tak mi smakuje, że szkoda by mi było ją porzucić. Ale żebym tak porzuciła to obowiązkowe "coś słodkiego" do kawy. Owszem, czasem to jest gorzka (taka 80%) czekolada, czasem płatki owsiane z jogurtem naturalnym, czasem banan... ale czasem ciasto własnego wypieku.
No i tu pojawia się drugi problem - o tyle "muszę" coś piec, żeby nauczyć Dzieci jedzenia dobrych słodyczy. Bo jeśli zacznę wychowanie bezsłodyczowe, to w przedszkolu rzucą się na pierwsze lepsze słodkie śmieci. Więc niech gust wyrabiają sobie w domu. A niestety - na ogół smakuje mi to co piekę ;-)

AlicjaXYZ - 2013-02-28, 19:21

;) no tak
Kawa w sumie to nie problem tylko ten dodatek ;/ ale wiesz jeśli reszta posiłków jest rozsądna to może nie jest to nic złego. Ja w sumie nie jestem ekspertem od diety optymalnej ale jakoś sobie wpoiłam, że może lepiej nie jeść takich rzeczy, choć sama czasem grzeszę i wtedy myślę czy coś gorzej jest ze mną, czy nie i fakt po niektórych posiłkach gorzej się czuję a po niektórych lepiej.
Np. śniadanie to musowo 2-3 żółtka, czasem łosoś, czasem szynka i co najwyżej pół kromki chleba z masłem ale herbata z cukrem i cytryną ;/ (przez męża)

Jukka - 2013-02-28, 19:26

Właśnie ostatnio robiłam Młodym (ogólne określenie na córki, rozróżnienie to Młoda i Młodsza) i sobie jajecznicę z 6 jaj. Podzieliłam nawet po równo i całkiem ładnie bez chleba weszło. Dziś kupiłam sobie mąkę gryczaną i któregoś dnia postaram się zrobić bliny gryczane albo naleśniki gryczane. Co z tego, że tam też mąka pszenna, ale mniej. Więc tak stopniowo cukier tam gdzie mogę zastępuję ksylitolem, staram się słodzić bakaliami (niesiarkowanymi) ale i tak tyję.
No i powoli dojrzewam do podawania Młodym i sobie surowych jaj. Zwłaszcza jak teściowa przywiezie, bo ona ma ekologiczne

AlicjaXYZ - 2013-02-28, 22:09

Ja trochę inaczej podchodzę do żywienia. Trzymam się żywienia optymalnego a tam raczej unikane jest pieczywo i wszystkie mączne przetwory. Cukier czy owoce posiadają tyle samo cukru więc węglowodanów więc raczej minimalizuje ich spożycie.
Wg. tej diety powinno się jeść 5 żółtek dziennie - zwłaszcza smowcy.

Jukka - 2013-02-28, 22:23

Ja z rodziny chlebowo-ziemniaczanej, więc trudno wykorzenić stare nawyki. Zwłaszcza, że Małżonek też z tych tradycji kulinarnych i jeszcze bardziej do nich przywiązany niż ja.
A te 6 jaj to było na nas 3 czyli ja i 2 bardzo małoletnie córki. Sama potrafię max. 3 jajka na raz zjeść.
Chleba potrafię dzień czy dwa nie jeść wcale (praktyczny organizm: im więcej słodyczy jem, tym mniej mnie do chleba ciągnie), na kasze trudni się przerzucić, bo Małżonek niby w ogóle kasz nie lubi, więc ograniczam się do dwóch bezglutenów: ryżu (czasem ciemny czasem biały) i niepalonej gryki. No i jęczmienna do krupniku.
Czasem, jak mam lenia to potrafię na obiad podać samą gotowaną na parze brukselkę i też jest dobrze. Ale tak bez węglowodanów to ja bym mogła próbować, jakbym sama mieszkała, bo nie mam na tyle silnej woli, by wytrwać widząc jak inni jedzą to, co sama bym chętnie zjadła.

quba - 2013-03-01, 07:33

powiem tak. jak choroba mocno sponiewiera, to się szybko stare nawyki zmienia ;)
najlepiej jednak zacząć dietę gdy stan jest w miarę ok. wtedy są najlepsze efekty.

z tego co piszecie mam uwagi:
1. żadnych surowych jaj - ryzyko infekcji bakteryjnych a te są naszym wrogiem nr 2.
2. jajka ograniczyć. to źródło tłuszczu a dla nas korzystniejsza jest dieta nisko tłuszczowa. tłuszcze zwierzęce i nasycone roślinne zredukować do minimum.
3. wyeliminować do minimum smażenie - to źródło wolnych rodników
4. wyeliminować ckury proste do zera - czyli słodycze i biały cukier. Słodkie owoce ok, ale bez przesady. 1-2 figi /dzień a nie wiadro ;)

Jukka - 2013-03-01, 10:03

No to ja jeszcze do tego dorzucę: ograniczyć do absolutnego minimum (bo do zera to się chyba nie da) chemiczne dodatki do żywności. Więc jeśli mowa o figach (zakładam, że suszonych, bo o świeże u nas trochę trudniej) to niesiarkowane. To zresztą dotyczy wszystkich bakalii.
AlicjaXYZ - 2013-03-01, 14:22

Co człowiek to dieta.
Mnie dieta optymalna w pełni odpowiada; wcześniej ani ziemniaków ani chleb chleba za bardzo nie chciałam jeść więc jak optymalni je minimalizują to mnie to odpowiada ;)
A węglowodany trzeba jeść, mnie wystarcza 70gr na dzień, nie więcej i to w tej łyżeczce cukru, kromce chleba, czy malym ziemniaku, surowce do obiadu.
Żółtka też bym się bala jeść surowe więc je na miękko przynajmniej gotuję - one mnie energetyzują.
Nie mam przekonania by ograniczyć tłuszcze; żółtka na mnie świetnie działają.
Mięso ma całą paletę witamin z grupy B więc dla smowcow ponoć i tak np.B12 jest wskazana.
Owoców unikam z uwagi na ich chemizację co wywołuje u mnie nietrzymanie moczu - ani nasze ani importowane (pryskane w transporcie) cho.c jak są nasze polskie winogrona to zajadam się nimi - to 1 raz w roku.
Optymalni sami mówią aby jeść tyle tłuszczu ile nie wywoła dyskomfortu więc ja usilnie go nie jem a jeśli mam tłusty produkt to staram się jeść bez węglowodanów dodatkowych.
Aktualnie preferuję dziczyznę (nie jest bardzo tłusta) bo jest naturalna a niewiele droższa od np. takiej wołolwiny.
I oczywiście żadnych glutaminianów sodu!!!

Jukka - 2013-03-01, 17:37

No to moja starsza córka jest bardzo optymalna - jak jej podam chleb z masłem, to po chwili oddaje mi ładnie wylizaną kromkę. Czasem nawet posmaruję jej drugi raz ;-) A chleb bez niczego też potrafi zjeść (tu zdaje się zaczynamy wchodzić w dietę niełączenia, a to też dobra dieta, bo jak jeść za dużo dobrego na raz to i tak mało co się przyswoi).
AlicjaXYZ - 2013-03-02, 12:36

W sumie to ja nie wiem czy to takie dobre jest samo masło, to w sumie tłuszcz roślinny; oni nie bronią masła a nawet zachęcają w opozycji do margaryn ale same masło? nie wiem
Elwi - 2013-03-19, 18:37

Ja nie stosuje zadnej specjalnej diety. Po prostu staram sie jesc duzo warzyw, ograniczylam czerwone mieso, jem wiecej ryb, staram sie tez ograniczyc slodycze. Nie powiem, ze nie jem ich w ogole - raz na tydzien pozwalam sobie na cos slodkiego :10: Jak dowiedzialam sie, ze jestem chora myslalam, ze zaczne jakas konkretna diete stosowac ale im wiecej na ten temat czytalam tym bardziej bylam zdezorientowana. Jest wiele diet proponowanych w SM i wedlug mnie wykluczaja sie one nawzajem.

Oczywiscie gdyby mi ktos dzisiaj powiedzial, ze jesli bede sie zywila tylko np. olejem lnianym codzienne do konca zycia to wyzdrowieje :566: owszem bez mrugniecia okiem bym sie zdecydowala. Jednak w zwiazku z tym, ze do dnia dzisiejszego nie wynaleziono takiej magicznej diety a jedzenie jest jedna z przyjemnosci, w zyciu to narazie zostaje przy moim sposobie zywienia.

zosiasamosia - 2013-03-21, 13:27

Elwi napisał/a:
Ja nie stosuje zadnej specjalnej diety
Hmm...ja również ;-) , nie mam zbyt silnej woli, aby się w to bawić, nie lubię też żyć według schematu dlatego nie podjęłam się tej próby. Owszem, staram się wybierać to co zdrowsze, ale bywa, że popełniam grzeszki żywieniowe ;-) W końcu jestem tylko człowiekiem ;-)
Elwi napisał/a:
w zwiazku z tym, ze do dnia dzisiejszego nie wynaleziono takiej magicznej diety, a jedzenie jest jedna z przyjemnosci w zyciu to na razie zostaje przy moim sposobie zywienia.
No właśnie...jedzenie jest jedną z przyjemności w życiu, dlatego również sobie nie odmawiam ;-)
Elwi napisał/a:
Oczywiscie gdyby mi ktos dzisiaj powiedzial, ze jesli bede sie zywila tylko np. olejem lnianym codzienne do konca zycia to wyzdrowieje :566: owszem bez mrugniecia okiem bym sie zdecydowala

Gdyby mnie ktoś faktycznie zapewnił, że tak będzie, pewnie bym się zdecydowała, ale czy bez mrugnięcia okiem...to bym się zastanowiła ;-)

Na co dzień staram się przygotowywać w miarę możliwości zdrowe posiłki dla mojej rodziny, choć na zawartość większości produktów nie mam wpływu. Jak dla mnie większość diet prowadzi donikąd lub co najwyżej do rozstroju nerwowego :roll: , ( nie mówię tu o dietach eliminacyjnych z racji np. cukrzycy itp., bo w tym przypadku to mus niestety ).
Może mi ktoś popuka do głowy ;-) , ale na pizzę czy lody to ja muszę z dziećmi wyjść od czasu do czasu :mrgreen: , czasem też zjadam razem z nimi na śniadanie słodkie płatki czekoladowe z mlekiem, którego zdaje się również powinniśmy unikać :roll:
Osobiście uważam, że w granicach rozsądku wszystko jest dla ludzi. Nie wyobrażam sobie siedzieć w restauracji jak kołek tylko dlatego, że być może nie powinnam jeść tego czy owego :roll: Wiele rzeczy i sytuacji nie jest takimi jakimi być powinny i cóż z tego, żyje się dalej, a ja nie chcę i nie potrafię robić z siebie dziwaka...

Mimo swoich przekonań i słabości ;-) , rozumiem i podziwiam wszystkie osoby, które z różnych względów i przekonań podjęły się jakiejkolwiek diety i są konsekwentne w swoim postępowaniu i założeniach :-)

tomakin - 2013-03-21, 16:13

są badania kliniczne, w których po suplementach cofało się stwardnienie rozsiane, są dowody na to, że dieta ma mniej więcej taki wpływ na chorobę, jak palenie papierosów na szansę na raka płuc - więc naprawdę warto przestrzegać diet.

Zresztą SM to nie jest jedyna choroba. Wpływ diety na takie choroby jak rak, miażdżyca czy cukrzyca (trzy najczęstsze przyczyny śmierci) jest tak potężny, że w wielu przypadkach złe odżywianie jest w zasadzie jedyną przyczyną choroby. U osób chorych na SM, gdy z konieczności jest ograniczona możliwość uprawiania sportu, dieta powinna być priorytetem, bo to jest jedyne co zabezpiecza przed chorobami cywilizacyjnymi. A co z osteoporozą, która często jest przyczyną zgonu chorych na SM? Bez ćwiczeń siłowych jedynie dieta jest w stanie przed nią zabezpieczyć. I nie, nie jest to dieta bogata w nabiał, wprost przeciwnie.

Na mojej stronce opisałem jak mniej więcej powinna wyglądać dieta, która nie tylko pozytywnie wpływa na przebieg SM, ale też znacząco redukuje ryzyko schorzeń cywilizacyjnych.

zosiako - 2013-04-15, 17:55

dzień dobry, podpowiedziano mi że własnie tutaj mogę podpytać o dobrego dietetyka specjalizującego się w sm w okolicach w-wy. będę uczyć się i czytać ale na razie naprawdę jestem delikatnie mówiąc zielona :oops: w te klocki i chciałabym aby ktoś mi doradził i podpowiedział co i jak. dzwoniłam pytałam w kilku miejscach i zwykłe odchudzanie jak najbardziej tak , odzywianie w sm armagedon i apokalipsa. jeżeli możecie podpowiedzieć mi kogoś byłabym baardzo wdzięczna
quba - 2013-04-15, 20:23

wg mnie nie znajdziesz takiego. bo nie ma rynku na takie usługi, więc nikt się w tym kierunku nie kształci.
najlepiej czytać samemu.
w każdym razie pierwszy krok, to eliminacja tłuszczy nasyconych. więcej w wątku terry wahls.

zosiako - 2013-04-15, 20:41

Dziękuję za odpowiedź :588: Rozumiem :13: cóż poradzić, trzeba czytać samemu, ale szczerze to trochę przeraża mnie eksperymentowanie na sobie :shock:
quba - 2013-04-15, 21:48

Niestety na eksperymenty jesteśmy skazani. Lekarze się na diecie nie znają, a i tak jest lepiej jak 5 lat temu, bo jest co czytać.
W zarysie wygląda to tak. Dieta eliminacyjna, najbardziej restrykcyjna:
eliminujesz tłuszcze nasycone, nabiał, zboża. ziarna, rośliny strączkowe, fasolę, rośliny psiankowate (ziemniak, pomidor, bakłażan, papryki)

arronia - 2013-04-15, 23:03

Dr Biernat-Kałuża (reumatolog, esemka) współpracuje z Małgorzatą Desmond (dietetyczką). Uzupełnianie niedoborów, rozpoznanie nietolerancji, wegańska dieta niskotłuszczowa.

Tylko droooogie są.

leonardo - 2013-04-15, 23:08

quba napisał/a:
Niestety na eksperymenty jesteśmy skazani. Lekarze się na diecie nie znają, a i tak jest lepiej jak 5 lat temu, bo jest co czytać.
W zarysie wygląda to tak. Dieta eliminacyjna, najbardziej restrykcyjna:
eliminujesz tłuszcze nasycone, nabiał, zboża. ziarna, rośliny strączkowe, fasolę, rośliny psiankowate (ziemniak, pomidor, bakłażan, papryki)


to chyba łatwiej napisać jest co można jeść na diecie, podsumowując powyższe to wychodzi mi że zostaje kapusta i woda. Kapusta ma 20kalori na 100g wieć wystarczy 10kg dziennie.

Chociaż nie wiem czy to tak bezpiecznie jeść kapuste bo nawozy, opryski...

TAk, takie są moje przemyślenie po zapoznaniu się z różnymi dietami, nie kieruję tego do Ciebie quba, tylko szlag mnie trafia jak czytam o tych dietach i próbuję wyciągnąć jakieś wspólne założenia. TE diety się wykluczają.

arronia - 2013-04-15, 23:15

O, kapustę też niektórzy wykluczają (czy tam ograniczają) ;) Nadmiar hamuje pracę tarczycy, a takie Hashimoto to lubi się czasem dobrać do pary z SM.

Mój ulubiony przykład wykluczających się zaleceń to olej z kokosa. Według Swanka wykluczony. Za to w jakiejś książce o diecie paleo widziałam, że mnóstwo przepisów było właśnie z tym olejem, bo niby jako jeden z niewielu dobry.

:20:

quba - 2013-04-15, 23:24

arronia napisał/a:
Dr Biernat-Kałuża (reumatolog, esemka) współpracuje z Małgorzatą Desmond (dietetyczką). Uzupełnianie niedoborów, rozpoznanie nietolerancji, wegańska dieta niskotłuszczowa.

Tylko droooogie są.

jedyne publikacje na ktorych moga bazowac w kwestii sm to swanka.jelinka.wahks.cordaina. ale chyba ich jeszcze nie czytaly. bo smowa dieta nie jest weganska(ta powoduje niedobory vit b12.dla nas zabojcze).ani fasolowo zbozowa. bo te powoduja rozszczelnienie bariery jelitowej. lepiej wydac kase na ksiazki niz na jedna wizyte u w.w.

olej komosowy jest nasycony.dla nas absolutnie niezalecany. paleo to nie dieta sm. dieta sm to ultra paleo.
jedyne oleje ktore nam sluza to lniany i rybi.

tomakin - 2013-04-16, 01:16

dr Rzeszutek - Desmond jest całkiem niezła, chociaż trochę odświrowana w stronę promocji weganizmu za wszelką cenę. Nie powiem, sam jestem dość mocno zaangażowany, dość aktywnie pomagam Vivie, prowadzę od lat jedynego w Polsce czata wegetariańskiego i tak dalej, ale jak widzę że w danym przypadku dieta czysto wegańska nie służy, bo ma na przykład za mało białka, to mówię to wyraźnie. Siostra dr Desmond, Ula, swego czasu stosowała dość restrykcyjną dietę opartą w zasadzie wyłącznie na surowych warzywach i owocach. Po roku zaczęła wyglądać jak upiór i niedługo potem nabawiła się kontuzji typowej dla niedoborów białka - pół roku łaziła o kulach, nie mogąc wejść samodzielnie po schodach. Nie wiem, czy siostra jej tę dietę układała, hmm... mam tylko nadzieję, ze ani jedna, ani druga tego nie przeczyta :D :D Niemniej w przypadku dr Desmond mogę śmiało powiedzieć, że zna się na rzeczy - a naprawdę o niewielu lekarzach czy dietetykach mam taką opinię. Jestem też święcie przekonany, że NA PEWNO nie ułoży lepszej diety i lepszego zestawu suplementów, niż to, co można wyczytać tutaj na forum - czy to na mojej stronce, czy w niektórych tematach o podobnych terapiach, czy w tematach dotyczących innych metod alternatywnych.

Niedobory B12 nie mają za bardzo związku z dietą - tzn owszem, na wegańskiej będą dużo większe, ale będą też na każdej innej. A to dlatego, że jej źródła w naturze to owady i brudna woda - dlatego właśnie małpy schwytane na wolności mają bardzo wysoki poziom B12, pomimo praktycznie zerowej konsumpcji mięsa i diety dość ściśle wegańskiej, a jak pożyją parę miesięcy czy lat w zoo, dostając teoretycznie to samo do jedzenia co miały w dżungli - zapadają na silną anemię i trzeba im podawać syntetyczną witaminę. Odrzuciliśmy brud, odrzuciliśmy robale z diety, ale skazaliśmy się na niedobory - około 80% mieszkańców naszego kraju ma poziom B12 poniżej optymalnego. Dlatego też dieta wegańska zapewne byłaby idealna przy SM, ale albo taka, jak mają małpy - czyli z robaczkami i brudem - albo w bardziej cywilizowany sposób, z suplementami B12. Bez suplementów KAŻDA dieta będzie miała niewystarczającą ilość tej witaminy, może z wyjątkiem obłędnych diet wysokonarządowych, które z kolei będą miały kosmiczne ilości metali ciężkich i toksyn.

Aha, olej kokosowy - w przeciwieństwie do zwierzęcych tłuszczy nasyconych - nie wykazywał żadnych negatywnych skutków zdrowotnych. Tłuszcz nasycony tłuszczowi nasyconemu nierówny, mówić że tłuszcz nasycony jest zły, to jak mówić że witamina jest dobra - nie dodając, którą witaminę ma się na myśli. Kwasów tłuszczowych nasyconych jest 40 czy 50, niektóre całkowicie różnią się od siebie działaniem.

zosiako - 2013-04-16, 10:10

ja przepraszam, ale ja potrzebuję łopatologicznie podane przykłady co można jeść bo się pogubiłam całkowicie :20: : zwierzęce tłuszcze nasycone nie czyli tłuszcze roślinne , ale też nie bo żadne smarowidła, rozumiem że ma zostać olej lniany i z oliwek ? nabiał całkowicie nie czy, tylko chudy jest dopuszczalny? owoce rozumiem tylko z działki i sezonowe bo pozostałe ble i konserwanty, cukier sól biała śmierć , pieczywo nie a jeżeli już tylko razowe ( houston mamy problem bo ja razowego po usunięciu pęcherzyka nie trawię) a białego nie można więc ja zostaję całkowicie bez pieczywa (buuu), ryż ciemny chyba nikt go nie zdelistował, makarony razowe ? mięso chude , typu chodzona kura wyscigowa też nie , z mięsa tylko ryby ale jakie? morskie czy nasze też mogą być? a co z suplemementami diety czytałam że jest potrzebne całe mnóstwo, B12, kwas foliowy, magnez , lkarnityna, ktoś zna jakiś zestaw wszystkie 1 tabletce?? dobrze zrozumiałam ? :mrgreen:
arronia - 2013-04-16, 10:24

quba napisał/a:
arronia napisał/a:
Dr Biernat-Kałuża (reumatolog, esemka) współpracuje z Małgorzatą Desmond (dietetyczką). Uzupełnianie niedoborów, rozpoznanie nietolerancji, wegańska dieta niskotłuszczowa.

Tylko droooogie są.

jedyne publikacje na ktorych moga bazowac w kwestii sm to swanka.jelinka.wahks.cordaina. ale chyba ich jeszcze nie czytaly
Co do pozostałych, to nie wiem, Swanka na pewno tak.

Zosiako, generalnie trudno mówić o "dobrej diecie esemowej". To raczej dobra dieta według X, dobra według Y itd.

Tomakin, co to za dieta "wysokonarządowa"?

Jukka - 2013-04-16, 10:36

Śmiem twierdzić, że dieta wysokonarządowa to taka, w której się je kosmicznie dużą ilość podrobów. Bo taka na przykład wątróbka to same witaminy i mikroelementy. Tylko że, jak wiadomo, wątroba zajmuje się przerobem trucizn wszelakich i one się w niej gromadzą, więc taka wątróbka to i samo dobro, jak i samo zuo ;-)

Co do diet, to trzymam się tego, że jak dotąd nie udowodniono, że jakaś jedna dieta jest idealna przy SM. Więc może zacząć od odrzucenia tego, na co się ma alergie oraz śmieci pt. cukier i wszelkie dodatki chemiczne, a więc obiad ugotuj sobie sam bez użycia półproduktów, bo te zawsze z glutaminianem sodu tudzież inną chemią.

beta13 - 2013-04-16, 15:57

Jedno jest pewne - dieta ma kolosalne znaczenie. Tu też ciekawe dywagacje: http://video.pbs.org/video/2363162206
Szczególnie ciekawe obs zmian w mózgu (in +) myszy doświadczalnych..
A tu coś dla Pań - na samych surowych warzywach też da się przeżyć i to jak ładnie...
http://www.welikeitraw.com/rawfood/before_after/
Ale w wielu dietach gluten jest bee. Nie bez powodu http://nowadebata.pl/2011...acy-w-pszenicy/ A tym bardziej mleczko. Żaden ssak w dorosłym życiu nie żywi się mlekiem. http://www.faceci.com.pl/mleko.html (klikając na [1] w artykule można znaleźć też inne)
Ja jako posiadaczka SM skłaniam się do diety Terry Wahls. Neurolog z sm dość mnie przekonuje (szczególnie wstając z wózka..). Nie mam czasu niestety żeby czekać aż ktoś to udowodni... Jest tak wiele rzeczy na które nie mam żadnego wpływu.. Na to co żrę jeszcze mam więc sprawdzę na sobie co to da :-) :-)

quba - 2013-04-16, 19:14

Jukka napisał/a:
Co do diet, to trzymam się tego, że jak dotąd nie udowodniono, że jakaś jedna dieta jest idealna przy SM.


Sęk w tym, że udowodniono. Praca prof Swanka - neurologa z USA, została opublikowana w Lancecie.
Pod względem wartości merytorycznej jest to jedno z najlepszych badań SM jakie były opublikowane.
Nie ma drugiego badania np lekowego, gdzie oceniano by skuteczność leku przez 50 lat.
A Swank oceniał skutecznośc diety swoich pacjentów przez 50 lat.

W połowie 20 wieku, za takie prace dawano Nobla.

zosiako napisał/a:
ma zostać olej lniany i z oliwek ?

z oliwek sporadycznie. do smażenia. zawiera kw. omega 6 a te są dla nas złe.

zosiako napisał/a:
nabiał całkowicie nie czy, tylko chudy jest dopuszczalny?



zero nabiału. Pisze wyzej Beata dlaczego. Chudy czy tłusty zawieera białka, cukry, hormony, któe nam szkodzą. Tłusty, dodatkowo tłuszcz.

zosiako napisał/a:
pieczywo nie a jeżeli już tylko razowe


razowe też nie. To mit, że razowe jest zdrowsze od białego. Każda mąka, każde zboże, każde nasiona pseudo zbożowe zawiwrają gluten, fityniany, saponiny i inne trucizny, które nakręcają odp. immunologiczną a wcześniej rozszczelniają jelita. SM zaczyna się w jelitach.
zosiako napisał/a:
ryż ciemny chyba nikt go nie zdelistował, makarony razowe ?


ryż z nasion jest najmniej trujący, wiec sporadycznie ok. Gryka, kasza jaglana- nie dla nas. Makaron absolutnie nie, nie ważne czy razowy czy durum.

zosiako napisał/a:
mięso chude , typu chodzona kura wyscigowa też nie , z mięsa tylko ryby ale jakie? morskie czy nasze też mogą być?

mieso chude jak najbardziej, najepiej ze zwierzat jedzacych trawę. Wieprzowiny niejemy-tlusta. kura-ok. indyk - ok. Ryby - każde dobre. najlpiej morskie, roślinożerne. ale pstrąg tez ok.

zosiako napisał/a:
a co z suplemementami diety czytałam że jest potrzebne całe mnóstwo, B12, kwas foliowy, magnez , lkarnityna, ktoś zna jakiś zestaw wszystkie 1 tabletce??


suplementy, to zakała tego forum.
suplementacja jest zła. To powinno być mottem. suplementujemy tylko to co niezbędne. vit D-5000uj/d lub 20 min na słońcu w południe odkryta max pow., B12, olej rybi w dni bez ryb. Reszta ma pochpdzić z diety. Ewentualnie suplememnty tych skłądników, których przjsciowo brakuje, ale ze świadomoscią, że nigdy nie widaomo co w suplementach jeszcze "pływa" ( czesto vit ma D ma dodatki, w postaci AiE - absolutnie niedozwolone - czytajmy skład suplementów).

Zasada jest taka, ze witaminy i mikroelementy dostarczamy z dietą. Te są najzdrowsze, najlepiej przyswajalne, bez skutkow ubocznych.

Jukka - 2013-04-16, 19:34

quba napisał/a:
Gryka, kasza jaglana- nie dla nas.

Dlaczego? Chyba nie z uwagi na gluten, bo o ile mi wiadomo, takowego nie zawierają.

quba napisał/a:
Ryby - każde dobre. najlpiej morskie, roślinożerne.

Taaaa, każde dobre. Łosoś, tuńczyk i inne duże, bogate w rtęć. Z pewnością rtęć do organizmu lepiej dostarczać z ryb morskich niż z termometrów rtęciowych. Z uwagi na zanieczyszczenie środowiska wolę zrezygnować z pewnych "naturalnych" elementów diety na rzecz suplementów.

zosiako - 2013-04-16, 20:02

dziękuję bardzo :588: wszytskim za doświadamianie. w ramach dobijania leżącego ( w ramach kumulacji , prawa serii i chyba czarnego kota?! skręciłam nogę :roll: ) owoce też nie? całkowicie nie czy te z własnego ogródka ujdą w tłoku?
quba - 2013-04-16, 20:59

owoce sa ok.gryka i jaglo nie zawieraja glutenu. alenzawieraja inne silne alergeny.szczegolnie gryka b.czesto uczula. pseudo zboza zawieraja inhibitor proteazy. ktory jest odpowiedzialny za nieprzyswajanie bialek. w efekcie obciaza trzustke. efekt koncowy to rozszczelnienie bariery jelitowej. saponiny. niszcza bariere jelitowa. fityniany. hamuja przyswajanie ca.mg.zn.fe.itp.
kozysci z jedzenia pseudozboz sa minimalne a szkody powazne.


ryby. o czyste trudno.stad jemy je 2_-3 x /tydz. korzysci przewyzszaja straty.
suplementy. szczegolnie ''wszystko'' w jednej tabletce straty sa wieksze niz korzysci. suplementy tez sa zanieczyszczone i to czesto niz zywnosc. to ekstrakty rozlin lub zwierzat. wiec i zawartosc toksyn jest w stezeniu.
lepiej pozadane substancje przyswajac z jedzenia a nie tabletek. bo nie da sie wszystkiego suplementowac. bo nie wiadomo o wielu zwiazkach.ktore sa konieczne. organizm sam wybiera sobie to co potrzebne z pozywienia. dlatego trzeba mu je dostarczyc.

tomakin - 2013-04-16, 21:25

Po raz kolejny przypominam - omega omedze nierówna. Nawet w grupie omega 6 są różne kwasy. Nie można mówić, że jakieś są złe, inne dobre. To nie tak. Każdy z nich pełni jakąś rolę.

http://www.sm.vegie.pl/opis.html

tu jest opis badania, w którym zastosowanie kwasów omega 6 (tych niby złych), w odpowiedniej formie metabolicznej, cofnęło chorobę - i to i kilka punktów na skali EDSS.

Tu naprawdę są TYSIĄCE zależności, w kolejnym poście widzę skrytykowane fityniany - te same, które są jednymi z najzdrowszych substancji jakie można sobie wyobrazić. Ciężko o lepszego "wymiatacza" metali ciężkich, mają potężne znaczenie przy zapobieganiu nowotworom. Ich niby blokowanie wchłaniania minerałów z przewodu pokarmowego jest też mitem - odrobinę blokują, owszem, ale w badaniach statystycznych na dużych grupach populacji to właśnie ludzie mający ich największe ilości w diecie, mieli organizmy najmocniej wysycone minerałami.

Ciekaw jestem, drogi Kubo, skąd w diecie weźmiesz witaminę K2, skąd weźmiesz lit, jak uzupełnisz na przykład z samej diety niedobory czegoś, czego nie dostarczałeś przez ostatnie 20 lat życia, powiedzmy kwasu gamma linolenowego? Będziesz czekał kolejne 20 lat, aż dieta go uzupełni? Można tak, czemu nie. Ale nie wmawiaj innym, że to jedyna droga. Niektórzy ludzie nie mają tyle czasu, nie chcą czekać 20 lat, wolą uzupełnić niedobory w parę miesięcy. Zresztą jak dostarczać odpowiednią ilość minerałów, jeśli rośliny zawierają ich obecnie nawet kilkukrotnie mniej, niż 50 lat temu?

Jukka - 2013-04-16, 22:01

Tomakin, specu od diet, a czy z omegami to nie jest tak, że liczy się nie tyle omega 3, omega 6 czy omego 9 co proporcje między ilością tych kwasów? Bo tak czytałam na ulotkach informacyjnych do oleju budwigowego - że ważne jest to, żeby właściwe proporcje były zachowane.

Bo co do supllementacji, to się z Tobą zgadzam - dzisiejsze naturalne pożywienie, nawet to ekologiczne, jest zdecydowanie uboższe od tego sprzed kilkudziesięciu lat. A właściwie to i uboższe - w to, co zdrowe i "bogatsze" - w to, co zanieczyszcza środowisko. Przy niektórych suplach (zwłaszcza tych pojedynczych) czytam natomiast, że właśnie są oczyszczane z ww. zanieczyszczeń.

quba - 2013-04-16, 22:06

tomakin. pisalem juz skad czerpie swoja wiedze.dr whals.prof.jelinek.prof.swank.dr.cordain. czytani w oryginale. w.w. to lekarze. byli chorzy na sm lub badali sm w kontekscie diety.
skad ty bierzesz swoje rewelacje. nie wiadomo. jakie jest twoje doswiadczenie. nie wiemy. twoje propozycje sa szkodliwe. a najgorsze.ze kierujesz je do ciezko chorych ludzi. ktorym robisz wode z mozgu. gdybym byl adminem tego forum. to zamiast scigania propozycji podzielenia sie lekiem zabronilbym ci pisania. bo szkodzisz nam a wielu niezorientowanych nie dostrzega bzdur jakie wypisujesz.

tomakin - 2013-04-17, 00:39

póki co bzdury wypisujesz Ty, na dodatek takie że zęby puchną. Fajnie, dowiedziałeś się, że są omega 3, 6, nawet że są 9 i że trzeba mieć proporcje, ale...

... omega 3 to nie jest jedna substancja, tylko ponad 10 często spotykanych, z których każdy ma kompletnie inne działanie. W praktyce zajmujemy się tylko trzema z nich - bo pozostałe albo mają znikome znaczenie dla stanu zdrowia, albo ciężko znaleźć ich źródła. Jedne z tych kwasów mają działanie przeciwnowotworowe, inne - wprost przeciwnie, zwiększają ryzyko rozwoju raka. Jedna wspomagają odbudowę mieliny, inne działają ochronnie na stawy.

omega 6 to również potężna grupa kwasów tłuszczowych, z których 4 mają zupełnie różne działanie. Zupełnie inaczej działa kwas arachidonowy, inaczej gamma linolenowy, inaczej linolenowy, a jeszcze inaczej d-gamma linolenowy. Można jeszcze dalej się bawić w omega 6 - jeden z nich występuje w nagietku lekarskim i odpowiada w dużej mierze za to, że nagietek jest "lekarski". Chyba nawet nie ma nazwy w naszym języku.

Coś gdzieś przeczytałeś na jakiejś stronce, jedno badanie którego nie zrozumiałeś - i świecisz mądrością. Z tej oświaty jednak wychodzi - jak zawsze w takich wypadkach - więcej cienia, niż światła. Już podałem Ci dwa przykłady - potężny prozdrowotny efekt jednego z kwasów omega 6 w przypadku stwardnienia rozsianego, a także potężny prozdrowotny efekt kwasu fitynowego, odradzałeś go ludziom, narażając ich na zwiększone ryzyko nowotworów:

http://jn.nutrition.org/content/133/11/3778S.long

jeszcze mógłbym powyszukiwać trochę badań na jego temat - obniżanie cholesterolu, usuwanie z organizmu wolnych rodników, metali ciężkich, ochrona przed stłuszczeniowym zapaleniem wątroby (bardzo częsta przyczyna śmierci), ochrona przed cukrzycą (jedna z trzech najczęstszych przyczyn śmierci), pewnie jeszcze kilka innych rzeczy by się znalazło.

Widzisz, gdzieś tam przeczytałeś na jakiejś stronce że fityniany blokują wchłanianie (co nawet nie jest do końca prawdą, efekt blokowania jest minimalny) i poleciałeś na forum podzielić się swoją mądrością. A tu proszę, jaki psikus - okazuje się, że fityniany mają całe mnóstwo pożytecznych funkcji w organizmie. Oj, o tym chyba w artykule który czytałeś nie było, co? No jaka szkoda...

i jeszcze dałoby się to jakoś wytrzymać, no cóż, nikt nie ma obowiązku być wszechwiedzącym i wiedzieć, że omega 3 to nie jest kwas tylko grupa kilku popularnych (i co najmniej kilkunastu mniej popularnych) związków, podobnie jak omega 6 czy tłuszcz nasycony, nikt nie ma obowiązku wiedzieć, że jakiś mało znany związek chemiczny (kto w końcu słyszał o heksafosforanie inozytolu) chroni przed nowotworami i cukrzycą, ale po pierwsze z tak nikłą wiedzą wypadałoby troszkę ostrożniej udzielać ludziom porad, po drugie - już stanowczo nie wypada oskarżać innych o brak kompetencji. Jak tak bardzo Ci spieszno do wykazania "szkodliwości" moich rad, zrób to tak jak ja - wymień błędy które popełniam, poprzyj to linkami do publikacji naukowych (publikacji, nie artykułów popularnych).

Bo póki co to hołubisz dobrą polską tradycję - jako żywo przypominasz Leppera, który wytarł gumofilce z gnojówki, odłożył widły którymi nią przerzucał - i poucza profesorów ekonomii, w jaki sposób należy sterować finansami państwa.

ufff, się rozpisałem... mam nadzieję, że chociaż trochę zabawnie wyszło.

tomakin - 2013-04-17, 01:35

Jukka napisał/a:
Tomakin, specu od diet, a czy z omegami to nie jest tak, że liczy się nie tyle omega 3, omega 6 czy omego 9 co proporcje między ilością tych kwasów? Bo tak czytałam na ulotkach informacyjnych do oleju budwigowego - że ważne jest to, żeby właściwe proporcje były zachowane.


Kurcze, na początku myślałem, że to post quby i mu trochę za to pocisnąłem - sorki qubuś :D

Nie, proporcje to nie wszystko. One są podstawą, ale oprócz tego są niuanse. Przede wszystkim - jeśli ktoś miał niedobór którejś grupy, powinien mieć większe dawki grupy przeciwnej, przynajmniej przez jakiś czas. Po drugie, nadmiar omega 3 w formie oleju lnianego będzie blokować enzym delta 6 desaturazę - nie wnikając w szczegóły, jest to bardzo, bardzo niewskazane przy SM. Po trzecie, chorzy na SM bardzo często nie są w stanie w pełni wykorzystać ani oleju lnianego, ani podstawowej formy omega 6. No i po czwarte, niektóre z kwasów omega 6 są niesamowicie istotne przy tej chorobie.

Nie da się na takie pytanie odpowiedzieć w prosty sposób. Trzeba jednocześnie uzupełniać omega 3 - w formie podstawowej i aktywnej, uzupełniać aktywne formy omega 6, odblokowywać procesy desaturacji w wątrobie (które są zatrzymane najczęściej poprzez aktywnego wirusa Epsteina-Barr) i tak dalej. To wszystko jest dość złożone i wielowątkowe.

arronia - 2013-04-21, 00:27

tomakin napisał/a:
Niedobory B12 nie mają za bardzo związku z dietą - tzn owszem, na wegańskiej będą dużo większe, ale będą też na każdej innej. A to dlatego, że jej źródła w naturze to owady i brudna woda
A co właściwie w tej brudnej wodzie odpowiadałoby za B12? To byłaby woda brudna czym?
quba - 2013-04-21, 08:01

tomakin napisał/a:
Coś gdzieś przeczytałeś na jakiejś stronce, jedno badanie którego nie zrozumiałeś - i świecisz mądrością. Z tej oświaty jednak wychodzi - jak zawsze w takich wypadkach - więcej cienia, niż światła. Już podałem Ci dwa przykłady - potężny prozdrowotny efekt jednego z kwasów omega 6 w przypadku stwardnienia rozsianego


pokazaleś STRESZCZENIE jednego badania, na grupie kilkunastu chorych w okresie kilkunastu miesiecy.
bez podania metodyki i bez replikacji badania.
Tymczasem ze względu nie niejednorodny przebieg SM, badania robi się na grupach kilkudziesięciu/kilkuset chorych i replikuje w kilku ośrodkach. A ocenie prowadzi przez kilka lat.

A na koniec, ze względu na kiepskie efekty, big farma naciąga wyniki ;) stąd replikowane badania na lekach, robione przez niezależne ośrodki (nie finansowane przez farmę) wykazują o 30% gorszy efekt działania leków, niż w badaniach finansowanych przez firmy farmac.

tomakin napisał/a:
Coś gdzieś przeczytałeś na jakiejś stronce, jedno badanie którego nie zrozumiałeś - i świecisz mądrością. Z tej oświaty jednak wychodzi - jak zawsze w takich wypadkach - więcej cienia, niż światła. Już podałem Ci dwa przykłady - potężny prozdrowotny efekt jednego z kwasów omega 6 w przypadku stwardnienia rozsianego, a także potężny prozdrowotny efekt kwasu fitynowego, odradzałeś go ludziom, narażając ich na zwiększone ryzyko nowotworów


Jak wynika z literatury, szkodliwe są fityniany zawarte w zbożach, roślinach strączkowych, fasolach i soi. Do tego w.w. zawierają saponiny i inhibitory proteazy. Wszystko razem powoduje zaburzenia przyswajania białek, mikroelementów i rozszczelnianie bariery jelitowej, w efekcie niekorzystne pobudzanie ukł. immunologicznego.

Fityniany z czarnej jagody itp są ok. Ale nie suplementy, tylko świeże lub mrożone owoce i warzywa.

tomakin napisał/a:
tomakin napisał/a:
Nie, proporcje to nie wszystko. One są podstawą, ale oprócz tego są niuanse. Przede wszystkim - jeśli ktoś miał niedobór którejś grupy, powinien mieć większe dawki grupy przeciwnej, przynajmniej przez jakiś czas. Po drugie, nadmiar omega 3 w formie oleju lnianego będzie blokować enzym delta 6 desaturazę - nie wnikając w szczegóły, jest to bardzo, bardzo niewskazane przy SM. Po trzecie, chorzy na SM bardzo często nie są w stanie w pełni wykorzystać ani oleju lnianego, ani podstawowej formy omega 6. No i po czwarte, niektóre z kwasów omega 6 są niesamowicie istotne przy tej chorobie.


w diecie wspolczesnej proporcje sa zaburzone. ze wzgledy na istotny wzrost olejow roslinnych w diecie, obecnie stosunek omega 6 do omega 3 jest 10:1.

Tymczasem w diecie paleo był 2:1. Przypuszcza się, że własnie ten zab. stosunek omega 6 do 3 jest jedną z przyczyn rozwoju ch. przewlekłych swiata zachodniego.

krótko mowiac, olejów roslinnych jemy za dużo i to w złych proporcjach omega 6 do 3.

Badania Swonka i Jelinka, pokazują, że to własnie omega 3 ma decydujace znaczenie prozdrowotne dla chorych na SM.

Czyli nie zalewamy się olejem, bo to równie szkodliwe jak jedzenie smalcu. Jemy 20 ml oleju lnianego lub rybiego, który jest jeszcze lepszy ze względu na zawortosc EPA i DHA. a najlepiej jesc ryby.

gosc - 2013-04-21, 10:57

zanim sie zabijecie na tym forum, powtorze jeszcze raz ja jestem zadowolona z tego co poradzil mi Tomakin czuje sie swietnie nawet gdy jest pochnurnie i szaro ja mam sily ;) tak jest na dzien dzisiejszy.
tomakin - 2013-04-22, 01:21

arronia napisał/a:
tomakin napisał/a:
Niedobory B12 nie mają za bardzo związku z dietą - tzn owszem, na wegańskiej będą dużo większe, ale będą też na każdej innej. A to dlatego, że jej źródła w naturze to owady i brudna woda
A co właściwie w tej brudnej wodzie odpowiadałoby za B12? To byłaby woda brudna czym?


Po prostu B12 jest typowym, bardzo często spotykanym produktem przemiany bakterii żyjących w wodzie. Litr wody z rzeki w badaniach miał ponad 100% zapotrzebowania, jak badali wodę morską z jakimiś wodorostami to tego było dużo, dużo więcej. Ale głównym źródłem w przypadku małp będą jednak owady.

tomakin - 2013-04-22, 01:25

@Quba - częściowo masz oczywiście rację, nawet bardzo dobrą rację - bo mamy dużo za dużo omega 6 (nawet nie 10 do 1, ale niekiedy ponad 40 do 1 w stosunku do omega 3). Ale powtarzam jeszcze raz, są RÓŻNE formy omega 6. Ta spotykana powszechnie jest szkodliwa w nadmiarze (niezbędna w małych ilościach), ale ta druga, kwas gamma linolenowy, jest bardzo, ale to bardzo ważna dla zdrowia. Nie ma sensu, żebym teraz wypisywał wszystkie jej funkcje w organizmie, albo żebym rozwodził się nad tym, czemu mamy jej niedobory. Uwierz na słowo, że tak po prostu jest - albo poświęć parę dni na przeglądanie literatury i setek badań dotyczących GLA, widzę że inteligentny jesteś (chociaż trochę uparty), więc pewnie jak poczytasz to zrozumiesz.

http://www.stwardnienie.n...com.pl/gla.html

tu masz wprowadzenie do kwasu gamma linolenowego.

arronia - 2013-04-22, 10:00

tomakin napisał/a:
Po prostu B12 jest typowym, bardzo często spotykanym produktem przemiany bakterii żyjących w wodzie.
Akurat żyjących w wodzie czy w ogóle bakterii? Z ciekawości pytam, bo nie wiem, może kiszonki też mają dużo B12 w takim razie?
beta13 - 2013-04-22, 17:27

Ha!! jest ponad 20 książek do poczytania :-D :-D
http://www.google.pl/imgr...ved=0CD0QrQMwCQ
Wszystkie świadczą o tym że DIETA, DIETA, i jeszcze raz DIETA!! I wszelkie rozważania o diecie w SM zaczynają się od WYKLUCZENIA GLUTENU! A nabiału zaraz potem..
W książce "Gluten intolerance" autorzy w ogóle uważają że w ogóle sm wynika z nietolerancji glutenu, a demielinizacja jest drugorzędna :-o Ich zdaniem wysoka liczba chorych w Kanadzie, Szkocji i Irlandii wynika z tego, że jedzą oni kanadyjską twardą ? pszenicę, która najwyższą zawartość glutenu ze wszystkich odmian...

quba - 2013-04-22, 20:54

tomakin napisał/a:
@Quba - częściowo masz oczywiście rację, nawet bardzo dobrą rację - bo mamy dużo za dużo omega 6 (nawet nie 10 do 1, ale niekiedy ponad 40 do 1 w stosunku do omega 3). Ale powtarzam jeszcze raz, są RÓŻNE formy omega 6. Ta spotykana powszechnie jest szkodliwa w nadmiarze (niezbędna w małych ilościach), ale ta druga, kwas gamma linolenowy, jest bardzo, ale to bardzo ważna dla zdrowia. Nie ma sensu, żebym teraz wypisywał wszystkie jej funkcje w organizmie, albo żebym rozwodził się nad tym, czemu mamy jej niedobory. Uwierz na słowo, że tak po prostu jest - albo poświęć parę dni na przeglądanie literatury i setek badań dotyczących GLA, widzę że inteligentny jesteś (chociaż trochę uparty), więc pewnie jak poczytasz to zrozumiesz.

http://www.stwardnienie.n...com.pl/gla.html

tu masz wprowadzenie do kwasu gamma linolenowego.


wiesz.w medycynie jest tak.ze na slowo sie nie wierzy.szczegolnie anonimowemu lekarzowi amatorowi. jak chcesz leczyc a nie szkodzic. to podawaj zrodla.

kwas gamma linolenowy to zadna rewelacja. to poprostu posrednia forma przemiany w naszym organizmie kwasu linolenowego. kolejna forma jest kw.arachidonowy i kolejna omega 6 ekozanoidy.
kwas linolenowy jest w oleju ze slonecznika.sojowym.z ziaren bawelny.pestek grejfruta.orzechach.
kwas gamma jest w oleju z wiesiolka i ogorecznika.
pierwszy przemieniany jest w drugi.by ostatecznie przejsc w omega6eicosanoidy. i one przychylaja szale odpowiedzi immunologicznej w zla strone w przypadku sm.
taki jest stan wspolczesnej wiedzy. olej z wiesiolka nie jest polecany przez autorytety. szkodzi smowcom.ale zeby sie o tym przekonac trzeba go lykac latami. bo efekty zlej diety i rozwoj smu potrzebuja czasu. nic tu sami nie wymyslimy. trzeba opierac sie na wiedzy lekarzy.ktorzy od lat lecza dieta i obserwuja efekty jej dzialania.

gosc - 2013-04-23, 11:46

Lepiej jest odpuscic sobie te dyskusje kto madrzejszy. Napiszcie w punktach ktory co sugeruje a osoba chora wybierze sobie wersje ktora chce. ;)
nano - 2013-04-23, 23:47

gosc napisał/a:
Lepiej jest odpuscic sobie te dyskusje kto madrzejszy.

Lepiej nie, ja czytam z zaciekawieniem.

arronia - 2013-04-24, 10:44

A ktoś miał okazję zetknąć się z dietą Johna McDougalla? Jakieś opinie?

Kiedyś trafiłam na filmik: http://drmcdougall.com/video/diet_ms.html Też uszczelnianie i inne takie, ale koncepcje "co i jak" chyba zupełnie odmienne od omawianych tutaj.

beta13 - 2013-04-24, 12:36

Roger McDougall to w ogóle był pierwszy chyba w diecie z SM (prekursor paleo w sumie ;-)
http://www.biegusy.zgora....rticle.php?id=8
Ale Johna nie znałam.. Ale znalazłam i poczytałam http://www.drmcdougall.com/free.html
To bliżej diety Dąbrowskiej - jest tu taki wątek. Tak leczy też Ewa Biernat http://vimeo.com/38788975
W wielu (z wyjątkiem optyalnej) jest wspólne to że żarcie dla ludzi najwłaściwsze to warzywa i owoce, mleko won.. Reszta do uzgodnienia ;-) Ja wybieram paleo..

almawet - 2013-04-24, 14:32
Temat postu: Dietetyk - Szczecin
Wiem, że to dział neurologów, ale tutaj chyba najlepiej zasięgnąć opinii. Jeśli jednak nie tutaj - adminie, przenieś mnie 8-)

Ktoś musi mi powiedzieć mi co, kiedy i w jakich ilościach, bo ja sam zebrać się jakoś nie mogę, żeby poustalać sobie konkretnie co jeść i jak jeść. Czy znacie dietetyka, który jest zaznajomiony z tematyką naszego cholerstwa? ;-) Najlepiej ze Szczecina albo okolic.

beta13 - 2013-04-24, 17:23

Obawiam się, że jednak będziesz musiał się zebrać i sam sobie poustalać...
quba - 2013-04-24, 17:29

Almawet, dietetyk Ci nie pomoże, bo skąd ma wiedzieć, jak leczyć Sm, skoro sami chorzy drążą go od niedawna? Tego nie uczą na studiach, a sens chodzenia do lekarza czy dietetyka jest wtedy, gdy ma on wieloletnie, najlepiej kilkunastoletnie doświadczenie w danej terapii. Nikt takiego w Polsce nie ma. Może ten i ów prowadzi od niedawna pojedynczych pacjentów, ale z tego doświadczenia nic mieć nie będzie, bo te się nabywa latami na dużych grupach.
Poza tym, nie ma jednej diety dla wszystkich Sm-ów. Jest baza - co jeść, co nie, o której piszemy, a potem trzeba słuchać ciała. Jednemu szkodzi cebula, innemu nie. Sam staniesz się swoim lekarze, . ale musisz włożyć w to czas i wysiłek. Dzięki temu i my skorzystamy z Twojego doświadczenia. Do roboty !:)

tomakin - 2013-04-25, 04:47

arronia napisał/a:
tomakin napisał/a:
Po prostu B12 jest typowym, bardzo często spotykanym produktem przemiany bakterii żyjących w wodzie.
Akurat żyjących w wodzie czy w ogóle bakterii? Z ciekawości pytam, bo nie wiem, może kiszonki też mają dużo B12 w takim razie?


Dobre pytanie. W wodzie znajduje się tego naprawdę dużo, w kiszonkach - jest ten problem, że tam z reguły rozmnaża się kilka konkretnych szczepów, albo wręcz jednego - bakterie kwasu mlekowego. Są to procesy beztlenowe w specyficznych warunkach, z tego co wiem B12 nie jest tam wytwarzania i w kiszonkach jej nie ma. Również w jelicie grubym człowieka, wbrew powszechnej opinii, nie jest wytwarzana ta bakteria. Za to w typowo wschodnich produktach z fermentacji soi - jest tego bardzo dużo, bo stosuje się tam szczepy bakterii które ją wytwarzają. Co ciekawsze, zawierają też one duże ilości witaminy K2.

Ale to teoretyczne rozważania. Chorzy na SM powinni stosować końskie dawki B12, a najlepiej w formie zmetylowanej.

arronia - 2013-04-25, 13:59

Wschodnie produkty fermentacji soi, czyli np. tempech?
Sklepowo drogie. Domowo - uciążliwe... Choć wiem, że możliwe, jak się dopadnie na początek Rhizopusa.

tomakin - 2013-04-26, 03:59

Domowo - nie masz odpowiedniego szczepu bakterii, nie masz też pewnie odpowiedniej ilości kobaltu w tych polskich podróbkach soi, niestety. A bez kobaltu nie powstanie kobalamina (czyli b12). W sklepach też są niestety często podróbki fermentowane europejskimi szczepami.

Po prostu kup dobry suplement B12, to jest kilkanaście do kilkudziesięciu zł rocznie, niewielki wydatek.

arronia - 2013-04-26, 09:48

http://rancho-stokrotka.p...plesniala-soja/

Ze startera, potem hodowla własna.
Jak działa, to ze szczepem chyba nie tak źle?
Że niby działa, trawi, ale B12 nie robi? Czemu by miało tak być?

beta13 - 2013-04-26, 16:15

Jasne że działa..
Tomakinowi nie wyszło bo myślał że rhizopus to bakteria a to grzyb :lol:

arronia - 2013-04-26, 21:19

Ale wygląda na to, że to bakterie, które też są w tempeh, produkują B12, nie grzyb-Rhizopus.
I wtedy pytanie o szczep bakterii ma sens.

AlicjaXYZ - 2013-04-28, 18:29

Słuchajcie, tak pomyślałam, jeżeli pomaga nam (w sm) jakaś dieta, to może chorym brakuje jakiegoś enzymu? Tylko jest tyle diet ilu chorych prawie. Każdemu co innego służy, a są chorzy, co żadnej diety nie stosują, żyją jak żyli całe życie i ich stany są stabilne.
Kurcze tak pomyślałam; ja mam ciągle nudności żołądka, muszę jeść minimum co 4h bo mam odruch wymiotny i w związku z tym moja rodzinna stwierdziła, że powinnam sobie zrobić badanie na bakterię HELICOBACTER PYLORI. Dodam, że 4 lata temu gastroskopia wykazała zapalenie żołądka, co pół roku sterydy pogarszały mój stan, ale antybiotyki (brałam na gardło) poprawiały fizyczność.
A bakteria HELICOBACTER PYLORI wywołuje alergie. Może niektóre osoby z sm mają taką bakterię lub jakąś inną i pewne diety łagodzą stany chorobowe przez to - taka hipoteza.

tomakin - 2013-04-29, 05:31

@arronia - to naprawdę czysto teoretyczne rozważania, bo mając SM MUSISZ brać suplementy B12, w możliwie wysokich dawkach. Powinnaś osiągnąć maksymalnie wysoki poziom we krwi, aby zminimalizować postęp choroby. Nawet najbardziej "obfite" normalne źródła naturalne nie będą w Twoim wypadku wystarczające.

@alicja - bardzo wiele osób chorych na SM ma bardzo niski poziom histydyny, a co za tym idzie - niski poziom kwasu solnego w żołądku. Helicobacter działa podobnie - znacznie zmniejsza wydzielanie tego kwasu. Druga rzecz, infekcja tymi bakteriami zmniejsza poziom B12 (zapewne z powodu ograniczenia wytwarzania czynnika Castle'a - ale nie jestem teraz pewien), co ma naprawdę fatalny wpływ na przebieg choroby. Eradykacja helicobacter (można ją przeprowadzić zwykłą witaminą C w dużych dawkach) z pewnością długofalowo poprawi stan zdrowia, zaś suplementacja histydyną jest jednym z popularniejszych sposobów medycyny alternatywnej.

To jest wszystko dużo, dużo bardziej skomplikowane, niż to na pierwszy rzut oka wygląda. Chorzy mają niedobory jednych rzeczy, za to nadmiar drugich. Każdy składnik diety może działać na dziesiątki sposobów, wchodząc w interakcje ze wszystkim co można i czego nie można sobie wyobrazić - gdyby człowiek chciał to wszystko rozpisać, zajęłoby to długie, długie tygodnie. I nikt by tej opasłej książki nie chciał czytać.

Kilka rzeczy wiemy na pewno. Wiemy, że chorzy mają niski poziom B12. Wiemy, że wszelkie pokarmy wywołujące utajone alergie pokarmowe są bardzo mocno niewskazane - gluten, nabiał, rośliny psiankowate czy mięso. Wiemy, że wskazane są odpowiednie kwasy omega 3 oraz odpowiednie kwasy omega 6. Pewne ogólne zasady dotyczą każdego. A że niektórzy żyją zdrowo bez żadnej diety? Mają odpowiednie geny i tyle. Z dietą żyliby jeszcze lepiej.

Marika - 2013-04-29, 20:40

Bardzo chciałabym ustalić dietę optymalna dla siebie - dlatego z uwagą czytam rady zarówno tomakina jak i quby. Poszperałam też w necie i w dużym skrócie mogę przedstawić IX różnych diet zalecanych dla chorych na SM. Dieta Dr Budwig wyklucza wszystkie oleje z wyjątkiem tłoczonego na zimno oleju lnianego, wyklucza mięso ale pozwala na spożywanie pełnoziarnistego pieczywa. Ayurveda zaleca przede wszystkim unikać glutenu, mięsa, zaleca suplementy w postaci olei rybnych, wit C i multiwitaminy.Dieta Ewy Dąbrowskie również wyklucza mięso - tu żywimy się tylko warzywami i owocami. Podobnie mięso wykluczają diety dr Terry Wahls, metoda profesora Rogera MacDougalla,dieta wg G.P. Małachowa( to jest głodówka a zatem metoda bardzo dyskusyjna)W niewielkich ilościach na mięso pozwalają diety dr Swanka i Paleo. Żadna z diet nie przewiduje zmasowanej suplementacji ani witaminami ani innymi preparatami jak np cholina, spirulina czy lecytyna sojowa. W każdej natomiast podstawą jest olej lniany ( dieta Ewy Dąbrowskie to wyjątek) czyli kwasy omega-3. A co z omega-6? Wg różnych źródeł ,naukowych , jak się wydaje , stosunek kwasów omega-6 do omega-3 powinien wynosić 6:1. Skąd czerpać zatem kwasy omega-6 stosując którąkolwiek ze wspomnianych diet? Z oleju z ogórecznika lub wiesiołka? Trochę to dla mnie skomplikowane. Może Wy znacie odpowiedź.
AlicjaXYZ - 2013-04-29, 21:07

Nie znam się głęboko na tych dietach ale dieta Wahls zaleca podroby, dieta Ewy Dąbrowskiej trwa max 6 tygodni z tym miksem owocowo-warzywnym, później mozna jeść mieso i inne lekkostrawne (bez strączkowych).
Ja tam żywie się dietą optymalną (stosunek btw) choć z przewagą tłuszczy z żółtek i czuję się świetnie. Ona też automatycznie minimalizuje węglowodany a w tym i strączkowe. Zresztą ja sie po strączkowych zawsze źle czułam wiec odrzucenie ich jest mi na rękę.
A o omega3 i 6 to wikipedii podane ile i gdzie tych kwasów jest:

http://pl.wikipedia.org/w...szczowe_omega-3

Inni niech resztę dopowiedzą.

quba - 2013-04-29, 21:14

Dieta Dabrowskiej ani Budwig nie sa sm-owe. Dabrowskiej slabo broni sie merytorycznie.

Sm-owe diety to dieta Swanka, Jelinka, Wahls.

Jelinek to udoskonalony Swank czyli dieta ultra nisko tluszczowa pod wgl. tl. nasyconych i omega 6 i 9 . Nie zaleca miesa i nabialu, bo sa zrodlem tluszczy nasyconych, zaleca ryby, pozwala na ziarna jesli nie uczulaja (to jest klopot, bo reakcja alergiczna moze nie byc oczywista, a jednak miec miejsce. Mozna zrobic test, ale porzadny kosztuje 1600zl)
Jelinek zaleca tylko olej lniany i rybi. Pozostale unikac badz okazjonalnie. Omega 6 masz w lnianym i o jego pobor sie nie martw. Problemem jest by max zwiekszyc omega 3. Omega 6 wg Jelinka dziala szkodliwie na ukl immunol. w Sm.

Wahls opiera sie na paleo, czyli unikac ziaren, nabialu, tl.nasyconych, jesc chude mieso i ryby, olej lniany i rybi, 1kg warzyw i owocow dziennie.

Do mnie przemwaia Wahls/paleo, bo roznice w dietach dotycza glownie zrodla bialka. Lepiej dostarczac bialka z miesa niz ze zboz.soi, fasoli, ktore sa niepelnowartosciowe.
Z jelinka biore kieliszek czerwonego wina, on pozwala na 2, niezle zmniejsza spastyke.

AlicjaXYZ - 2013-04-29, 21:22

No tak organizm sam sobie dobiera produkty. Ja też ostatnio wolę plasterek łososia zamiast zamiast wędliny, ktorej w ogóle nie jem (glutaminian, konserwanty) ale łososia z waflem ryżowym aby omega3 z bialym pieczywem się nie zneutralizowalo, no i wtedy mam bezgluten ;)
Dużo wątróbki jem tylko mam problem ze smażeniem jej bo nie wiem jaki olej jest najlepszy do smażenia ... ?

quba - 2013-04-29, 21:47

Smazenie jest co do zasady niezdrowe, powstaje masa wolnych rodnikow. Watrobke trudno zjesc na zimno lub gotowana, wiec jesli smazyc to krotko. Nie przesadac z temp. i na oleju z pestek winogron lub oliwie ekstra v.
Jukka - 2013-04-29, 22:56

Wątróbkę można też dusić. Od kiedy wiem, że na olejach się nie smaży i że dobry olej w ogóle nie znosi wysokiej temperatury, to duszę tylko na wodzie. Czyli można na wodzie udusić cebulę (mam nadzieję, że dieta paleo nie wyklucza duszonej cebuli) i do tego wrzucić wątróbkę i udusić z tą cebulą.
A w zupełnej ostateczności smażyć na odrobinie (naprawdę malutkiej odrobinie) smalcu, bo to chyba mniej szkodliwe niż smażony olej z pierwszego tłoczenia.

beta13 - 2013-04-30, 20:34

Znalazłam taki artykuł o sm, który omawia chyba wszystkie aspekty bazując na literaturze łącznie z 2011. Tam na drugiej stronie też skłaniają się do diety Swanka.

http://www.lef.org/protoc...clerosis_01.htm

Jest też o suplementach i pewnie po to ta strona powstała ;-)

Marika - 2013-05-01, 21:18

bardzo dziękuje za Wasze odpowiedzi i podpowiedzi :-) chyba muszę zmodyfikować dietę, która już zaczęłam stosować; bardzo mnie cieszy, że jednak można jeść wątróbkę, którą bardzo lubię.
beta13 - polecany artykuł jest z pewnością ciekawy ale niestety nie znam tak dobrze angielskiego - czy gdzieś można znaleźć tłumaczenie na język polski( tłumaczenia przez tłumacza z netu są trochę dziwne ;-) )

quba - 2013-05-01, 22:49

to co dotyczy diety z linku beaty mowi o wykrywanych czesciej u chorych na sm przeciwcial przeciw bialkom zboz-gluten i mleka krowiego.co w efekcie moze powodowac reakcje krzyzowa przeciw mielinie.
tomakin - 2013-05-02, 04:18

Nie chodzi o reakcje krzyżowe, a o to, że każda infekcja, każda alergia i w ogóle każde pobudzenie systemu odpornościowego wywołuje rzut bądź prowokuje do powolnego niszczenia mieliny.
quba - 2013-05-02, 06:20

tomakin.nie masz pojecia o czym piszesz. zastanawiam jaki jest twoj cel. jakie masz wyksztalcenie. widac.ze kompletnie noe orientujesz sie w temacie.ale upodobales sobie chorych na sm by namieszac im w glowach. dlaczegk?

ps dokladnie chodzi o reakcje krzyzowe.

AlicjaXYZ - 2013-05-02, 12:59

quba, właściwie do Ciebie pytanie, czym w takim razie zastąpić chleb na śniadanie/kolację, by był on pozbawiony glutenu?
Przez chwilę jadłam wafle ryżowe ale mam po nich rozwolnienie, wybadałam, że po nich niestety. Pieczywo bezglutenowe nie wchodzi w grę, kiedyś jadłam - wysoka cena i za dużo chemii w składzie. Naprawdę nie wiem czym zastąpić chleb :2:
Inne mąka, makarony nie stanowią problemu bo na ŻO unikam takich węglowodanów więc i automatycznie i glutenu.

tomi - 2013-05-02, 13:22

AlicjaXYZ napisał/a:
Naprawdę nie wiem czym zastąpić chleb


a szczaw i mirabelki :-)

Jukka - 2013-05-02, 13:25

No tak, ja chleb to rzadko na śniadanie, ale płatki owsiane to niestety też gluten...
arronia - 2013-05-02, 13:28

Najskuteczniejsze jest ustawienie sobie w głowie, że chleb - i w ogóle kanapki - nie jest jedyną opcją. Na śniadanie mogą być owoce, surówki, makaron z poprzedniego dnia z czymś tam, albo zupa, kasza, jaglanka, bezglutenowe płatki na wodzie/mleku sojowym itd. Co tam kto je.

Wiem po sobie, że trudno jest przestawić się na nie-kanapkowe myślenie. Lata budowania nawyku... Ale można, potem jest łatwiej ;)

A chleb sobie czasem piekę. Na zakwasie. Do tej pory piekłam chleb gryczano-ryżowy na zakwasie cieciorowym, ale teraz poszukam sobie, z jaką mąką zamiast ryżowej będzie równie ładnie wychodził.
Plus przy pieczeniu w domu taki, że wiem, co idzie do środka. Smakowo - dobrze. Trwałość tylko umiarkowana, ale może "zwykłe" chleby na zakwasie zawyżyły mi poprzeczkę ;)

Są też płatki jaglane, gryczane, z komosy też chyba widziałam.

AlicjaXYZ - 2013-05-02, 13:58

No tak ale ja jadam na śniadanie takiego łososia, żółtka, wynalazłam ostatnio kabanosy drobiowe bez konserwantów, oj jak one mi służą ;) i nie wiem czym to zagryźć hyhy
A muszę czymś bo mam permanentne nudności, zawsze po jedzeniu muszę mieć i gorącą herbatę. Może te płatki jakieś ale znowu mleko to niekoniecznie a sojowe raz mnie uczuliło :-/
Może innej firmy te wafle ryżowe poszukam lub pobawię się w wypieki na mące ryżowej. Dzięki ;)

Jukka - 2013-05-02, 16:12

Ziemniakiem przegryź ;-)
Albo ryżu sobie ugotuj. Taki ryż z łososiem to się nawet ładnie komponuje, zwłaszcza jeśli do tego pora lub cebulkę dodać.

A kabanosy to te z Biedronki?

AlicjaXYZ - 2013-05-02, 16:36

Jukka, dokładnie te z Bedronki ;) jak mięsa nie lubię na śniadanie, tak taki kabanos mi nie przeszkadza. Zresztą Biedronkę mam 50m przed blokiem więc zakupy zazwyczaj tam i łososia i wątróbka, ewentualnie inne mięsa ;)
arronia - 2013-05-02, 21:29

Można też sobie zrobić placki albo naleśniki z mąki z ciecierzycy.
(Tylko mąka, woda, sól, ew. trochę mąki ryżowej, ale niekoniecznie).

elka - 2013-05-06, 13:12

Ja też przeszłam na dietę bezglutenową ( oprócz tego, że odżywiam się zdrowo, antycholesterolowo, dużo warzywnie, owocowo )...
arronia - 2013-05-08, 00:07

quba napisał/a:
Jelinek [...] pozwala na ziarna jesli nie uczulaja (to jest klopot, bo reakcja alergiczna moze nie byc oczywista, a jednak miec miejsce. Mozna zrobic test, ale porzadny kosztuje 1600zl)
Nie wiem, quba, jak teraz z Twoją aktywnością na forum (tzn. widzę, że nie piszesz, ale może czytasz itd.), więc tak trochę dziwnie pisać ;)

Czy pisząc o porządnym teście miałeś na myśli test na nietolerancje pokarmowe (nie alergiczne) od Food Detective? Ten z 200 odczynnikami właśnie jakoś tak kosztuje.

Ja zrobiłam sobie ten najbardziej podstawowy (za 1/4 powyższej ceny), z 59 produktami. Oczywiście jest mniej szczegółowy. Ale wydaje mi się, że lepszy rydz niż nic. Chociaż oczywiście fajniej byłoby zrobić bardziej dokładny: i na przykład dowiedzieć się, że się ma nietolerancję na mleko krowie, a na kozie już nie. (Ja, skoro mi wyszło mleko, odstawiłam całe hurtem, zresztą tak mi też lekarz sugerował - że to najczęściej jednak chodzi w pakiecie).

Po przetestowaniu się odstawiłam zupełnie gluten, mleko i paprykę. To, co mi wyszło delikatniej, jem mało i rzadko (tzn. większość słabych też ostawiłam do zera, ale raz/dwa razy na tydzień zdarza mi się ryż na przykład). Różnica duża. Na plus, oczywiście.

AlicjaXYZ - 2013-05-11, 18:42

arronia, gdzie taki test można zrobić i jest to tylko na produkty żywnościowe? Ja, że tak określę X lat temu coś takiego robiłam ale kurcze kartka z wynikiem mi się gdzieś zapodziała. Zresztą to było nie na alergię ale na nietolerancję mhm. Kojarzę, że krew wysyłałam (może Kraków) i też częściowo zrobiłam ten test tzn. na jakąś grupę produktów.
Jeśli możesz napisz coś więcej ;)

AlicjaXYZ - 2013-05-27, 08:21

Jako, że temat diety trochę 'zdechł', pozwolę sobie coś napisać. Wczoraj obejrzałam odcinek ze środy "Wiem co jem, co kupuję" (m.in. o konserwach było) i tak pomyślałam: puszki do zakonserwowania żywności wynaleziono z początkiem XIX (dokładnie 1795 za Napoleona) i właściwie to nasze sm (i druga plaga-nowotwory) też tak ponoć odnotowano przypadki już w XIXw.
I może jeśli chodzi o żywienie, to nie jest problemem obróbka cieplna - to zawsze było, tylko ta konserwacja na później i to nawet ta naturalna, bez dodatków chemicznych.
Po prostu, jeśli ktoś się zna na biochemii (ja nie), to może wie co zmienia się w żywności pod wpływem zabezpieczenia jej przed psuciem. I tak jak głębiej pomyśleć, to trochę smutno się robi, bo właściwie dostęp do świeżej żywności jest trudny, a jeszcze do świeżej i nie opryskanej prawie niemożliwy.

Jukka - 2013-05-27, 14:48

No, z tego co wiem, to nowotwory starsze były.
A co do obróbki cieplnej - czytam sobie tak bardzo powoli, "Od lekarza do grabarza" i tam poza tym, że odradza wszelką chemię (nie tylko w żywności ale i w domu w ogóle), cukier każe ograniczać do takiego minimum o jakim się dietetykom nie śniło (cukier w szerokim tego słowa znaczeniu czyli nawet nie słodzone ale pasteryzowane soki owocowe, makarony etc.), to jeszcze sugeruje, że jedzenie wszelakie powinno być jak najmniejszej obróbce cieplnej poddawane. Oczywiście, nie sugeruje jeść ryb czy mięsa na surowo, choć jajka już tak i używa takich określeń jak "jajka ugotowane na śmierć" czy "mięso usmażone na śmierć".

AlicjaXYZ - 2013-05-27, 18:24

No wlaśnie wcześniej ktoś tu podał linka do książki, którą można było ściągnąć w całości. Tytuł jej "Najważniejsza Książka Jaką Kiedykolwiek Przeczytasz Zdrowie" i w sumie zdążyłam ją wtedy ściągnąć, bo post został usunięty (sądzę prawa autorskie).
Tam tylko zerknęłam, że też jakoś ta obrobka cieplna była krytykowana, ale odpuściłam sobie wgłębianie się kiedy autor popłynął z B12 (w stylu Tomakina).
W każdym razie własnie ja stosuje to żywienie optymalne, w nim cukier w ogóle powinien być odstawiony, no i m.in. też makarony (mąka) bo to nadmiar węglowodanów. Fakt Kwaśniewski w chemię się nie wgłębia, tylko chorób upatruje w nadmiarze węglowodanów spożywanych współcześnie a cukier to najgorsze co może byc z postaci węglowodanow.
Mimo wszystko jakoś ciężko mi sobie wyobrazić jedzenie bez odpowiedniego przygotowania cieplnego. Wiesz co może doczytaj co autor sugeruje, skoro nie sugeruje jedzenia na surowo mięsa czy ryb ;) ja póki co powolutku odsuwam zakonserwowane produkty tkj. wedliny, napoje no i na pewno puszki. Teraz będąc na LDN mam jakiś wrażliwy żołądek, bo np. pomidor powoduje wizytę w toalecie, wcześniej wafle ryżowe i jakoś mięso wywołuje spastykę, więc tylko ryby jem by białko spożywać.

Jukka - 2013-05-27, 18:36

Jak dobrze w śmiechach pogrzebiesz, to może znajdziesz wzmiankowaną przez siebie książkę. W każdym razie jeszcze niedawno przechodząc koło kosza odniosłam wrażenie, że jej grzbiet stamtąd wystaje.
A co do obróbki cieplnej - jeśli jaja - to na bardzo miękko, tudzież luźno usmażona (na boczku+trochę wody) jajecznica. I generalnie jedzenie gotować/piec jak najkrócej. Czyli befsztyk krwisty a nie wysmażony, i chyba tatar będzie OK. Jak dogrzebię się do tej książki to jeszcze zobaczę, co tam poleca. Na pewno warzywa dodawać pod sam koniec gotowania rosołu.

AlicjaXYZ - 2013-05-27, 18:50

Jukka napisał/a:
Jak dobrze w śmiechach pogrzebiesz, to może znajdziesz wzmiankowaną przez siebie książkę. W każdym razie jeszcze niedawno przechodząc koło kosza odniosłam wrażenie, że jej grzbiet stamtąd wystaje.

?
;) to znaczy, że masz tą książkę o której pisałam, że ściągnęłam, czy mówisz o innej książce? Zakręciłam się; i te śmiechy ;) ;);) czy śmieci?

Jukka - 2013-05-27, 19:19

Wiesz, to forum jest warte przeglądania w całości, nie tylko wybrane działy. Wejdź na stroną główną forum i poszukaj tam kosza ze śmieciami. Ta książka jest na samym wierzchu. Sprawdziłam, od ostatniej mojej wizyty tam, nikt kosza nie opróżniał.
AlicjaXYZ - 2013-05-27, 21:27

no dobra ;) ten kosz :20: hihi
Dzięki Jukka bo nie wiedziałam nawet; myslałam, że to w niebyt poszło. Nawet przeczytałam tam argumenty administrator, mhm, no tak więc znowu czuję żal, że quby nie ma i jednak na tomakina lepiej brać poprawkę z tymi mieszankami suplementów jednak, bo faktycznie próbowałam tą ilość lecytyny brać, co on zalecał, to po 1 dniu było dużo gorzej więc odpuściłam.
A powracając do tematu diety, mnie się wydaje, że jednak owszem mamy geny różnych chorób ale to jedzenie przyczynia się do ich rozwoju a nie samoczynnie gen.

Jukka - 2013-05-27, 22:35

A już się zastanawiałam, czy będę musiała jakąś linką ratunkową zarzucać ;-)

Ja bym to ujęła tak: gdzieś tam na starcie mamy określone predyspozycje do zachorowań. Czy faktycznie zachorujemy, decyduje wiele różnych czynników - stres, tryb życia i w bardzo dużym stopniu odżywianie. Ale wciąż brak mi pewności czy raczej wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby istniała jakakolwiek jedna dieta dobra dla wszystkich. Nawet jedna dieta dla SMów. I pominąwszy taki szczegół jak to, że prawie każdy ma pociąg do słodkiego, mimo że to na ogół szkodliwe, to jednak, jak się dobrze wsłuchać we własny organizm, to on wysyła sygnały czego w danym czasie potrzebuje. Jeśli się go nie rozreguluje całkowicie. No i chyba wysoko przetworzone jedzenie też nikomu na zdrowie nie wyjdzie.
A tak w temacie różnorodności diet - na półce w sklepie z żywnością ekologiczną stoi sobie taka książka "Uzdrawiająca moc zbóż" czy coś takiego. Jakże chciało by mi się obok ustawić inną pozycję: "Życie bez pieczywa" ;-) Tak dla informacji - nie czytałam żadnej, ale czemuś wydaje mi się, że ta druga "prawdziwsza".

AlicjaXYZ - 2013-05-28, 08:33

Jukka napisał/a:
Czy faktycznie zachorujemy, decyduje wiele różnych czynników - stres, tryb życia i w bardzo dużym stopniu odżywianie

No i chyba tak jest; jednej diety nie ma, bo i wszyscy nie jesteśmy tacy sami, chociaż grupa krwi - też są diety dla grup krwi.
Mnie ostatnio dobiega zewsząd o nowotworach i tak np. ktoś podrzucił mi art. o jakiejś procedurze leczenia raka prostaty (bo sam miał) i mnie tylko 1 tam zdanie zatrzymało tkj: 'rak miał się rozwinąć, ale zdrowo się zaczął odżywiać i nie dopadła go choroba'. Zdrowo się odżywiał jakkolwiek to tłumaczyć, sądzę na pewno unikać chemii, konserwantów a reszta to według gustu chyba.
"Życie bez pieczywa" właśnie czytałam, tam zaleca nie przekraczać 72 gr węglowodanów na dzień; faktycznie sprawdziłam nie potrzeba więcej. I dalej dla mnie kontynuacją tej książki jest ta optymalna, choć tak stricte się jej nie trzymam, tzn. nie aż tak tłusto jem, bo się źle czuję po tłustych bardzo mięsach a tak to mniej węglowodanów odciąża mnie bardzo.

Jukka - 2013-05-28, 08:50

AlicjaXYZ napisał/a:
Zdrowo się odżywiał jakkolwiek to tłumaczyć, sądzę na pewno unikać chemii, konserwantów a reszta to według gustu chyba.

I cukrów i cukrów. Bo to cukrem się żywią komórki rakowe, grzyby, pasożyty i takie tam.
AlicjaXYZ napisał/a:
tak stricte się jej nie trzymam, tzn. nie aż tak tłusto jem, bo się źle czuję po tłustych

Właśnie, i tego należy się trzymać. Jeśli coś w jakiejś "jedyniesłusznej diecie" (bo dietę optymalną podobnie jak parę innych zaliczam do tej kategorii) nie pasuje, a cała reszta tak - to się trzymać tej diety dostosowanej do własnego organizmu. A nie jeść np. słoninę bo piszą, że to zdrowo, a zaraz potem pastyli na wątrobę, bo zaczyna wysiadać.

AlicjaXYZ - 2013-05-28, 09:47

Wiesz co z tą optymalną to nie tak, że
Jukka napisał/a:
eść np. słoninę bo piszą, że to zdrowo

Na fb profil 'Żywienie optymalne' sama za Kwaśniewskim zaleca dostosować ilość tluszczu do własnego organizmu a tluste w ich znaczeniu oznacza, że lepsza śmietana, czy tłuste mleko a nie 0% tłuszczu.
I tak zapomnialam o cukrach, ale to jednoznaczne z węglowodanami, czyli własnie ich nadmiarem. Cukier to najgorsza forma węglowodanów. Na optymalnej mój organizm właśnie jakoś nie potrzebuje zjeść pączka, czy batona, dlatego się jej trzymam, bo optymalna nie oznacza jedzenia tylko tluszczu ale raczej nie jedzenia węglowodanów, a na pewno nie cukru. Z węglowodanow (bo jakieś trzeba przyswoić) do obiadu ziemniaczek i surowka przy mięsie (te 3 elementy musowo) ale też zalecają te bardziej tłuste tzn. wieprzowina ponad drób. I też sprawdziłam, że ten tłuszcz przy małej ilości węglowodanów faktycznie energetyzuje.
Tak wcześniej też widziałam, że inne diety zalecają tzw. chude produkty (drób) ale wtedy organizmowi trzeba dostarczyć więcej węglowodanów i tu chyba jest ta różnica w upodobaniu organizmu do różnych produktów i co komu lepiej służy ;)
Ale każda dieta przynajmniej cukier odrzuca.

Jukka - 2013-05-28, 10:17

Ta słonina to tylko uproszczenie, założeń diety optymalnej nigdy szczegółowo nie studiowałam. Wiem tylko, że o ile tomakin pisze, że weganie, w przeciwieństwie do optymalnych na raka nie umierają, tak Maslanky pisze, że to weganie będą umierać na raka (nie pamiętam już czego będzie im brakowało, że tego raka dostaną).
A cukier to poza tym, że puste kalorie to tak naprawdę także sama chemia. Nie widziałam procesu rafinowania cukru, ale gdzieś czytałam: "gdybyś widział proces rafinowania cukru, przestałbyś go jeść". Bo już miodu to taki Maslanky tak zupełnie nie skreśla - tylko zaleca w małych dawkach. Konkretnie to z wodą, wypijaną z samego rana. Nie pamiętam czy pisze coś o ksylitolu, ale o tym chyba nikt źle nie pisze. Skończę kiedyś czytać tego Maślankę (on jest Polak z pochodzenia i wydaje mi się, że pierwotnie to się Maślański nazywał ;-) ) to wezmę się za książkę: Smacznego! Chorzy z powodu zdrowego jedzenia... Obaczym co tam piszą.

AlicjaXYZ - 2013-05-28, 11:05

Ja teraz też tak zamiast pracować balansuję (ta pogoda chyba) między forum a fb i teraz skopiowałam to przy czym rozwinęła się dyskusja i rozmowę zakończyła ŻO:
Na temat cukru dr Kwasniewski pisze:
"W diecie optymalnej dopuszcza się pewne ilości cukrów prostych, np. w lodach i kremach, ale tylko własnej produkcji, opartych na żółtkach i śmietanie, gdyż tłuszcz spożyty razem z nimi znacznie zwalnia proces wchłaniania tych cukrów do krwi. Ale zawsze trzeba zachować właściwą proporcję w stosunku do białka i tłuszczu."
Także mhm, też ten cukier (nie nadmiernie) inaczej się wchłania w towarzystwie tłuszczu. Ale fakt żółtka to ja mogę jeść ciągle i na okrągło.
I jak zgłębisz swoją literaturę, to pisz ;)

rob - 2013-06-08, 08:54

Właśnie w KW ukazał się artykuł z którego wynika że im więcej cukru tym bardziej aktywne limfocyty T co w SM jest absolutnie nie wskazane a do tego pomaga komórkom nowotworowym. A więc 0 cukru w postaci rafinowanej i ogólnie a powinno być lepiej.

Guzy obezwładniają układ odpornościowy, zużywając cukier

Elwi - 2013-06-08, 11:33

A czym mozna zastapic cukier najlepiej?
AlicjaXYZ - 2013-06-08, 12:27

Elwi, można zadać sobie pytanie, czy musisz spożywać cukier, lub do czego chcesz go zastąpić?
Bo powiem Ci, że cukier odrzucany jest przez każdą dietę bo faktycznie nie jest zdrowy. Nie namawiam do optymalnej ale na niej właśnie próg odczuwania 'słodkości' po pierwsze się zwiększył (bardziej czuję cukier w cukrze ;) ), po drugie nie mam na niego właściwie zapotrzebowania, chyba, że za mało węglowodanów lub tłuszczu zjem w ciągu dnia. Zresztą teraz też leczę się na ldn, to właściwie pomieszało mi się wszystko bo gorzej trawię mięso więc prawie go nie jem (jem ryby, staram się tłuste ale to znowu więcej białka /:). I ten cukier nieszczęsny może mimo wszystko nie istnieć, bo teraz kawa (słodzona mlekiem) czy herbata doskonale smakują bez cukru.
Słodkości typu ciasta całkowicie odpadają (to bomby węglowodanowe: mąka i cukier).
Jeśli coś słodkiego potrzebuje podniebienie, to ja proponuję zjeść jakiś owoc, one też mają cukier przecież, jak i warzywa np. cebula. Będąc na diecie po pewnym czasie organizm zaczyna osiągać równowagę i weryfikować produkty, które okazują się nie potrzebne.

Jukka - 2013-06-08, 14:28

Elwi napisał/a:
A czym mozna zastapic cukier najlepiej?

Alicja z pewnością ma rację. Ale ja rozumiem, że to tak trudno zrezygnować z tego, co smaczne a czego pełno wszędzie dookoła.
No więc cukier można zastąpić stewią - smakuje obrzydliwie i całkiem sporej ilości osób jest po tym niedobrze.
Ksylitolem - smakuje jak biały cukier, ale w przeciwieństwie do tego drugiego, każda dieta go chwali, bo ma mnóstwo zalet. Więc powiem o wadach: 1) cena, 2) za duże ilości powodują rozwolnienie i bóle brzucha. I trzeba się do niego stopniowo przyzwyczajać.
Nie gorącą herbatę czy kawę (o ile ktoś lubi nie gorące) można słodzić miodem, takim z zaprzyjaźnionej pasieki, ten ze sklepów nie wart zaufania.
Ja jeszcze używam syropu z agawy.

Aspartam i inne sztuczne słodziki to jeszcze większe ZUO i niedobro niż cukier, więc od tego trzymać się bardzo z dala. Od fruktozy takoż, ona jest dobra tylko w postaci naturalnej w owocach.

Lotka - 2013-06-10, 17:36

Czytam, co piszecie o cukrze i tak jakoś wiążę fakty.. od marca ograniczyłam cukier, słodycze, wiadomo, że nie wyeliminowałam całkiem, bo trudno byłoby, ale mocno ograniczyłam, od czasu do czasu zjadłam tylko jakiegoś loda, a od paru dni, nie wiem, co mnie naszło, zjadam, co wpadnie w ręce, ciastka, pączki, słodzoną herbatę i jakoś marnie się czuję.. nie wiem, czy jedno z drugim ma coś wspólnego, ale po prostu czuję się gorzej, na dodatek taka napchana.. pewnie to nie ma związku.. ale znów będę się pilnować. Koniec z cukrem!
AlicjaXYZ - 2013-06-10, 20:35

Lotka, to ma ogromne znaczenie - węglowodany mączne (mnie 'mulą') i najgorszy węglowodan-cukier powoduje cały wachlarz schorzeń. To co Rob napisał w związku z sm, optymalni mówią w zw. z nowotworami. Dr Kwaśniewski, w końcu biochemik, przedstawia jak w organizmie rozkładają się węglowodany; jeść je trzeba ale nie ma potrzeby przekraczać pewnego poziomu (72g. "Życie bez pieczywa"). Obecnie za dużo jemy węglowodanów (w tym cukru). Optymalni mówią, że taki McDonald ma w ofercie sam cukier (nie tłuszcz), co brzmi prawdziwie, same węglowodany.
I nie prawdą jest, że tego cukru (rafinowanego) nie można wyeliminować - MOŻNA.
Owoce mają cukier; smażona cebulka do obiadu uzupełni poziom cukru we krwi; po pewnym czasie organizm rafinowanego nie będzie już potrzebował.

Jukka - 2013-06-20, 14:13

Tak parę stron wstecz było o tym, że obróbka termiczna szkodzi produktom spożywczym. Więc jak gotować, żeby jedzenie traciło jak najmniej ze swoich właściwości odżywczych - za "Od lekarza do grabarza" (coś głównie dla Alicji, bo Maslanky jest mniej więcej optymalny):

jajecznica: na lekko rozgrzaną patelnię (byle nie teflonową) wrzucamy pokrojony boczek, po 2-3 minutach wlewamy ok. 50 ml wody. Wbijamy na nią 2-3 jajka i czekamy do chwili zagotowania wody. Mieszając czekamy aż zetnie sie lekko białko. Gotowe.

Rosół: do wrzącej wody wrzucić mięso, solić dopiero na końcu. Kiedy mięso jest gotowe do spożycia, zmiejszamy temperaturę, by mogło spokojnie dojrzeć., czyli ok. pół godziny lub mniej w temp. ok. 70-80 jst. C. (zależy od wielkości kawałków użytego mięsa). Po tym czsie do wywaru wrzucamy wcześniej drobno poszatkowane warzywa. One dojrzewają przez okres. ok. 3-5 nim. (abo puściły soki).

Mięso: wrzucone na lekko rozgrzaną patelnię z dodatkiem małej ilości wody (można dodać odreobiną smalcu lub boczku), zalewamy po paru minutach dodatkową szklanką wody )zawsze filtrowaną). Potem dodajemy cebulę, czosnek, grzyby czy inne dotatki. Przykrywamy i dusimy przez ok. 10-15 min. Następnie, kiedy mięsso przestaje puszczać krew, wrzucamy warzywa, przyprawy i danie prawie gotowe. Dusimy wszystko razem przez następne 5 min. (temp. zawsze ok. 80-100 st. C - nigdy temperatura smażenia) i zaraz potem podajemy. Jako konieczną przystawkę podajemy drobno posiekane surowe warzywa. Warzyw powinno być 2x tyle co mięsa.

elka - 2013-06-21, 08:18

http://vrota.pl/2013/06/d...munologicznych/

ciekawy artykuł, moim zdaniem wart przeczytania i co najmniej refleksji...

elka - 2013-07-24, 11:34

Zdaniem australijskich naukowców dieta bogata w boczniaki, cebulę, słodkie ziemniaki, oregano, cynamon i goździki może pomóc w walce z przewlekłym stanem zapalnym. Jest to informacja zaczerpnięta z następującego źródła ( zaprawszam do lektury ) :

http://vimed.pl/2013/07/b...y-stan-zapalny/

AlicjaXYZ - 2013-07-24, 17:05

Całkiem możliwe, boczniaki mają jakieś składniki w zwalczaniu nowotworów:
http://www.poradnikzdrowi...wory_37284.html
Więc stany zapalne na pewno niwelowane mogłyby być przez m. in. boczniaki.

adamsl - 2013-08-25, 19:59

Warto przeczytać książkę Zespół psychologiczno-jelitowy GAPS dr Natashy Campbell McBride. Jest tam dużo na temat SM i nie tylko. Szczegóły tutaj www.zespolpj.pl
kuczuś - 2013-09-23, 11:33

To ja opowiem o swojej diecie. Co prawda zaczęłam ją stosować w celach odchudzających, ale jest warta opisania, ponieważ czuję się po niej rewelacyjnie pod każdym względem.
Jest to dieta z Indeksem Glikemicznym (pewnie niektórzy słyszeli). Polega ona na ograniczeniu spożywania węglowodanów, które podnoszą gwałtownie stężenie glukozy we krwi, co za tym idzie - insuliny, której nadmiar powoduje tycie.
Jak się odżywiać? Otóż, dieta jest podzielona na 3 fazy:
I faza - ograniczenie węglowodanów typu: słodycze, pieczywo, ryż, ziemniaki, kasze itd itd. Wybieramy produkty o niskim IG. Powoduje to gwałtowny spadek wagi i wyrównanie stężenie glukozy i insuliny we krwi. Przez co nie chce nam się jeść i nie ma się ochoty na słodycze po obiedzie ;)
II faza - można włączyć pieczywo i ewentualnie ryż/kasze do obiadu. Tutaj mniej się chudnie, ale uczy się nawyków zdrowego żywienia.
III faza - już nie faza, bo trwa ona do końca życia, czyli poprostu wybieramy produkty o niskim IG i umiemy układać zbilansowane posiłki.

Ja się sztywno faz nie trzymam, bo bym zaraz się zniechęciła. Jem raczej to co w fazie I, ale zdarzy mi się zjeść trochę chleba na śniadanie, nie ma co dać się zwariować ;)

Więc jak nie węglowodany to co? Mięso, nabiał, tłuszcz i warzywa. Na początku trochę się przeraziłam, bo przecież mięso nie jest zbyt wskazane w SM. Ja zamieniłam mięso na ryby. Oczywiście mięso też czasem jem, ale przeważają ryby. Tłuste ryby, które mają dużo nienasyconych kwasów Omega 3 i 6, co jest bardzo ważne w naszym SMku. Jeśli tłuszcz, to olej lniany do nabiału i do sałatek ;)

Nie dosyć, że mój brzuch mi się odwdzięczył nie gadając co chwile do mnie, to mam o wiele więcej energii i jakby dolegliwości się zmniejszyły... Nie chodzę napuchnięta i wkurzona na cały świat (no, oprócz pierwszych trzech dni diety :D ). Naprawdę polecam, bo ja jestem zachwycona. :)

Jukka - 2013-09-23, 11:47

Czy dobrze rozumiem, że stosujesz metodę Montignaca? Czy tylko coś zbliżonego?
AlicjaXYZ - 2013-09-23, 12:01

kuczuś, czyli dieta optymalna inaczej ;) ja też jej się trzymam, tylko faktycznie trzeba nadrabiać tłuszczem mniejsze spożycie węglowodanów ale wiem, że przekłada się r*e*w*e*l*a*c*y*j*n*i*e
kuczuś - 2013-09-23, 12:35

Jukka, tak, to Montignac :) tylko, że w książce wałkują "dieta IG", więc już się przyzwyczaiłam do takiego określenia :D

AlicjaXYZ, właśnie, tłuszczów jest sporo, ale jeśli się wybierze te 'dobre', to dla SMowców to bardzo jest dobre. Do tego gdzieś tam, w czeluściach internetu, przeczytałam, że dla chorych polecana dieta jest niskowęglowodanowa i bogatotłuszczowa :)

Luka - 2013-09-24, 11:11

Gdzieś mam bardzo głęboko schowaną książkę o diecie dla smowców, którą mi żona kupiła bez mojej wiedzy :4: po przewróceniu kilku kartek mało co nie znalazła się w zsypie.
Uważam aby nie przytyć, trzeba ograniczyć spożywanie węglowodanów, słodyczy na rzecz białka :1: no i oczywiście więcej ruchy bo wiadomo, dieta 60% jak nie 70% sukcesu do boskiego ciała :-P

leonardo - 2013-09-24, 23:48

kuczuś napisał/a:
Jukka, tak, to Montignac :) tylko, że w książce wałkują "dieta IG", więc już się przyzwyczaiłam do takiego określenia :D

AlicjaXYZ, właśnie, tłuszczów jest sporo, ale jeśli się wybierze te 'dobre', to dla SMowców to bardzo jest dobre. Do tego gdzieś tam, w czeluściach internetu, przeczytałam, że dla chorych polecana dieta jest niskowęglowodanowa i bogatotłuszczowa :)


w takim razie podaj linki do tej diety bogato tłuszczowej bo czytam o sm w internecie już 5 lat i nigdy takiej informacji nie widziałem.

kuczuś - 2013-09-25, 00:28

Napisałam, że gdzieś w czeluściach internetu to przeczytałam, nie potrafię teraz tego znaleźć. Do tego chodzi o nienasycone kwasy tłuszczowe w olejach, taki jak na przykład lniany, lub w tłustych rybach.

Luka napisał/a:
Uważam aby nie przytyć, trzeba ograniczyć spożywanie węglowodanów, słodyczy na rzecz białka no i oczywiście więcej ruchy bo wiadomo, dieta 60% jak nie 70% sukcesu do boskiego ciała

boskiego i do tego jakiego zdrowego! ;)

AlicjaXYZ - 2013-10-03, 08:32

kuczuś, napisz jakie masz menu, tzn. co jesz przede wszystkim na śniadanie, bo zazwyczaj ja mam z tym problem choć ze względu na nietolerancje pokarmowe (chleb, pieczywo). I tak szukam i szukam pomysłów na to co zjeść.
kuczuś - 2013-10-03, 17:01

Ja aktualnie zaczęłam jeść pieczywo, bo zaczęłam ćwiczyć i muszę mieć trochę więcej energii. Ale to tylko na śniadanie.
Ale jak nie jadłam, to np.:
ŚNIADANIA
- omlet (i tutaj jest caaała masa dodatków, możesz zjeść ze wszystkim), na przykład z owocami, albo z łososiem i twarożkiem. Możesz też wkroić szynkę, paprykę do omleta.
- twarożek z całą masą warzyw (raczej warzywa z twarożkiem w moim wypadku :P ) tj. papryką, pomidorem, szczypiorkiem itd., do tego lałam olej lniany.
- jajecznica, najczęściej z pomidorami (też suszonymi, które kocham) i do tego czasami twarożek. Z tego co wiem, to niewiele osób je jajecznice z twarożkiem, ale to jest dobre smakowo połączenie :D
- różne sałatki, najczęściej rybne. Albo pasty, które sama robiłam i można było ją jeść jako sałatka. Np. z makreli, z twarożkiem typu philadelphia (chociaż zwykły kanapkowy hochlanda u mnie się bardzo dobrze sprawdzał :) ), do tego papryka, sól, pieprz.
- czasami jadłam po prostu to, co było w lodówce. Ugotowałam jajko, zjadłam z małą ilością majonezu i do tego trochę makreli wędzonej i jakieś warzywo, np. kawałek papryki.

Na obiad jadłam to co wszyscy, ale bez ziemniaków, ryżu, kasz itd. O ile oczywiście nie było to coś niezdrowo tłustego ;) a jeśli coś sobie robiłam, to najczęściej rybę, np. dorsz w pomidorach albo jakieś danie z kurczakiem, np. z 'warzywami na patelnię'.

Tak ogólnikowo napisałam, ale jeśli chcesz to mogę Ci przesłać jakieś przepisy albo napisać bardziej szczegółowo :)

AlicjaXYZ - 2013-10-03, 19:48

Dzięki kuczuś, ja akurat mam książkę kucharską dra Kwaśniewskiego, omlety, jajka i inne są już mi znane, choć nie mogę wszystkich składników używać; twarożki w ogóle nie wchodzą w grę.
Nie rozumiem:
kuczuś napisał/a:
Ja aktualnie zaczęłam jeść pieczywo, bo zaczęłam ćwiczyć i muszę mieć trochę więcej energii.

Wiesz, co wydaje mi się, że to tłuszcz stymuluje długotrwałą energie, a pieczywo dodaje węglowodanów, które i tak trzeba przyswoić m.in. 50gr/dziennie.
Ja to szukałam jeszcze czym chleb zastąpić bo coś nietolerancje mam jakieś :/ ale małe ilości przeboleje.

kuczuś - 2013-10-03, 20:07

AlicjaXYZ, no to nie wiem :( , może skonsultuj się z dietetykiem? Coś doradzi i pomoże ułożyć coś dobrego.

Tak, jeśli nie ma się węglowodanów, to organizm pobiera energię z tłuszczu w ciele, tylko problem jest w tym, że ledwo już po schodach wchodziłam. Ale nie wiem, czy to od tego, czy od przeziębienia z którym się do tej pory borykam.

leonardo - 2013-10-11, 21:14
Temat postu: SÓL
Widziałem już kilka badań nt soli kuchennej w sm.

Tutaj podam wyniki jednego z nich:

http://www.medpagetoday.c...e/ECTRIMS/42063

"każdy gram soli był związany ze wzrostem liczby zmian w mri o 3.65szt... pacjenci którzy spożywali dużo soli mieli 3.95 razy więcej rzutów od pozostałych"

Na "pocieszenie" dodam że 3/4 spożywanej soli pochodzi z gotowego/ przetworzonego jedzenia a reszta czyli 1/4 to sól z solniczki.

Ktoś się kiedyś zastanawiał nad solą?

elka - 2013-10-18, 08:58

Uf, to dobrze, że 3/4 soli pochodzi z przetworzonego jedzenia, bo ja takowego staram się unikać. A sól ograniczam tak ogólnie, bo zatrzymuje wodę w organizmie ( a ja jestem pernamentnie na sterydach ). Tylko mój mąż czasem narzeka, że nie dosalam. Ja się przyzwyczaiłam.
Wierzę, że zdrowa dieta ( warzywa, owoce, ryby, nasiona, chude mięso, brak glutenu, dobry nabiał, antyutleniaczne ... ) wspomagają nas w walce o zachowanie sprawności.

zosiako - 2013-10-30, 20:21

wynalazłam książkę "poradnik żywieniowy człowieka w XXI wieku" - podobno traktuje o diecie opartej na niskim IG jednak zweryfikowanym zgodnie z ostatnimi badaniami. i mam pytanie - czy ktoś ma , posiada, czytał , stosował ? poradnik opracowany przez Instytut naukowo badawczy w Krakowie prof. Lorenza. szukam informacji ponieważ mój lekarz zasugerował stosowanie diety hipoglikemicznej, bo mój cukier tak się kręci na poziomie 65-68 i chciałabym zastosować coś rozsądnego. proszę o opinie, sugestie, porady, może polecicie jakiś inny poradnik?
Ola92 - 2013-10-31, 11:02

Ja dostałam dietę od pani dietetyk która twierdzi że zajmuje się tylko pacejntami z SM. Dzisiaj 5 dzień oczyszczania---> jedzenia samych warzyw, 1 owoc dziennie i w zaleceniach wszędzie mam dodawać olej buidwigowy i zmieksowane ziarna złonecznika, dyni i siemię lniane, oraz kiełki. Czuję się okropnie, 3/4 z tych rzeczy nie jestem w stanie przełknąć i mam odruch wymiotny...Poza tym mam np dzisiaj w programie sałatkę ze świeżych szparagów i codziennie jakieś warzywa kompletnie nie z tej pory roku (a wszystko ma być świeże).

Co do ogólnych zaleceń to: żadnego nabiału (ew za jakiś czas kozi ser), zero jajek (może po 6 tygodniach jakieś jedno), zero pieczywa, po fazie oczyszczania pierś z kurczaka 1-2/tydzień z hodowli organicznej! (tak...po Zabrzu kurczaki biegają luzem, może coś złapię), ryba tak samo (ma być swieża....tak, tak w Zabrzu wszędzie są świeże rybki...tak blisko do morza i czystych jezior).

Dla mnie nie brzmi to dobrze, bo kocham nabiał i nie mam dostępu do pewnych rzeczy. Poza tym irracjonalnie brzmi dla mnie całkowita eleiminacja wielu rzeczy na raz, kiedy nie mam żadnych alergii pokarmowych...A i miłość do słodyczy i sprite'a zostaje zabita...

No ale na razi się trzymam, tylko że albo wymiotuję jak zjem niektóre rzeczy, albo ich nie jem i np. wczoraj przy wielkim buncie, że wolę być głodna niż duszonego selera naciowego (po którym źle się czuję) i kilku innych rzeczy wyszło mi niecałe 600kcal na dzień. Sama nie wiem co lepsze.

Całą idea bazuje na tym, że jak coś jemy to powstają stany zapalne...A warzywa wywołują najmniejsze...Plus olej budwigowy wszędzie...

elka - 2013-10-31, 12:05

Ej, Ola, nie podoba mi się dieta, którą stosujesz za sprawą pani 'dietetyk' ! Ja też jestem za spożywaniem dużej ilości warzyw i kremu budwigowego ( nabiał plus olej lniany ), ale ważne jest również dostarczanie organizmowi właściwej ilości białka ( chudy drób, tłuste ryby, wołowina ) i węglowodanów ( kasze, brązowy ryż ).
Tak drastyczne zmiany żywieniowe i dostarczanie zbyt małej ilości kalorii mogą spowodować rzut !
Zresztą, dieta, którą stosujesz jest zdaje się wypisz wymaluj dietą dr Ewy Dąbrowskiej lub dr Budwig. A każda z nich ostrzega przed zaostrzeniem objawów choroby w pewnej fazie jej trwania.
Ja miałam rzut w trakcie stosowania diety dr Budwig, miałam kilka w trakcie diety antycholesterolowej.
Teraz już nie eksperymentuję, ale staram się odżywiać racjonalnie, by dostarczać sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

To, że zrezygnowałaś ze sprite'a to akurat dobrze. Zamiast słodyczy polecam twarożek z miodem lub domowymi konfiturami, sezamki, jogurcik naturalny z owocami, gorzką czekoladę... A warzywa i owoce sezonowe lub mrożone.
Daj znać, jak się czujesz...

Ola92 - 2013-10-31, 12:28

Oj mi też się ta dieta nie podoba :P Tak bym chciała jogurt, albo szklankę mleka :P
Co do kaszy to albo jaglana, albo inne rzeczy (amarantus, ryż dziki) do zupy i do obiadu po chyba 2 łyżki mogę...
Napiszę do tej kobiety...Może coś zmieni, ale oleju budwigowego nie jestem w stanie przełknąć! Z twarożkiem nie próbowałam...Bo nie wolno nabiału...

Jukka - 2013-10-31, 18:33

Ola92 napisał/a:
Poza tym mam np dzisiaj w programie sałatkę ze świeżych szparagów i codziennie jakieś warzywa kompletnie nie z tej pory roku (a wszystko ma być świeże).

No to ja nie wiem jak się oczyścisz, skoro jeśli uda Ci się zdobyć te świeże warzywa i tylko nimi się odżywiać będziesz, to dość szybko zaczniesz świecić, tyle tam chemii.
Nie jestem dietetykiem, ale jeśli przy jedzeniu czegoś mam odruch wymiotny to z tego rezygnuję, bo uznaję, ze to mi szkodzi i organizm się broni przed przyjęciem tego. Oczywiście w przypadku grzybicy to rozumiem, że organizm (czy raczej pasożyt) może się bronić przed czymś, co go zwalczy, ale olej budwigowy chyba nie ma tych właściwości...
Ale nie, to nie są sugestie, to są moje osobiste refleksje. Może pobądź jeszcze czas jakiś na tej diecie i jak odruchy wymiotne nie przejdą to dopiero wówczas pogadaj z dietetyczką. Bo może faktycznie, jak się oczyszczasz, to się uwalniają toksyny i chwilowo zanieczyszczają organizm. Ale o tych świeżych warzywach sezonowych poza sezonem to jednak z nią pogadaj koniecznie, bo to nie jest zdrowe.

ana1212 - 2013-11-02, 22:57

Czy próbował ktoś z Was diety i sposobu odżywiania ze strony vismaya- maitreya? Ja od mojej zielarko homeopatki dostałam zestaw ziół i leki homeopatyczne. Ziół jest coś koło 20. Wydałam na nie 90 zł, a jest ich tak dużo, że chyba rok zajmie mi ich spożycie i leki homeopatyczne z Niemiec.
Piję też olej lniany - 1 łyżka dziennie i przepijam mlekiem, bo inaczej mam cofkę :/

Zalecenia do których się nie stosuję bo kocham jeść to:
Lewatywa- codziennie
Dużo warzyw, najlepiej brak glutenu bądź duże ograniczenie i ograniczenie mięsa - do 2 razy na tydzień, unikać szynek i oczywiście wszelakiej chemii typu kostki rosołowe itp.

elka - 2013-11-05, 08:57

Aniu, ja znam tę stronkę, ale ziółek nie piłam, mam nadzieję, że ci pomogą. U mnie zioła to senes, mięta, rumianek ( do picia ) i wszelkie zioła w kuchni.
Co do zaleceń dietetycznych, do których nie chcesz się stosować - a może jednak warto ? Nie podchodź do tego, jak do ograniczeń. Pieczywo zwykłe można zmienić na bezglutenowe ( Schar - "a" z dwoma kropkami na górze- to dobry producent ), mięsko zamień na ryby lub drób ( najlepiej indyk ), wołowina jest zdrowsza i smaczna. Jak upieczesz pierś z indyka to będzie i na obiad i później na kanapkę. W wędlinach kupnych jest dużo konserwantów, wzmacniaczy smaku, wypełniaczy ( w tym glutenowych ). A kostki rosołowe i mieszanki przypraw - brr, samo zło. Ja sobie sama robię buliony - obieram, kroję i gotuję dwie godziny marchew, pietruszkę seler, cebulę, pora, czosnek, do tego zioła angielskie, liście laurowe i mam bazę do zup, czy risotta.
( ps. Lewatywa codziennie ? Jak ktoś nie potrzebuje, to lepiej niech jego jelita same dają radę ).

renia1286 - 2013-11-13, 08:21

Witajcie :-) Znalazłam na fb, może kogoś zainteresuje.
http://www.vismaya-maitre...czalne_cz7.html

leonardo - 2013-11-15, 20:47

elka napisał/a:
Ja sobie sama robię buliony - obieram, kroję i gotuję dwie godziny marchew, pietruszkę seler, cebulę, pora, czosnek, do tego zioła angielskie, liście laurowe i mam bazę do zup, czy risotta.


Jak te warzywa wygotujesz 2 godziny to nie wiem czy cokolwiek zostanie z ich właściwości odżywczych (witamin etc)...

Jukka - 2013-11-15, 22:15

...ale przynajmniej smak będzie i nie będzie tej chemii co w kostce rosołowej. A właściwości odżywcze mieć będą pozostałe składniki zup czy risotta.
elka - 2013-11-18, 07:41

Bo właśnie o to chodzi, żeby mieć smaczny bulion jako podstawę. Nie nafaszerowany chemicznymi różnościami. Taki przepis akurat zobaczyłam w którymś programie kulinarnym.
Gdzieś z kolei słyszałam, że Chińczycy potrafią taki zdrowotny rosołek gotować na wolnym ogniu przez 7 (!) godzin i wówczas nabiera on naprawdę leczniczego znaczenia.

pSeMek - 2013-11-18, 11:27

elka napisał/a:
Gdzieś z kolei słyszałam, że Chińczycy potrafią taki zdrowotny rosołek gotować na wolnym ogniu przez 7 (!) godzin


a tu się ze mnie śmieją w domu że swój robię połowę tego czasu .

leonardo napisał/a:
Jak te warzywa wygotujesz 2 godziny to nie wiem czy cokolwiek zostanie z ich właściwości odżywczych (witamin etc)...


chyba nie wyparują

Ola92 - 2014-05-06, 15:53

Co sądzicie o eleiminacji mleka i wszlekich przetworów? Jeżeli o tym było to mnie odeślijcie proszę :)

Pisałam gdzieś wcześniej że byłam na diecie, ułożonej przez dietetyk, generalnie na początku tylko warzywa i owoce i czułam się tylko gorzej ^^ Wróciłam prawie do normalnego jedzenia, poza tym, że wyeliminowałam mleko i wszystkie jego przetwory. Mam teraz dylemat, czy wprowadzać znów moje ukochane jogurty, kefiry i mleko, czy darować sobie po wsze czasy...

Jukka - 2014-05-06, 20:45

Wprowadź i obserwuj samopoczucie. Jeśli się pogorszy oznaczać to będzie, że jednak powinnaś na zawsze zrezygnować.
Katee - 2014-05-06, 21:24

Mnie od jakiegoś czasu męczyła ciągła, bolesna i niezbyt estetyczna wysypka na szyi, zdaniem dermatologa był to trądzik. Przestałam pić mleko i wysypka zniknęła. Póki co nie rezygnuje przetworów mlecznych ale może powinnam :roll:
Od stycznia do kwietnia byłam na diecie bezglutenowej, wydawało mi się, że czuję się lepiej, mam więcej siły, nie bolała mnie przez ten czas głowa a wcześniej pobolewała dość często. W celu zrobienia testów na alergię wprowadziłam do diety ponownie gluten. Po około dobie od wprowadzenia wróciło zmęczenie i bóle głowy. Wczoraj miałam testy i już jem bezglutenowo ale jeszcze nie wróciłam do siebie. Nie wiem czy to przypadek czy faktycznie gluten mi szkodzi. Ciekawa jestem tych wyników.
Kiedyś uważałam wszelkie alergie za wygodną wymówkę dla lekarzy, którzy nie wiedzą co pacjentowi tak na prawdę dolega. Zmieniłam trochę zdanie na ten temat :-)

Katee - 2014-05-06, 21:28

leonardo napisał/a:


Jak te warzywa wygotujesz 2 godziny to nie wiem czy cokolwiek zostanie z ich właściwości odżywczych (witamin etc)...

Przecież bulion to nie zupa warzywna! Ja wygotowane warzywa często wyrzucam, bo nie nadają się do niczego. Za to bulion jest wtedy pyszny :)

elka - 2014-05-08, 08:21

Wcześniej Ola pytała, czy warto wrócić do produktów mlecznych ? U mnie kefir, maślanka, zsiadłe mleko, jogurt naturalny są składnikami diety. Jak ktoś żle toleruje mleko krowie, to można spróbować mleka koziego ( serki są pyszne ).

Ja wszystkie "diety" sprawdziłam na sobie.
Na antycholesterolowej dużo schudłam bez wyrzeczeń, ale neurologicznie to mi się pogorszyło. pzynajmniej nauczyłam się gotować zdrowo i jadać regularnie.
Na antyszczawianowej było bez zmian, w związku z tym teraz staram się tylko pamiętać, by szczawiany zawsze spożywać z białkiem/nabiałem.
Dieta dr Budwig - bez zmian w stanie neurologicznym ( oprócz epizodu pogorszenia ), ale teraz wciąż dbam, by dostarczać sobie dobre tłuszcze.
Na diecie bezmlecznej - straciłam zęba ( był najsłabszy i się posypał. Aż wyrwali korzeń ). Wówczas wróciłam do produktów fermentacji mlekowej.
Obecnie, od roku nie jem glutenu. Jest super ( a była to ostatnia z "diet", na które miałam ochotę. Już się przyzwyczaiłam i ją polubiłam).
Każdy organizm inaczej reaguje. Ja na sobie sprawdziłam, co mi odpowiada.

Katee - 2014-05-08, 09:05

elka napisał/a:

Obecnie, od roku nie jem glutenu. Jest super ( a była to ostatnia z "diet", na które miałam ochotę. Już się przyzwyczaiłam i ją polubiłam).
Każdy organizm inaczej reaguje. Ja na sobie sprawdziłam, co mi odpowiada.

Też polubiłam dietę bezglutenową, chociaż nie mam takiego długiego stażu jak ty :) Pisałam wcześniej o swoim doświadczeniu z glutenem. Mam już wyniki badań krwi- wynika z nich, że nie mam alergii na gluten. Elka, robiłaś sobie jakieś testy alergiczne?

Jukka - 2014-05-08, 11:46

A bo alergia i nietolerancja to nie to samo. I wygląda mi na to, że nietolerancja nie zawsze wyjdzie w badaniach.
Też dojrzewam do bezglutenu. Na razie jednak tylko z pszenicy zrezygnowałam. I płatki owsiane zamawiam bezglutenowe. Ale skoro na moje permanentne zmęczenie neuro nie bardzo może coś poradzić, to trzeba się dietami ratować.

quba - 2014-05-09, 07:12

jestem na diecie od wielu lat, na restrykcynjnej od 1,5 roku.

Podstawy to:
bez glutenu. bez wyjatków. rezygnacja z produktów pszennych a jedzenie żytnich jest bez sensu. Gluten to gluten, nie istotne z czym dostarczany. reakcje wyzwala już odrobina wielkosci okrucha chleba. I nie jest tak,że się cokolwiek czuje. Dochodzi do rozszczelnienia jelit i uruchomienia reakcji alutoimmunologicznych. Demienilizacja nie boli.

bez nabiału - pod każdą postacią, włącznie z fermentowanymi. NIe ma różnicy, czy to mleko krowy, kozy, czy wiewiórki ;) . Każde mleko, każde białka mleka powodują rozszczelnienie jelit i uruchamiają kaskadę autoimm. Poza tym nabiał nie daje nam żadnych korzyści odżywczych. Trutka w czystej postaci. Wręcz upośledza wchłanianie wielu mikro i makroelementów, na przykład wapnia. Ma wysoki indeks insulinowy, przyczynia się do wzrostu czyników prozapalnych.

bez cukru. dieta niskowęglowodanowa. Do minimum ograniczenie słodyczy i węglowodanów ze zbóż i ziaren. Cukier i insulina=wzrost zapalenia.

bez roślin strączkowych - białka strączkowych odpowiadają za reakcje autoimm.

nie przekraczanie 20g/d słuszczów nasyconych (dieta wg Swanka)

nie jedzenie margaryn (tłuszczów trans), olejów rafinowanych (omega 6), konserwowanej i przetworzonej żywności jest oczywiste.

MOje obserwacje są takie,że sens dieta ma wtedy, gdy wszystkie jej elementy są wdrożone.

Jakiekolwiek odstępsta, np rozszczelnianie jelit nabiałem, powoduje, że traci się zdrowotne korzyści z nie jedzenia np glutenu. Tu działa zasada wszystko albo nic.

pijaq - 2014-05-09, 08:50

Quba
Czy po takiej diecie cokolwiek Ci się rzeczywiście poprawia? Czy zauważyłeś słabsze objawy neurologiczne, albo może znikają ogniska? Albo może od czasów restrykcyjnej diety nie miałeś żadnego rzutu w momencie gdy wcześniej miałeś je często?
Czy przy takiej diecie można pić jakikolwiek alkohol?
No i jeszcze, co właściwie zostaje do jedzenia jak się wykluczy te wszystkie produkty?

Katee - 2014-05-09, 09:40

quba napisał/a:
jestem na diecie od wielu lat, na restrykcynjnej od 1,5 roku.


nie jedzenie margaryn (tłuszczów trans), olejów rafinowanych (omega 6), konserwowanej i przetworzonej żywności jest oczywiste.

MOje obserwacje są takie,że sens dieta ma wtedy, gdy wszystkie jej elementy są wdrożone.

Jakiekolwiek odstępsta, np rozszczelnianie jelit nabiałem, powoduje, że traci się zdrowotne korzyści z nie jedzenia np glutenu. Tu działa zasada wszystko albo nic.


Pierwsze słyszę, żeby omega 6 były szkodliwe. Nie jestem niestety specjalistką w dziedzinie żywienia. A jak to jest z tym rozszczelnieniem jelit? Skąd to się bierze i jak to można sprawdzić?

Jukka - 2014-05-09, 13:01

Katee napisał/a:
Pierwsze słyszę, żeby omega 6 były szkodliwe.

O ile wiem, to szkodliwe są w nadmiarze. Ważne są proporcje między omega 3 a omega 6.
Właściwa proporcja między omega 3 a omega 6 - idealna powinna wynosić 4:1, maksymalna 5-6:1.
Ten tak często wspominany na forum olej lniany budwigowy podobnoż na tę proporcję idealną. Poza tym to w tłustych rybach. W oleju słonecznikowym zaś dominują omega 6, dlatego jest niewskazany.
No i przy okazji pojawia Ci się co qba je. Je m.in. tłuste ryby. No i niektóre zboża bezglutenowe.
Rozszczelnienie bierze się z niewłaściwej diety. Nie sprawdzałam u siebie, ale podobno sprawdzić można w ten sposób, że pijesz na pusty żołądek szklankę soku buraczanego... i jak sikasz potem na czerwono oznacza to, że masz nieszczelne jelita. O ile oczywiście wykluczysz wszystkie przyczyny, dla których mocz byłby z krwią.

Katee - 2014-05-09, 14:22

Jukka napisał/a:
Katee napisał/a:
Pierwsze słyszę, żeby omega 6 były szkodliwe.

O ile wiem, to szkodliwe są w nadmiarze. Ważne są proporcje między omega 3 a omega 6.
Właściwa proporcja między omega 3 a omega 6 - idealna powinna wynosić 4:1, maksymalna 5-6:1.
Ten tak często wspominany na forum olej lniany budwigowy podobnoż na tę proporcję idealną. Poza tym to w tłustych rybach. W oleju słonecznikowym zaś dominują omega 6, dlatego jest niewskazany.
No i przy okazji pojawia Ci się co qba je. Je m.in. tłuste ryby. No i niektóre zboża bezglutenowe.
Rozszczelnienie bierze się z niewłaściwej diety. Nie sprawdzałam u siebie, ale podobno sprawdzić można w ten sposób, że pijesz na pusty żołądek szklankę soku buraczanego... i jak sikasz potem na czerwono oznacza to, że masz nieszczelne jelita. O ile oczywiście wykluczysz wszystkie przyczyny, dla których mocz byłby z krwią.

Zawsze tak mam po zjedzeniu buraków :shock: to nie jest normalne?
Dzięki za info w sprawie tłuszcze, będę się musiała jeszcze poedukować w tym temacie. ;-)

Jukka - 2014-05-09, 18:08

To nie jest normalne. Normalne jest robienie kupy na czerwono, ale to co jemy nie powinno mieć wpływu na kolor moczu. Wszak droga do nerek nijak nie prowadzi przez jelita.
quba - 2014-05-09, 18:32

pijaq napisał/a:
Czy po takiej diecie cokolwiek Ci się rzeczywiście poprawia?

powiem, tak. NIe pogarsza. :roll:

pijaq napisał/a:
Czy przy takiej diecie można pić jakikolwiek alkohol?

każdy alkohol rozszczelnia jelita i dla SMowców jest zakazany. Działa neurotoksycznie.
Raz na kilka dni kieliszek czerwonego wina można. Zawarte w nim barwniki mają dobroczynne właściwości. Tu zyskie są większe jak straty. Ale bez przesady. 1 kieliszek, to nie pół butelki.

pijaq napisał/a:
No i jeszcze, co właściwie zostaje do jedzenia jak się wykluczy te wszystkie produkty?

wszystko inne. To pytanie pada często a jest dowodem, jak zmiana diety, która nastąpiła współcześnie, wdrukowała się nam w głowy. NIe wyobrazamy sobie jedzenia bez chleba, makaronów, pizzy, ciast i słodyczy.
A jak się przyjrzeć, to w.w. to cukier i tłuszcze omega 6 :(( (
Czyli jeść można wszystko inne. Warzywa, ryby, mięso, owoce.
Katee napisał/a:
Pierwsze słyszę, żeby omega 6 były szkodliwe. Nie jestem niestety specjalistką w dziedzinie żywienia.


A ja jestem :)
Idealna proporcja omega 3 do omega 6, to 1:2. We współczesnej diecie wynosi 1:20. :evil:

Jukka napisał/a:
Ten tak często wspominany na forum olej lniany budwigowy podobnoż na tę proporcję idealną. Poza tym to w tłustych rybach. W oleju słonecznikowym zaś dominują omega 6, dlatego jest niewskazany.

tak, ryby i olej lniany są ok. Wszystkie inne roślinne, słonecznikowy, rzepakowy, z oliwek itd mają w przewadze omega 6.
Jukka napisał/a:
No i przy okazji pojawia Ci się co qba je. Je m.in. tłuste ryby. No i niektóre zboża bezglutenowe.

te niektóre to wyłacznie kasza jaglana. Raz,że bezglutenowa, dwa, że ma niski indeks glikemiczny, trzy,że to jedna kasza zasadowa, tzn podnosząca pH, a do tego trzeba dążyć, bo wszelkie pokarmy obiniżające pH są prozapalne.
Jukka napisał/a:
Rozszczelnienie bierze się z niewłaściwej diety. Nie sprawdzałam u siebie, ale podobno sprawdzić można w ten sposób, że pijesz na pusty żołądek szklankę soku buraczanego... i jak sikasz potem na czerwono oznacza to, że masz nieszczelne jelita. O ile oczywiście wykluczysz wszystkie przyczyny, dla których mocz byłby z krwią.


to prawda. To taki test domowej roboty. PRzed restrykcyjną dietą tak było. Obecnie piję codziennie sok z kiszonych buraków (probiotyk - kolejny mega ważny aspekt diety, i źródło barwników) i mocz się nie zabarwia.

Katee - 2014-05-09, 19:14

quba napisał/a:


to prawda. To taki test domowej roboty. PRzed restrykcyjną dietą tak było. Obecnie piję codziennie sok z kiszonych buraków (probiotyk - kolejny mega ważny aspekt diety, i źródło barwników) i mocz się nie zabarwia.

O matko, to ja jeszcze mam nieszczelne jelita całe życie i nawet o tym nie wiedziałam. Coś takiego powinno chyba wyjść kiedyś w badaniu moczu?

quba - 2014-05-09, 20:36

powinno, jeśli było takie badanie, a raczej nie było.

Wiemy,że pewne pokarmy (zboża, nabiał, alkohol, konserwanty) uszkadzają kosmki jelitowe i zwiekszają przepuszczalność bariery jelito - krew.
Skomplikowany mechanizm immunologiczny, nie udowodniony do tej pory, powoduje powstanie choroby z autoagresji.
Eliminacja tych pokarmów u części pacjentów hamuje chorobę, u części powoduje wyzdrowienie u części nie wpływa na jej przebieg.

kuczuś - 2014-05-10, 00:26

quba napisał/a:


pijaq napisał/a:
No i jeszcze, co właściwie zostaje do jedzenia jak się wykluczy te wszystkie produkty?

wszystko inne. To pytanie pada często a jest dowodem, jak zmiana diety, która nastąpiła współcześnie, wdrukowała się nam w głowy. NIe wyobrazamy sobie jedzenia bez chleba, makaronów, pizzy, ciast i słodyczy.
A jak się przyjrzeć, to w.w. to cukier i tłuszcze omega 6 :(( (
Czyli jeść można wszystko inne. Warzywa, ryby, mięso, owoce.

Jukka napisał/a:
No i przy okazji pojawia Ci się co qba je. Je m.in. tłuste ryby. No i niektóre zboża bezglutenowe.

te niektóre to wyłacznie kasza jaglana. Raz,że bezglutenowa, dwa, że ma niski indeks glikemiczny, trzy,że to jedna kasza zasadowa, tzn podnosząca pH, a do tego trzeba dążyć, bo wszelkie pokarmy obiniżające pH są prozapalne.

[/quote]
A to przypadkiem nie jest tak, że:
1) mięso zakwasza organizm
2) nie można przeginać również w drugą stronę, tj. żeby organizm nie był zbyt 'zasadowy'? Bo tu chyba chodzi o dostosowanie pH organizmu do pH krwi, która jest lekko zasadowa?
A no i jak uzupełniasz błonnik? Wystarczy go z owoców i warzyw?

Chyba bym umarła na takiej diecie, jestem zbyt dużym łakomczuchem :P a mój stan zdrowia jest bardzo dobry, nie dosyć, że SMowo teraz czuję się swietnie to jeszcze podstawową morfologię, ASP, ALT itd mam idealnie w normie.
Ale szczerze podziwiam Kubę za samozaparcie :)

quba - 2014-05-10, 12:15

Mięso zakwasza, ale jest źródłem białka, tłuszczu i witamin, stąd nie można z niego zrezygnować.
Różne pokarmy zakwaszają, rezygnujemy z tych, które nie przynoszą korzyści odżywczych.
Zboża zawierają gluten, duże ilości węglowodanów, do tego zakwaszają. NIe ma wątpliwości,że zdrowe nie są.
NIe da się "przegiąć w drugą strone",bo mięso i ryby pH obniżają.
Źródłem błonnika są warzywa i owce. Jest to inny, lepszy błonik, niż w produktach zbożowych.

NIkogo na dietę nie namawiam. Ale z mojej perspektywy, osoby z edss6, w dietę trzeba było wejsc przy edss=0. Tak jak rzucic palenie trzeba od razu, a nie czekać 20 lat na raka.
Z dietę jest podbnie. Choroba rozwija się przez dziesiątki lat, by dać objawy albo złe wyniki w podstawowych badaniach.

kuczuś - 2014-05-10, 18:37

Okej, dzięki za informacje :)
homag - 2014-05-11, 08:50

Bardzo przystępnie i nie tylko o tym, co może " spieprzyć " w naszych organizmach pszenica i gluten, można poczytać w książce " Dieta bez pszenicy " Williama Davisa.
Dla zdrowych objadanie się pieczywem, niczemu dobremu nie służy, nie mówiąc już o tych , którzy mają problemy immunologiczne. Składniki mąki po prostu przekraczają barierę krew - mózg, a nie powinny i w naszych mózgach wywołują stany zapalne, co u wielu z nas przekłada się na problemy neurologiczne.
No a jeżeli dodać do tego rozszczelnione jelita, to dopiero wtedy jest jazda, bo do krwi dostaje się to, co powinno zostać w jelitach.

Również jestem na diecie, choć może nie tak rygorystycznej, ale jestem na nią zdecydowany. Z resztą wyjścia innego nie ma.
Na razie bez mleka w 100%, cukier tylko w naturze ( :-) ) - owoce i warzywa, bez pszenicy też w 100%, jeszcze tylko gluten opanuję do końca i będzie dobrze.

U mnie alergia na nieodpowiednie dla mnie pokarmy daje mi w ciągu kilku minut znać o sobie. Momentalnie pojawia się wodnista wydzielina z nosa i coś w rodzaju świądu na skórze. Problem niestety muszę zacząć od uszczelnienia jelit, bo " jazdę " w nich mam codziennie niezłą. Załatwiłem sobie swoje kochane kosmki jelitowe poprzez leczenie Bb ( głupota ).
Quba, jak można naprawić rozszczelnione jelita ..?
Potwierdzam, kasza jaglana to cudo, smakuje wyśmienicie i podnosi nam pięknie pH.
A co do indeksu glikemicznego, chlebuś pełnoziarnisty ma go więcej niż zwykły cukier w cukierniczce czy jakiś batonik czekoladowy.

quba - 2014-05-11, 10:47

uszczelnienie jelit.to w 100% .rygorystyczna eliminacja zboz-gluten.nabialu-bialka mleka.latoza.hormony.przetworzonej zywnosci-konserwanty.
zle skladniki wystepuja czesto razem. np eliminacja pizzy.to eliminacja glutenu.weglowodanow latwo przyswajalnych.rafinowanych olejow roslinnych -omega6.i tego zalego syfu.co jest na ciescie.
takie pokarmy ,, pieknie,, rozwalaja jelita.
drugim krokiem sa probiotyki. mozna te apteczne.ale super sa kiszonki. np zburakow. celem regeneracji flory bakteryjnej.

masz racjd.ze leczenie bb.skutecznie rozwala jelita i w swietle tej wiedzy.trzeba miec 1000% pewnosci.ze ma sie bb rzucajac sie protokolem ILADS na wlasne jelita.

i trzeci krok.to czas. leczenie jelitto nie miesiac.a miesiace.

unikac trzeba wszystkich pokarmow.po ktorych zie gorzej czujemy.nawet jesli sa na liscie zdrowych.
co do zasady.to niedojrzLe surowe pomidory. tak jak papryka i ziemniaki.to warzywa.ktore rozszczelniaja jelita. mozna od czasu do czasu.raz na tydzien lub mieisac.ale nie do kazdego posilku.
ostre przyprawy i alkohol podobnie.

antybiotyki.tylko gdy naprawde to konieczne a nie profilaktycznie na grypę.
inhibitory pompy H podobnie. wszelkie ranigasty. niszcza sluzowke przewodu pokarmowego.

homag - 2014-05-11, 11:53

Dzięki Quba..
Mogę powiedzieć, że stosuję się do zaleceń, o których piszesz. Tylko gluten muszę na stówę odstawić ( a jest go więcej w żarciu, niż nam by się mogło czasem wydawać ) i zacząć działać z burakami. Faktem niezaprzeczalnym jest widoczna gołym okiem poprawa w samopoczuciu ( autentycznie lepsze zapamiętywanie niektórych dawnych zdarzeń czy np. dat, spokój w jelitach, neurologicznie też lżej ), gdy nie jem tego świństwa, które mnie uczula. Na ostatniej wizycie neuro wpisał mi 6 - teczkę w EDSS.
quba napisał/a:
.trzeba miec 1000% pewnosci.ze ma sie bb rzucajac sie protokolem ILADS na wlasne jelita.

Tylko dlaczego lekarze od ILADS tak pięknie kłamią nas, że wszystko jest pod kontrolą. Przewlekłej Bb i tak do końca się nie wyleczy, a rozwalić sobie brzuszek można konkretnie. Taka mała przestroga dla pochłaniających abaxy, od kogoś kto poznał ich " cudowną " siłę.
No nic, trzeba patrzeć lepiej na talerz. :-)

quba - 2014-05-11, 14:33

MAsz rację. Gluten jest w wielu produktach, stąd należy uważnie czytać etykiety. Stąd zasada by nie jeść niczego co zrobił inny człowiek. Produkty sklepowe zawierają konserwanty, gluten, soję, kukurydzę, fruktozę, itd czyli produkty, które rozszczelniają jeita, alergizują, zwiększają poziom stanu zapalnego.


lekarze ILADS ,szczególnie krajowi, słabo się na diecie znają i bb widzą u każdego. Wyniki badań są niejdenoznaczne, w zasadzie podejmują leczenie na podstawie objawów.

O ile antybiotykami branymi miesiącami można sobie zaszkodzić , o tyle dietą w.w. nie zaszkodzimy sobie, nie spowodujemy niedoborów, możemy mieć nadzieję na pomoc.

quba - 2014-05-11, 17:11

homag.jak dlugo chorujesz .czym Cie leczyli i od kiedy jestes na diecie?
homag - 2014-05-11, 18:22

quba napisał/a:
homag.jak dlugo chorujesz .czym Cie leczyli i od kiedy jestes na diecie?

Pierwsze objawy zaczęły się jakieś 18 lat temu. Potem 13 lat spokój, no nie do końca, bo jak tak teraz pomyślę, to takie pojedyncze objawy, które wtedy kojarzyłem z ciężką pracą, były przez te lata co jakiś czas. Ale kto by się nimi wtedy takimi rzeczami przejmował.

Kiedyś chciałem bardzo brać interferon, ale medycy byli przeciwni, dzisiaj oni chcą, ale ja jakoś nieszczególnie. Potem chwilę miałem przygodę z Laqiminodem, CCSVI, kochane leczenie Bb, po którym z 3,5 podskoczyło do 5,5 - 6,0. W razie osłabnięcia siły w nodze kładę się na neurologii na solu. Przez ponad rok eksperymentowałem z różnymi wynalazkami - suplementami.
Dieta bez mleka i cukru, to już ponad rok, bez pszenicy dwa miesiące, choć byłem ostatnio w szpitalu i zgrzeszyłem jedząc pieczywo. Tak, że wszystko wzięło się i zesrało z tą dietą bezglutenową. Dlatego zaczynam od nowa.
Dieta nie jest ani straszna, ani rygorystyczna, tylko to kwestia poukładania sobie w głowie wszystkiego i trochę poświęcenia czasu na przygotowywanie posiłków. Bałem się, jak można żyć bez chleba. A okazuje się, że tak samo jak i z nim, wcale nie będąc głodnym. Nie wiem czy za jakiś czas poczuję poprawę, ale raczej nie zaszkodzę sobie. Planuję wybrać się na dniach do dobrego dietetyka po konsultację, aby w mojej diecie było wszystko to co być musi, choć wydaje mi się, że dostarczam sobie teraz tych pokarmów jakich potrzebuję.

quba - 2014-05-11, 22:27

z dietetykami jest ten problem.ze oni wierza w piramide.gdzie podstawa sa zboza i nabial.

jesli jesz warzywa.owoce.ryby.mieso i troche kaszy jaglanej.to nie masz niedoborów.

wbrew pozorom.niedoborowa to dieta oparta na zbozach i nabiale.bo te produkty zabuzaja wchlanianie wielu mikro i makroelementow.witamin.itd.

nasza dieta jest nardzo urozmaicona. takiej ilosci i roznorodnosci warzyw nigdy wczesniej nie jadlem.

Jukka - 2014-05-11, 23:02

Quba - może o tym już było, ale nie pamiętam i szukać mi się nie chce - jaja też zaliczasz do nabiału, czy tylko masz na myśli mleko i pochodne?
quba - 2014-05-12, 03:59

jaj nie jem.wyszlo mi uczulenie na bialko.zreszta sa silnie alergizujace i na pewno na poczatku warto wyeliminowac. potem powoli wprowadzac zoltko i obserwowac.
homag - 2014-05-12, 09:27

quba napisał/a:
z dietetykami jest ten problem.ze oni wierza w piramide.gdzie podstawa sa zboza i nabial.

Wiem, przez to na ewentualne porady dietetyka patrzeć trzeba pod kątem swojego zdrowia. Standardy żywieniowe w naszym kraju i poza nim nie należą do korzystnych dla osób z alergiami i nietolerancjami pokarmowymi.
Kasza jaglana, cieciorka, gryczana to to co jem i smakuje wybornie.
Zieloności wczoraj, takiej prawdziwej wiejskiej , bez chemii przytargałem wczoraj do domu ze wsi, więc mam co jeść przez najbliższe tygodnie. :-)
Czytałem kiedyś J. Słoneckiego. Wg. mnie dużo racji jest w jego słowach, dotyczących zagrzybienia naszych jelit, a przez to ich rozszczelnienia. Korzystałem kiedyś z jego mikstury ( aloes + olej z pestek winogron + opcjonalnie Citrosept ) i chyba do niej wrócę.

arronia - 2014-05-12, 12:01

quba, wyeliminowałeś wszystkie strączkowe czy tylko soję?
I przewinęło się wcześniej, że z kasz tylko jaglana. A np. gryczana, komosa - z jakichś powodów je odrzucasz?

quba - 2014-05-12, 14:35

wszystkie strączkowe. Białka w nich zawarte to najczęstsze alergeny. W diecie paleo są wyeliminowane.
Gryczana mnie uczula, wyszło w testach ale też jest reakcja po zjedzeniu.

Izulka5555 - 2014-05-16, 15:09

W takim razie i ja się wypowiem na temat diety, bo próbowałam. Tutaj trochę informacji przeklejonych z mojego wątku:

"Zastosowałam zaleconą przez mojego dawnego endo (dziecięcego) dietę bezmleczną, bezcukrową i o jak najmniejszej ilości glutenu. Ku mojemu zdziwieniu, poza spadkiem wagi, permanentnie podwyższone WBC czy OB wróciły do poziomów normalnych. Nawet nerki idealnie działają :shock:
Przypadek, czy wynik diety? Trudno mi powiedzieć. Nie chcę nikogo indoktrynować, absolutnie, sama trzy lata wahałam się. Niewątpliwie dieta jest restrykcyjna, ale spokojnie da się przeżyć, zwłaszcza jeśli się gotuje samemu. Zamierzam zrobić test, kolejne 2-3 miesiące jeść w ten sposób i regularnie wykonywać morfologie. Po czym wprowadzę do diety 'zakazane' produkty i porównam samopoczucie oraz wyniki."

Tak więc widzę, że nie tylko ja, cytując moją Mamę "świruję z jedzeniem".

:8:

quba - 2014-05-17, 07:37

Wcale to nie dziwi.
Nabiał, zboża i cukier podnoszą poziom stanu zapalnego, stąd taki jego wskaźnik jak OB i reakcję na stan zapalny czyli białe krwinki masz podniesione i obniżone po odstawieniu tych produktów.

Z powodu złego samopoczucia po powrocie do zbóż i cukru,będzie C ciężko wytrwać te 2-3 mce. Szybko wrócisz do diety :)

Karolci1990 - 2014-05-18, 09:49

Przy przystąpieniu do diety mam wrażenie że początki są najtrudniejsze a potem to już z górki :-)
elka - 2014-05-19, 13:49

Katee wcześniej pytała mnie, czy robiłam testy na nietolerancję glutenu. Odpowiadam - nie robiłam.
Ale pisaliście o "badaniu" przepuszczalności jelit za pomocą buraka. Wcześniej, przed dietką bezglutenową po spożyciu buraka, mocz miałam czerwony. Teraz zupełnie mi nie przebarwia ( a od dwóch miesięcy piję regularnie zakwas z buraków ). I w taki sposób zdałam sobie sprawę, że mam namacalne dowody skuteczności diety.
Poza tym, alkoholu nie piję i również nie jadam warzyw strączkowych ( nie są zalecane równiez ze względu na spastyczne jelita - zatwardzają ).

kolekcjonerka - 2014-05-20, 19:11

Interesuję się też tą dietą bezglutenową. Zrobiłam przegląd produktów, które jadam i na wielu, nawet tych kompletnie niezbożowych jest informacja o możliwych "śladowych ilościach glutenu", lub że "na terenie zakładu wykorzystuje się gluten". Czy takie produkty też odrzuciliście/zamieniliście na wyrób innej firmy? Czy śladowa ilość też szkodzi jeśli się nie ma celiakii? Trochę mnie przeraża całkowita eliminacja produktów, do których jestem przyzwyczajona i wiem gdzie kupić. Zwłaszcza że nie mam specjalistycznych sklepów pod nosem a i ceny tych "bezglutenowych" powalają :-?
quba - 2014-05-20, 20:08

Forumowiczka pyta mnie o nabiał, odpowiem tu, może się jeszcze komuś przyda.
Na to co jemy patrzymy pod kątem czy smaczne czy nie. I tylko tym się kierujemy. W efekcie jemy mnóstwo niezdrowych rzeczy.

W naszej sytuacji, musimy patrzeć pod kątem jakie dany pokarm ma własciwosci odzywcze i czy nam szkodzi czy nie.

Nabiał nie ma większych właściwości odzywczych. Szczególnie chude serki czy jogurty. Za to ma białka, które mogą uruchamiać rekacje autoimmunologiczne, bo przez nieszczelne jelita przedsotają się do krwi a tam swoją budową mogą przypominać białka naszych tkanek, w efekcie układ odpornościowy kieruje się przeciw którejś z tkanek.

Do tego nabiał szczególnie mleko ma wysoki wskażnik insulinowy, tym samym powoduje wzrost odpowiedzi prozapalnej.

Kolekcjonerka, każda ilość glutenu szkodzi, stąd są te napisy. Śladowa ilość też szkodzi. Ilościowo, to okruch chleba jest ilością, która powoduje reakcje autoimmunologiczną.

Z produktami ze sklepów dla celiaków jest ten problem, że oferują wyroby wysokowęglowodanowe.
Spokojnie odpuść sobie te sklepy, nie ma tam nic dla nas. Znawcy mówią, że ta żywność nie jest dobra również dla celiaków, bo oni także powini być na diecie niskowęglowodanowej a kalorie uzupełniać z tłuszczu.

Tu pojawia się kłopot dla nas, bo wg Swanka tłuszcze nasycone nam szkodzą. Ale dopuszcza on do 20 g tł. nasyconego dzienie. Zawsze coś. Resztę nalezy uzupełniać tluszczami nienasyconymi, czyli ryby i olej lniany. Oleje rafinowane i tłuszcze roślnne są szkodliwe.
Tak naprawdę, nie jest dla nas gluten czy nabiał problemem, bo te trzeba wyelimonowac i tyle.

Prbolemem są tłuszcze, bo tu trzeba bardzo uwazać. Eliminując węglowodany, co jest sprawą oczywsitą - zakwaszają, podnoszą poziom stanu zapalnego, musimy dostarczyc kalorii. Te wypada dostarczyć z tluszczów. Ale ile można jeść ryb?

Co do braku celiakii, to ma je kilka procent populacji, duza grupa niezdiagnozwana, bo przecietnie mija 11 lat od pierwszej wizyty u lekarza z problemami, do postawienia diagnozy.
Problemem jest tzw nietolerancja glutenu, która nie jest celiakią. Tzn nie ma objawów ze strony jelit, ale sa z innych układów, trudno powiazywalne z glutenem. tu o rozpoznanie jest ardzo cięzko.

\najlepszym testem diagnostycznym, jest bewzgledne (czytac etykiety) odstawienie glutenu na 3 mce i obserwacja samopoczucia.

Katee - 2014-05-23, 09:16

kolekcjonerka napisał/a:
Interesuję się też tą dietą bezglutenową. Zrobiłam przegląd produktów, które jadam i na wielu, nawet tych kompletnie niezbożowych jest informacja o możliwych "śladowych ilościach glutenu", lub że "na terenie zakładu wykorzystuje się gluten". Czy takie produkty też odrzuciliście/zamieniliście na wyrób innej firmy? Czy śladowa ilość też szkodzi jeśli się nie ma celiakii? Trochę mnie przeraża całkowita eliminacja produktów, do których jestem przyzwyczajona i wiem gdzie kupić. Zwłaszcza że nie mam specjalistycznych sklepów pod nosem a i ceny tych "bezglutenowych" powalają :-?

Ja ignoruję te zapisy. Każdy producent żywności, który nie posiada odpowiednich zaświadczeń, certyfikatów czy Bóg wie czego jeszcze, co zapewne wiąże się z dużymi kosztami, pisze na swoich produktach coś takiego, żeby nikt się do niego nie przyczepił. Uważam, że jest to ważna informacja dla osób z celiakią, które nie mogą sobie pozwolić na ryzyko. Dla mnie to nie jest istotne.

kolekcjonerka - 2014-05-26, 14:09

Dziękuję za odpowiedzi, wyciągnę średnią z obu ;-) Ewidentny okruch chleba rozumiem, że jest niewłaściwy, ale gluten w pieprzu w całości... Nie wiem gdzie i co miałabym kupować chcąc być aż tak rygorystyczna :-?
pijaq - 2014-06-08, 20:48

We wtorek idę na wykład Małgorzaty Desmond na temat zespołu jelita nieszczelnego.

Mam zamiar zrobić notatki i postaram się, w miarę możliwości, przekazać wam jak najwięcej informacji.

Nie wiem czy będzie taka możliwość, ale mam zamiar zadać kilka pytań, które mnie nurtują. Oczywiście zadam je jeśli nie zostaną wcześniej wyjaśnione.

Jeżeli ktoś chciałby żebym w jego imieniu zadała jakieś pytania, to napiszcie, może uda się o coś dopytać.

homag - 2014-06-09, 12:04

pijaq, bardzo mi się podoba Twoja inicjatywa. :-)
M. Desmond to spółka z E.Biernat - Kałużą, i z tego co wiem, to kasę trzeba niezłą wyłożyć, by korzystać z ich porad, które notabene nie są ich wymysłem.
Ale może Ci się coś uda dowiedzieć za free. Jakbyś mogła zapytaj o konkrety na temat uszczelnienia jelit, tzn. jak w sposób najprostszy można sobie jelita uszczelnić.? Znam wiele opinii na ten temat ( m.in. dr. E. Dąbrowskiej ) i ciekawi jej opinia. Moje niestety są ( albo już nie ) nieszczelne poprzez pochłanianie bezmyślne antybiotyków i mam nadzieję, że następny test buraczkowy wyjdzie już ok. Napisz jak będziesz po wykładzie.
Pozdrawiam. :-)

pijaq - 2014-06-11, 17:56

Wczoraj byłam na wykładzie.
Ogólnie cały wykład był na temat chorób immunologicznych, w tym oczywiście na temat SM, ale tak na prawdę tylko wspomniane. I to jedyne wspomnienie było o tym, że według różnych badań u 30% osób z SM było to zapoczątkowane nieszczelnością jelit.
Poza tym, Pani Desmond mówiła ogólnie o grupie chorób.

Ogólnie chodzi o to, że jedząc różne produkty (gluten), lub prowadząc antybiotykoterapię itp., można doprowadzić do rozszczelnienia jelit. I przez takie jelito do krwiobiegu przedostają się różne substancje, zazwyczaj białka. Na obce substancje nasz układ immunologiczny oczywiście reaguje i przeprowadza atak. Niestety przez to, że białka te często są podobne do naszych własnych, układ zaczyna atakować sam siebie, przez pomyłkę. Problem nieszczelności jelit można naprawić dietą odpowiednią.

Są trzy typy diet:
1.:
bez pieczywa
bez nabiału
bez jaj
i oczywiście bez glutenu w innych produktach

2.: dieta Paleo
Pani Desmond nie powiedziała co i jak tylko odesłała do Internetu. Głównie chodzi o to, że je się warzywa, owoce, mięso i ryby.

3.: dieta odpowiednio skomponowana na podstawie różnych testów
Tutaj chodzi o to, że pierwsza dieta może być niewystarczająca. Okazuje się, że nasz organizm reaguje na inne substancje też. Nie wiadomo na jakie, a wszystkiego z diety nie da się wykluczyć. I tutaj jest problem, bo podejrzanymi substancjami może być na przykład kukurydza, ryż, kasza jaglana, orzeszki i pestki
Z kolei dieta paleo dla wielu ludzi jest zbyt restrykcyjna.
Dlatego przeprowadza się testy u Pani Desmond w klinice. Na podstawie testow widać wyraźnie na co jest się uczulonym i tylko te produkty eliminuje się z diety (oraz gluten, nabiał i jajka właściwie zawsze).

Pani Desmond zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.
Jednak martwi mnie to, że (jeśli dobrze zrozumiałam) tylko 30% SMowców może mieć chorobę spowodowaną przez złe odzywianie, i tylko 30% realnie może zatrzymać chorobę dzięki odpowiedniej diecie.

Jukka - 2014-06-11, 19:53

pijaq napisał/a:
1.:
bez pieczywa
bez nabiału
bez jaj
i oczywiście bez glutenu w innych produktach

Czyli nawet bezglutenowe pieczywo nie wchodzi w rachubę? Wiem, po wykładzie nie możesz już zadać takiego pytania, ale tak sobie teoretyzuję...
pijaq napisał/a:
Jednak martwi mnie to, że (jeśli dobrze zrozumiałam) tylko 30% SMowców może mieć chorobę spowodowaną przez złe odzywianie, i tylko 30% realnie może zatrzymać chorobę dzięki odpowiedniej diecie.

Hmm, tak sobie poteoretyzuję: a może to jest tak, że nawet jeśli tylko (?) 30% SMów jest chorych właśnie przez nieszczelność jelit, to niekoniecznie oznacza, że tylko im dieta może pomóc. Innym także - może wzmocnić organizm, pomóc przyswajać leki - bo w końcu nieszczelność jelit to = mniejsza przyswajalność różnych pierwiastków/mikroelementów/witamin i co tam jeszcze lekarz zapisze. Więc jak już sobie uszczelnimy te jelita to może będzie łatwiej to zdrowie utrzymać, nawet jeśli to nie przez nie chorujemy? I może ta nieszczęsna wit. D3 (której niedobory są także podawane jako możliwa przyczyna SM) będzie się lepiej przyswajać?

A tak w ogóle to dzięki za sprawozdanie :-) Uwagi cenne, choć przypuszczam, że z pkt widzenia prowadzącej najważniejszą informacją było to, gdzie można sobie ustalić indywidualną dietę. Ale i to warto wiedzieć.

pijaq - 2014-06-11, 21:19

Jukka
Wyłapałeś/aś drobne nieścisłości, na które nie zwróciłam uwagi pisząc.
Jeżeli chodzi o pieczywo to dlatego, że większość zawiera gluten. Pieczywo bezglutenowe (przynajmniej to, które sama miałam okazję próbować) jest pełne chemii więc chyba też nie jest najlepsze.

Dieta oczywiście może pomóc pod warunkiem, że te jelita rzeczywiście są nieszczelne. Bo cała masa ludzi może sobie bez problemu jeść gluten i nabiał itp. To ludzie chorzy muszą zwracać uwagę co i jak.
Ale oczywiście masz rację, nieszczelność, jeśli występuje to rzeczywiście utrudnia wchłanianie mikroelementów itp, a witamina D była nawet wspomniana jako ta, która wyjątkowo się nie chce wchłaniać

Pani Desmond pracuje dla Centrum Medycznego Gamma w Warszawie na Broniewskiego. Testy, o których wspominała są prowadzone właśnie w tym centrum i jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Warto dodać też, że są bardzo drogie, ale podobno wraz z ceną idzie jakość w ich przypadku.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania bądź wątpliwości to chętnie odpowiem. Dużo łatwiej jest mi odpowiadać na pytania niż samej pisać to co uważam za najistotniejsze.

Jukka - 2014-06-11, 22:15

pijaq napisał/a:
Pieczywo bezglutenowe (przynajmniej to, które sama miałam okazję próbować) jest pełne chemii więc chyba też nie jest najlepsze.

To, które sama sobie upiekę, sama komponując mąki bezglutenowe (kukurydziana, gryczana, jaglana, kasztanowa i parę innych) chyba nie będzie pełne chemii... Zresztą, mam parę przepisów na ciasta bez mąki (i mleka też). I właśnie takie pieczywo miałam na myśli.

pijaq napisał/a:
Pani Desmond pracuje dla Centrum Medycznego Gamma w Warszawie na Broniewskiego. Testy, o których wspominała są prowadzone właśnie w tym centrum i jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Warto dodać też, że są bardzo drogie, ale podobno wraz z ceną idzie jakość w ich przypadku.

Na razie jakoś funkcjonuję i póki co sama majstruję przy diecie. Niemniej jednak, jeśli mi się pogorszy tudzież zobaczę, że moje eksperymenty dietetyczne nie dają pożądanych efektów, postaram się zapamiętać te namiary. A że testy bardzo drogie... to i większa motywacja później do trzymania się diety, jeśli już zdecydujemy się na taki wydatek. Grunt, żeby rzeczywiście pomogło.

homag - 2014-06-12, 18:24

Dzięki pijaq za relację.
Szczelność jelit okazuje się ważną okolicznością dla wszystkich. Zapewne niemała liczba ludzi ( tzw. zdrowych też ) ma nieszczelne jelita i kulejącą, bądź ograniczoną przez to możliwość pobiernia z pokarmów ważnych dla nas minerałów. Czyli wcześniej czy później przy nieszczelnych jelitach jakieś choróbsko się musi przyplątać. Pozostaje więc dieta i co jakiś czas kontrolny test buraczkowy, oczywiście dla tych " nieszczelnych ".
Testy na pewno dokładne i z konkretnymi wskazaniami co do diety, tylko trochę cena zaporowa. Znajoma robiła właśnie te testy i coś ponad 2000 zł zostawiła w kasie Centrum.
Co do kupnego chlebka bezglutenowego, toż to rozpacz. Nie ma glutenu, ale chemii mnóstwo. Smakuję jak gazeta, z tym że papier można przeczytać przed zjedzeniem. :-) I do tego indeks glikemiczny jego składników też dosyć wysoki, no i insulina fajnie sobie skacze.

Jukka - 2014-06-12, 20:55

Ja poczytałam parę fajnych przepisów na chleb bezglutenowy. I bez chemii. I takie chleby zamierzam robić... nawet jeśli nie przejdę na bezglut. Ot, tak dla urozmaicenia diety
pijaq - 2014-06-13, 13:11

Moim zdaniem trzeba przede wszystkim uważnie obserwować jak organizm reaguje na dane produkty.
Bo szkodzić może nam właściwie wszystko, zależy od osoby, bo wiadomo, że każdy jest nieco inny :)
Ja w tym momencie przechodzę na restrykcyjną dietę, bez glutenu, nabiału i jajek i zobaczymy co dalej. Chociaż nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, bo test buraczkowy wychodzi mi prawie negatywnie. Ale możliwe, że za mało tego soczku wypiłam coby zobaczyć jakieś efekty.

Życzę wszystkim wytrwałości w dietach :)

Jukka - 2014-06-13, 13:20

"Prawie negatywnie" to jednak sygnał, że warto zadbać, żeby wyeliminować to "prawie".
Ja z dnia na dzień nie umiem przejść na restrykcyjną dietę, bo wiem, że długo bym nie wytrzymała. Na razie porzuciłam pszenicę, jako najmniej wartościowe zboże (chodzi mi o to, że majstrowano przy nim nieporównywalnie więcej niż przy innych), uczę się robić różne bezgluty i tak liczę, że kiedy już w mojej diecie zostanie mało tych glutów to łatwiej będzie mi je porzucić całkowicie :569: . Bo w tej chwili to bym nie wytrzymała, szykując Małżonkowi czy Dzieciom glutenowy posiłek i nie mogąc nawet spróbować.

homag - 2014-06-13, 16:14

Jukka napisał/a:
I takie chleby zamierzam robić

Jaki chleb pieczesz..? Przeczytałem kilka przeisów, spróbowałem dwa, ale szału nie było.. :-)
Może jakiś link.

pijaq napisał/a:
Moim zdaniem trzeba przede wszystkim uważnie obserwować jak organizm reaguje na dane produkty.

Przy nieszczelnych jelitach trudno mówić co dobre, a co złe, bo i tak do krwi dostaje się to co powinno zastać w jelitach. Ale masz rację, że najlepszym sposobem jest obserwacja własnego organizmu. Jak kiedyś wspomniałem, wg. mnie dobrym znakiem, aby czegoś nie jeść jest wodnista wydzielina pojawiająca się w nosie podczas spożywania pokarmu, przynajmniej ja takie coś mam. Przy nieodpowiedniej diecie gorzej nam się chodzi, jesteśmy bardziej zmęczeni itd. Mój test buraczkowy również wychodził mocno czerwony, ostatnio jakieś trzy tygodnie temu. Wczoraj na noc trzepnąłem szklaneczkę soku z buraczków i rano kolorek jak najbardziej pozytywny - słomkowy, czyli efekt uszczelniania jelit dodatni. Nie spożywam zupełnie nic co ma związek z glutenem, pszenicą, nabiałem i sacharozą.
Ale tak jak piszecie, każdy swoją dietę, oprócz tej ogólnej, musi skroić pod siebie.
Pozdrawiam odżywiających się niskoglikemicznie. ;-)

Jukka - 2014-06-13, 17:29

homag napisał/a:
Jaki chleb pieczesz..?

Piekę na razie chleby orkiszowe bądź żytnio-orkiszowe. W dodatku na drożdżach ;-)
Planuję któryś z tych (a może i wszystkie):
http://www.facetikuchnia....b-bezglutenowy/
Tu ostatecznie można cukier zastąpić ksylitolem bądź erytrolem.
http://www.facetikuchnia....chleb-bez-maki/
http://www.facetikuchnia....j-z-wypiekacza/
Ten ostatni musiałabym przerobić na taki, który mogę zrobić ręcznie (nie, żebym maszyny nie miała, ale wolę ciasto ręcznie robione) i na drożdżach świeżych.

homag - 2014-06-13, 18:54

Dzięki Jukka :-)
Orkisz i żyto odpada, jak chcemy bez glutenu.

Wszystkie chlebki wyglądają smacznie, zwłaszcza ten z bakaliami odjazd, takie smaki lubię. :-)
I mąka kokosowa oraz gryczana mają niski Indeks glikemiczny.

Jukka - 2014-06-13, 20:39

homag napisał/a:
Dzięki Jukka :-)

Niezamaco. Zakochałam się w tym blogu dość niedawno, ale zdążyłam być świadkiem jak autor zadeklarował przejście na bezglut, więc tym bardziej go śledzę.
homag napisał/a:
Orkisz i żyto odpada, jak chcemy bez glutenu.

Toż wiem i dlatego piszę, że dopiero przymierzam się do bezgluta. Pierwszym etapem jest eliminacja pszenicy. A z uwagi na ceny orkiszu (polecanego m.in. przez lekarzy korzystających w swoich kuracjach z mądrości św. Hildegardy z Bingen) rozglądam się już za przepisami bezglutowymi. Nawet płatki owsiane zaczęłam kupować bezglutenowe, bo taka właśnie podobno jest ich natura - bezglutenowa. Mam nadzieję, że stopniowo eliminując gluten z diety kiedyś w końcu wyeliminuję go całkowicie i to będzie na stałe. Najpierw jednak muszę opanować kuchnię bezglutową :-)
homag napisał/a:
Wszystkie chlebki wyglądają smacznie, zwłaszcza ten z bakaliami odjazd, takie smaki lubię.

Jeśli przetestujesz daj znać, jak wrażenia smakowe. Ja na razie testuję desery bezglutenowe. Dobre. I mało słodkie. Ale do chlebów, zwłaszcza tego bakaliowego też się przymierzam :-)

Katee - 2014-08-09, 10:54

Jukka, jak tam wprowadzanie diety? U mnie już trochę czasu minęło, miałam 2-tygodniową przerwę, bo wyjechałam na wakacje. Teraz wróciłam na tor bezglutenowy, bo wyraźnie czuję się lepiej. Nabiał bardzo ograniczam, bo wyraźnie mi szkodzi. Odkryłam kilka ciekawostek kulinarnych- odmoczone i mielone nerkowce to super naturalny zagęstnik, na bazie tego można robić pyszne pasty na przykład na kanapki. A płatki drożdżowe z powodzeniem zastępują parmezan :)
Jukka - 2014-08-09, 18:43

Ostatnio były takie upały, że praktycznie nie miałam siły piec i gotować. Więc zamiast chleba (nieważne: orkiszowego, żytniego czy bezglutowego) wafelki ryżowe. Ale skoro nie piekłam, to i ciastek nie, kupowałam więc Młodym (i sobie) orkiszowe. No i pizzę orkiszową piekłam wszystkim na obiad - mam przepis na szybką a nic innego mi się nie chciało. Może w końcu znajdę sensowny przepis na pizzę bezglutenową...
Coraz więcej śniadań mam bezglutenowych: mam i wykorzystuję przepisy na placki i nleśniki bezglutenowe, jednak z uwagi na ceny mąk często naleśniki są po prostu z obniżoną zawartością glutenu. Poza tym płatki owsiane bezglutenowe z poppingiem z amarantusa, orzechami i bakaliami. Ostatnio udało mi się wygrać bon na parę złotych w sklepie bezglutenowym to parę mąk kupiłam... niestety - nie dość, że drogie, to jeszcze w opakowaniach po 150-250 g. Dokupię jeszcze pestki z dyni to może w końcu chleb dyniowy upiekę. Już wiem, że poza mną tylko 1 dzieć lubi tę mąkę, bo zagęszczałam nią sos - Małżonek uznał, że mu nie pasuje, Dzieć Starszy - takoż.
A chwilowo nie wiem po czym czuję się fatalnie - brzuch mam wzdęty, gazy o aromacie jajecznym i boli mnie gdzieś tak nad pępkiem. I nie wiem z czego to.

Katee - 2014-08-11, 10:59

Radzę uważać na sklepy bezglutenowe, bo tam zamiast glutenu można znaleźć inne atrakcje w składzie. Ja opieram się raczej na produktach naturalnie bezglutenowych.
Jukka - 2014-08-11, 11:12

Ja w sklepach bezglutenowych kupuję mąki, o które trudniej w innych sklepach czyli słonecznikową, z pestek dyni, z siemienia lnianego. Gotowców nie kupuję. Nie powiem, że mąki kokosowej czy migdałowej sama nie zrobię, bo się nie da, bo wiem, że się da. Tylko to bardzo czasochłonne. Ale z tych mąk samemu można dużo dobrego zrobić, choć jak dotąd jeszcze nie porwałam się na pieczenie chleba... ale wciąż mam noszę się z tym zamiarem. Naleśniki bezglutenowe już raz robiłam i dobre mi wyszły. I inne bezglutenowe placki też :-)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group